Internowani przemycili do więzienia aparaty fotograficzne. Na zdjęciu Marcin Frybes, wykładowca Collegium Civitas
Ktoś przemycił marihuanę, wmawiając strażnikowi, że to ziółka na wątrobę. Eugeniusz Lipczyc jest dobrze zaopatrzony w kartoniki japońskiej sake, którą przynosi mu żona, tłumacząc, że to mleko skondensowane. Strażnicy nie znali japońskiego, kartoniki z mlekiem też były im obce i miały posmak wielkiego świata. Nie próbowali ich otwierać. W zderzeniu z tą nowoczesnością i pomysłowością internowanych zwyczajnie głupieli. O innym obliczu stanu wojennego pisze Anita Czupryn. »
Reklama
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.