Menu Region

Miedwiediew zasiada na tronie

Miedwiediew zasiada na tronie

Polska

Jakub Mielnik

Prześlij Drukuj
Nowy prezydent obejmuje Rosję na progu kryzysu. Kłótnia z Gruzją odwraca uwagę od gospodarki
Dmitrij Miedwiediew zostanie dziś zaprzysiężony na nowego prezydenta Rosji. Setki robotników harują na trzy zmiany, by przysposobić dawną rezydencję Borysa Jelcyna dla nowego lokatora. Następca Putina nie będzie miał wiele czasu, by cieszyć się ekskluzywnym domem w dzielnicy miliarderów i notabli na Rublowce.

Zaniedbana od czasów sowieckich gospodarka Rosji stoi na krawędzi kryzysu. Krociowe zyski z handlu gazem i ropą zjada inflacja, a biznes dławi korupcja. Według moskiewskiej fundacji INDEM wartość szarej strefy w gospodarce rozrosła się z 36 mld dol. w 2001 r. do 319 mld w 2005 r.
Rosji, w której udało się niemal całkowicie spacyfikować opozycję, grozi teraz bardziej bunt zwykłych obywateli niezadowolonych z rosnących cen.

Miedwiediew zapowiadał po wygranych wyborach liberalizację gospodarki i walkę z rozpasaną korupcją. Prezydent ma jednak małe szanse na realizowanie ambitnych planów. Ustępujący z Kremla Putin jutro zostanie premierem, a rząd stanie się ośrodkiem dublującym kompetencje prezydenta.

Dwa dni przed inauguracją Miedwiediewa Putin podpisał ustawę, która zablokowała firmom zagranicznym możliwość inwestowania w strategiczne gałęzie gospodarki. Na liście ułożonej przez Kreml znalazła się połowa rosyjskich firm, co oznacza, że napływ pilnie potrzebnych Rosji inwestycji raczej nie nastąpi.

Zmiana władzy w Moskwie, choć pozorna, wymaga jednak jakiegoś symbolicznego przełomu. Kreml sięga więc po sprawdzone chwyty. W poprzednich latach nic tak nie mobilizowało społeczeństwa rosyjskiego wokół Kremla jak zagrożenie czające się na Kaukazie. Także teraz szum medialny, wywołany małą ruchawką na Kaukazie, przydałby się rosyjskim elitom. Po spacyfikowaniu Czeczenii na wroga publicznego wyrasta Gruzja. Zwłaszcza że starania rządu w Tbilisi o wejście do NATO doprowadzają Rosjan do szału.

Nic więc dziwnego, że przed inauguracją Dmitrija Miedwiediewa Moskwa odgrzewa zamrożony od lat 90. konflikt Gruzinów z prorosyjskimi rebeliantami z Abchazji i Południowej Osetii.

Grając na narodowej solidarności Rosjan, Kreml ustawia się w pozycji obrońcy rodaków na Kaukazie przed agresją przygotowywaną z pomocą natowskich doradców. Nawet powtarzane przez rząd w Tbilisi groźby zablokowania rosyjskiego wejścia do Światowej Organizacji Handlu są Rosjanom na rękę. Otwarcie rynku rosyjskiego dla inwestycji zagranicznych i wolnego handlu nie jest przecież mile widziane przez oligarchiczne klany kontrolujące Kreml.

Awantura wokół Abchazji przyda się także rosyjskiej generalicji. Powszechna w Rosji korupcja nie omija sił zbrojnych. Kreml wydał w ostatnich czterech latach na zbrojenia 150 mld dol. Jednak efekty tych inwestycji są niewspółmierne do propagandy sukcesu, jaka towarzyszy rozbudowie armii. Rosyjskie wojsko dalekie jest od imperialnej sprawności, którą chwali się Putin.

Nowoczesnego sprzętu brakuje nawet siłom specjalnym, a wiele prestiżowych projektów modernizacyjnych, jak budowa nowej atomowej łodzi, utknęło w martwym punkcie. Ostatnim dowodem blamażu armii jest znalezienie przez Ukraińców na krymskiej plaży tajnego prototypu rakiety, zgubionego w czasie manewrów przez rosyjską flotę czarnomorską.

Mimo to Kreml wytacza w piątek na ulice Moskwy wyrzutnie rakiet balistycznych, nazywając to demonstracją potencjału obronnego Rosji.

Naród będzie klaskał, oglądając pierwszą od upadku ZSRR paradę wojskową z okazji Dnia Zwycięstwa nad Faszyzmem. Nowy prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew przyjmie defiladę na placu Czerwonym i pojedzie do odnowionej rezydencji na Rublowce. Krajem dalej będzie rządził Putin. O realne problemy Rosji i pomysły nowej władzy nikt nie zapyta.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się