Menu Region

Autokar wbił się w wiadukt, dzieci ocalały

Autokar wbił się w wiadukt, dzieci ocalały

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Wrocławska

Małgorzata Moczulska

2Komentarze Prześlij Drukuj
3o dzieci rannych, trójka nauczycieli i 13-letni uczeń w stanie bardzo ciężkim. To bilans wypadku autokaru w Świdnicy na Dolnym Śląsku.
Minutę po 10 rano autokar wiozący 45 dzieci ze szkół podstawowych w gminie Świdnica nie zmieścił się pod wiaduktem kolejowym. Auto wbiło się w metalową konstrukcję i zaklinowało. Ścięta została niemal połowa dachu pojazdu aż do wysokości siedzeń. Popękały wszystkie szyby. Siła uderzenia była tak duża, że nauczycielka siedząca z przodu wyleciała przez przednią szybę na ulicę.

- Usłyszeliśmy huk i zobaczyliśmy, jak zapada się nad nami sufit autobusu.
To było straszne. Pękały szyby, wszędzie było pełno szkła i krwi. Wszyscy krzyczeli i płakali - opowiadały "Polsce" dzieci jadące autokarem. Te, które nie zostały ranne, a miały tylko niewielkie stłuczenia, na miejscu przebadali lekarze. Obok miejsca wypadku w namiocie stworzyli polowe ambulatorium. Zdrowe dzieci odebrali rodzice.

Resztę karetkami przewieziono do szpitala. Wśród nich był Robert Kuźnicz, 12-latek z Bystrzycy Górnej. Był potłuczony, pokaleczony szkłem, miał złamaną ręką, ale - jak mówi - nie myślał o sobie, bardziej martwił się o kolegów.

- Nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Tak się cieszyliśmy, że mamy wolny dzień i jedziemy na wycieczkę do teatru, a zamiast przedstawienia takie nieszczęście - mówi wyraźnie poruszony chłopak.

Tuż po kraksie wszyscy zastanawiali się, jak kierowca mógł nie zauważyć, że nie zmieści się pod niskim wiaduktem i co robił na drodze, gdzie obowiązuje zakaz ruchu aut powyżej 2,9 metra. Zwłaszcza że to doświadczony szofer. Prawo jazdy ma od ponad 30 lat. Był trzeźwy, jechał 50 km/godz.

Firma przewozowa, w której pracował, jest ze Świdnicy, on sam mieszka w pobliskiej miejscowości i zna miasto. Sam tłumaczył jednak dziennikarzom, że tej drogi akurat dobrze nie znał. A pojechał nią, bo pokierowała go tamtędy jedna z nauczycielek.

- Mówiła, że często tam jeździ, więc pojechałem, zupełnie wyłączyła mi się czujność - mówił załamany, chowając twarz w dłoniach. - Tyle nieszczęść, po co mi to - łkał.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

BUSOMAT.PL

+371 / -326

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

BUSOMAT.PL (gość)  •

To stara sprawa z tym autokarem

odpowiedzi (0)

skomentuj

katastrofa autobusu

+395 / -294

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

MK (gość)  •

Kierowca nie wie jaki jest wysoki jego autobus. Na drodze nie ma znaku informujacego jaki jest wysoki wiadukt. Czy to prawda? Jesli tak to jest to mozliwe tylko w Polsce. I przestancie nazywac kraje, ktorych nie znacie bananowymi republikami dopoki nie uporzadkujecie wlasnego podworka.

odpowiedzi (0)

skomentuj