System ochrony zdrowia trzeba zmieniać odpowiedzialnie

    System ochrony zdrowia trzeba zmieniać odpowiedzialnie

    Anna Nowak

    Polska

    Polska

    System ochrony zdrowia trzeba zmieniać odpowiedzialnie
    Na temat zbliżającego się II Kongresu Zdrowia Pracodawców RP i wyzwań stojących przed polskim systemem ochrony zdrowia rozmawiamy z Prezydentem Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzejem Malinowskim.
    System ochrony zdrowia trzeba zmieniać odpowiedzialnie
    Organizowany 26 kwietnia br. przez Pracodawców RP II Kongres Zdrowia odbędzie się pod hasłem "Zdrowie a odpowiedzialny rozwój". Jaki jest związek między zdrowiem a rozwojem, skoro mimo bolączek systemu ochrony zdrowia gospodarka się rozwija?
    No właśnie, a co będzie jak się przestanie rozwijać? Wtedy wszyscy zorientują się, że gospodarka słabnie, bo nie zadbano we właściwym momencie o zdrowie. Gdy koniunktura była najlepsza, a możliwości największe.


    Niestety to zrozumienie będzie wówczas spóźnione. To jak pytać „po co nam straż pożarna, skoro nic się nie pali”. Dopóki nie ma pożaru, to wyposażenie remizy nie ma znaczenia. Tak samo ze zdrowiem. Gospodarka się rozwija, wszyscy są zadowoleni. Aż zaczyna brakować pracowników albo koszty sfery społecznej zaczynają dusić budżet. Dlaczego? Bo wielu ludzi w wieku produkcyjnym nie pracuje z powodu choroby. Wręcz trwa w chorobie, bo nieefektywna opieka zdrowotna nie jest w stanie postawić ich na nogi. Leczenie kosztuje, do tego pracownik nie pracując powoduje straty dla całej gospodarki. Powstaje efekt kuli śniegowej, zaczynają rosnąć wydatki, a gospodarka zwalnia. Rosną koszty pośrednie!

    To znaczy?
    Świetny, wysoko opłacany profesjonalista zamiast pracować leży w łóżku miesiącami. Jego bliscy też zaczynają więcej czasu poświęcać opiece, a nie pracy. Rezygnują z działalności zawodowej, żeby pomóc. A gospodarka traci! To są m.in. skutki pseudooszczędności w ochronie zdrowia.

    W takim razie co przede wszystkim powinien zrobić nowy minister zdrowia?
    Zmienić myślenie z tego pseudooszczędnościowego na przyszłościowy, inwestycyjny. Remizę – że znów użyję tego przykładu – trzeba ekwipować przed pożarem. Jak trzeba biec gasić, to na zakupy jest za późno. W kwestii zdrowia już jest późno. Średnia wieku coraz bardziej się wydłuża. Nakłady na opiekę społeczną, emerytury będą rosnąć. Trzeba więc zmobilizować do pracy jak największą liczbę potencjalnych pracowników. Tym bardziej tych, których z rynku eliminuje choroba, a nie wiek, brak kwalifikacji czy lenistwo. Bo bez pracowników nie będzie rozwijającej się gospodarki.

    System ochrony zdrowia jest nieefektywny. Pieniędzy jest za mało, a te które mamy, są marnowane. Trzeba natychmiast przeprowadzić audyt efektywności i dokonać zmian. Tu jest ogromne pole do popisu m.in. dla cyfryzacji. Elektroniczny obieg dokumentów, kart pacjenta, recept, system rezerwacji wizyt. Tymczasem e-zdrowie wciąż kuleje.

    Co można załatwić szybko, które zadania są najpilniejsze, a które - najtrudniejsze?
    Zaległości są już tak duże, że można powiedzieć „wszystko jest najpilniejsze oraz niczego nie da się załatwić szybko i łatwo”. Niestety, lata odsuwania problemów „na później” dało nam skumulowany efekt. To „później” jest dziś. I mamy straszny pasztet.
    Gdybym jednak miał to jakoś segregować, to natychmiast powstrzymałbym exodus lekarzy za granicę. Jeśli ich nie zatrzymamy w kraju, to nie będzie mieć znaczenia jak świetny system stworzymy za lat 10. Bo zabraknie lekarzy, pielęgniarek itd. Kształcimy ich za ogromne pieniądze, a potem szpitale proponują im niskie pensje. To jest kompletnie bez sensu!

    Pracodawcy i eksperci od lat wysuwają postulaty dotyczące poprawy kondycji ochrony zdrowia. Skutki są raczej umiarkowane. Czy nie jest tak, że dopiero takie protesty jak lekarzy rezydentów poprawiają słuch rządzącym?
    To źle, że dopiero uderzenie pięścią w stół zmusza polityków do działania. Problemy są znane od lat, pomysły na ich rozwiązanie również. I Kongres Zdrowia Pracodawców RP zakończył się opracowaniem Księgi Rekomendacji. Wręczyliśmy ją poprzedniemu Ministrowi Zdrowia. I nic. Kilkanaście miesięcy później wybuchł protest rezydentów. Taki schemat znany jest od lat. Eksperci i przedsiębiorcy branży medycznej starają się coś zmienić, ale z drugiej strony napotykają marazm.

    Obecnie widać jakąś jaskółkę zmian na lepsze. Rząd zgodnie z naszymi rekomendacjami zapowiedział wzrost nakładów na zdrowie do 6 proc. PKB w ciągu 6 lat. To jest wreszcie konkret.

    Najlepszym wyjściem jest wspólne działanie wszystkich stron, aby zagwarantować Polakom bezpieczeństwo zdrowotne. A ono wcale nie polega na tym, że wszyscy są zdrowi. To sytuacja, w której w razie choroby system reaguje szybko i efektywnie, ograniczając straty do minimum. Czyli lecząc w 100 proc. w jak najkrótszym czasie. To jest dopiero prawdziwe bezpieczeństwo. Życzę go nam wszystkim.

    A jak Pan ocenia wykorzystywanie przez państwo potencjału prywatnego sektora usług medycznych?
    System zdrowia będzie nieustająco w zapaści, dopóki nie zaczniemy go naprawiać wspólnie. W ramach dialogu społecznego. Połączmy z jego pomocą oczekiwania pacjentów, pomysły przedsiębiorców oraz strategie państwa. Wtedy przyjdą efekty.

    Dlatego jestem przeciwnikiem podkreślania podziału prywatny - publiczny. Oba sektory współistnieją i działają na rzecz pacjentów. Muszą współpracować czyli konieczny jest rzeczowy podział zadań i środków. Tymczasem często słychać, że sektor prywatny jest zły, bo chce dostępu do środków publicznych. Ale przecież to on również dostarcza budżetowi te środki płacąc podatki! Trzeba skończyć z taką hipokryzją. Sektor prywatny to także liczone w dziesiątkach miliardów złotych inwestycje zdrowotne. Często w najbardziej innowacyjne technologie, owoce badań światowej czołówki. Tych faktów nie można lekceważyć, a zainwestowanych pieniędzy - zmarnować. Oba sektory muszą pracować razem dla dobra pacjenta i na rzecz jego bezpieczeństwa.

    Taka współpraca to najlepszy sposób na rozwój ochrony zdrowia. Skorzystają na tym pacjenci, bo będą leczeni w najlepszy możliwy sposób. Skorzysta państwo, bo pośrednie i bezpośrednie koszty leczenia spadną. Lecznictwo prywatne i publiczne muszą postawić na jakość, bo pacjenci słusznie oczekują najskuteczniejszych metod leczenia oraz bezpieczeństwa. W końcu zdrowie ma się jedno.

    POLECAMY:


    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Zapytaj lekarza

    1 3 4 5 ... 14 »
    28 stycznia

    Światowy Dzień Trędowatych

    zobacz więcej »