Za trzy tygodnie, po zmierzchu, niebo nad Krakowskim Przedmieściem zrobi się białe od setki tysięcy zakładek do książek, na których znajdą się wiersze polskich i chilijskich poetów.
Kolektyw CasaGrande przekonuje, że symboliczne bombardowanie miasta wierszami to nie tylko widowisko. - Do projektu "Bombing of Poems" wybieramy te miejsca, które zostały zbombardowane podczas II wojny światowej, tak jak chilijski pałac La Moneda zniszczony w 1973 roku przez Pinocheta - tłumaczy Cristobal Bianchi, jeden z czterech członków kolektywu. Artystom nie chodzi tylko o pamięć historyczną. Chcą sprawdzić, czym jest poezja po 70 latach od
wybuchu II wojny światowej.
- Mnie inspirują słowa niemieckiego filozofa Theodora W. Adorno, który powiedział, że po Auschwitz poezja nie jest możliwa. Chcemy pokazać, że jest możliwa i że niesie antywojenne przesłanie - mówi.
Po zmierzchu, ósmego sierpnia, sto tysięcy zakładek zostanie zrzuconych z helikoptera na Krakowskie Przedmieście i plac Zamkowy. Na każdej z nich będzie widniał wiersz w dwóch wersjach językowych: polskiej i hiszpańskiej. W sumie powielonych na zakładkach zostanie 40 wierszy z Polski i 40 z Chile. - To nie są utwory na konkretny temat. Wybieraliśmy dobre współczesne wiersze - tłumaczy Bianchi. Selekcją polskich utworów zajął się poeta Marcin Sendecki.
Projekt "Bombing of Poems" w Warszawie będzie nosił tytuł "Deszcz wierszy...". Wszystko dlatego, że artyści nie chcą, by performance miał ścisły związek z bolesną pamięcią o prawdziwych bombach, które spadły na miasto. Z tej samej przyczyny wiersze nie zostaną zrzucone w rocznicę bombardowań. - Nawiązujemy do historii już przez sam fakt, że w tym roku przypada 65. rocznica wybu-chu Powstania Warszawskiego i 70. rocznica wybuchu wojny - wyjaśnia Bianchi.
Kolektyw CasaGrande tworzy grupa przyjaciół zafascynowanych performance'em i poezją. Ich pierwszym artystycznym projektem był magazyn, który ukazywał się w Chile w bardzo różnych formatach: poszczególne strony wisiały np. w metrze w Santiago, gdzie na każdej stacji znajdowała się kolejna strona. Gazetę można było przeczytać, korzystając ze spisu treści zawieszonego w wagonach.
Cristobal marzy, że ósmego sierpnia na plac Zamkowy przyjdą tłumy warszawiaków. Zapewnia, że sam widok nieba, które całe pokryje się wirującymi zakładkami, jest imponujący. - W Santiago, Dubrowniku i Guernice mieszkańcy zabrali do domów wszystkie zakładki - mówi dumny. W Warszawie wiersze spadną pomiędzy godz. 20.15 i 22.
70 proc. kosztów projektu pokrywa amerykańska Fundacja Davis. Pomagają: miasto stołeczne Warszawa, Biuro Kultury, ministerstwo spraw zagranicznych w Chile, członkowie grupy oraz wspierający pomysł na stronie www.revistacasagrande.blogspot.com.