- Dwa lata temu poprosiłam Sławomira Sierakowskiego, redaktora naczelnego "Krytyki Politycznej", żeby na Stadionie Dziesięciolecia wykrzyczał do 3 mln Żydów mieszkających w Izraelu "Wracajcie do domu!".
Teraz wrócili - opowiada o początkach projektu na Muranowie artystka Yael Bartana. Chce o tym symbolicznym powrocie nakręcić film "Mur i wieża", którego fragmenty
zobaczymy na skwerze w czwartek. Będzie on opowiadał o początkach nowego żydowskiego osadnictwa wymyślonego przez artystkę Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce. Jego symbol to Orzeł Biały na tle gwiazdy Dawida.
Sam kibuc jest prowizoryczny: to tylko wysoki mur, wieża i mały domek. Powstaje właściwie w dwie noce, tak jak wtedy, gdy pionierzy przyjeżdżali do Palestyny w latach 30. i 40. XX w. Wczoraj przy jego budowie uwijało się 30 statystów z Warszawy i Izraela. W charakterystycznych zielonych uniformach piłowali deski, przykręcali śruby i przybijali gwoździe. Wykopali doły, w których miały stanąć podstawy wieży. Tuż po godz. 16 robotnicy zaczęli ciągnąć za grube liny podnoszące drewnianą konstrukcję, która niedługo potem zaczęła górować nad skwerem. O godz. 17 na ławce naprzeciw wieży usiadło starsze małżeństwo. - Patrz kochanie! Żydzi nam tu cyrk budują! - skomentował mężczyzna.
Konstrukcja przypomina jednak raczej wieże strzelnicze gułagów i obozów koncentracyjnych. Między innymi to skojarzenie oburzyło internautów. Na forach w sieci aż huczy od antysemickich komentarzy, ale słychać też głosy poparcia. - Taki był cel tego projektu. Ma on prowokować wszelkie odruchy: od wystąpień antysemickich, przez wzruszenie ramion, po pełne zaangażowanie w pracę nad filmem - opowiada drugi reżyser Jason Clark.
Jerzy Halbersztadt, dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich, współorganizującego projekt, uważa jednak, że to kwestia percepcji. - Nam to się kojarzy z Auschwitz, a Izraelczykom z Palestyną. Nie możemy jednak zapominać, że na terenie Warszawy istniały i kibuce, i mieszkali Żydzi - komentuje.