PolskaTimes.pl

Zostań dziennikarzem!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

wtorek 09 lutego 2010 r. imieniny obchodzą: Apolonia, Eryka, Cyryl

Warszawa » Artykuł

Pamiętniki naszych czasów

Pamiętniki naszych czasów

Murale to nie tylko domena młodych. W maju w Muzeum Powstania Warszawskiego malował Papcio Chmiel (© Edyta Ganc/POLSKA)

Polska Natalia Bugalska

2009-06-19 10:17:04, aktualizacja: 2009-06-19 10:17:04

Przez siedem tygodni Warszawą będą rządzili grafficiarze. Miasto oddaje do ich dyspozycji mosty, ronda, ściany kamienic. Powstaną ogromne miejskie malunki. O grafficiarzach i ich filozofii opowiada Natalia Bugalska

Rok temu licealista malował graffiti w niedozwolonym miejscu w Warszawie. Został złapany i skazany na trzy lata w zawieszeniu za zdewastowanie przestrzeni publicznej. Do urzędników przyszła wówczas jego matka, która tłumaczyła, że jej syn i jego koledzy nie mają gdzie się wyżyć, a ich twórczość to przecież artystyczna ekspresja, a nie wandalizm. Tereny miejskie nie są czyjeś, ale wspólne, więc czemu nie mogą na nich malować?

- Urzędnicy wzięli to sobie do serca. Oddali do naszej dyspozycji siedem wielkich przestrzeni miejskich - mówi Karolina Pruchniewska, organizatorka festiwalu Street Art Doping. Artyści będą mieli zatem do dyspozycji przęsła mostów, ronda i ściany murów, na których będą mogli malować. Powstaną na nich ogromne murale, graffiti i szablony. - Dla urzędników to forma walki z wandalizmem, a dla wielu artystów - sposób na wyjście z getta - opowiada Pruchniewska.

Festiwal rozpoczyna się w ten weekend imprezą na Cyplu Czerniakowskim. Potrwa przez kolejne siedem tygodni.

Za dużo Ameryki


- Zaczęło się 40 tys. lat temu uśmiecha się Dariusz Paczkowski, jeden z założycieli grupy grafficiarzy 3cia fala. - Aborygeni w Australii malowali swoje historie i legendy już wtedy. My robimy to samo. Jesteśmy pamiętnikarzami naszych czasów - dodaje.

Grafficiarze mają jednak swój kodeks. - Po pierwsze nie szkodzić! Unikać świeżych tynków, zabytków i obiektów sakralnych. Mieć czyste intencje. Zamiast niszczyć i szkodzić - pomagać i tworzyć. Szukać miejsc, w których nasze szablony ożywią ulice - wylicza Paczkowski. - Robić swoje bez ortodoksji. Traktować graffiti jak idealne narzędzie do przenoszenia myśli, idei i swojej postawy. Ważne są miejsce i czas, w którym powstaje szablon albo graffiti. Jeśli nie jest zaangażowane i nic ze sobą nie niesie, to nie ma sensu go robić - konkluduje.

Grupa powstała w 1998 roku, ale jej członkowie uprawiali uliczną partyzantkę już pod koniec lat 80. Wtedy po raz pierwszy udało się nawiązać współpracę z twórcami z zagranicy. Nazywało się to "Wymiana pozytywna". Anonimowi twórcy wysyłali swoje szablony po kraju i odbierali przesyłane spoza Polski. Często koperty nie miały podpisu i adresu zwrotnego nadawcy. - Nie wiedziałem od kogo dostaję szablon, ważny był tylko jego przekaz, idea, którą ze sobą niósł - opowiada Paczkowski.
strona: 1 z 4 »



Sonda

Czy najlepsi urzędnicy powinni zarabiać więcej?

Reklama

Warszawa»

Reklama

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Reklama | eGazety | Sklep internetowy