PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

niedziela 01 sierpnia 2010 r. imieniny obchodzą: Nadia, Justyna, Piotr

Warszawa » Artykuł

Warszawa z dachu i komina

Warszawa  z dachu i komina

Olga Czerwonik i Tomek Wódkiewicz, twórcy www.warsawsun.pl, uważają, że w stolicy jest mnóstwo ciekawych i wciąż nieodkrytych miejsc. Jak opuszczona barka po praskiej stronie Wisły czy Róża Luksemburg na Woli

Polska Karolina Kowalska

2009-06-11 23:32:21, aktualizacja: 2009-06-11 23:32:21

Stolica to nie tylko Zamek Królewski. Teraz na topie są wycieczki Warszawskiej Turystyki Ekstremalnej i alternatywnego przewodnika www.warsawsun.pl. O fanach starych fabryk i holowników opowiada Karolina Kowalska

Sobotni ranek. Pierwszy raz od wielu dni nic nie zapowiada deszczu nad Kanałem Czerniakowskim, wędkarze wystawiają twarze do słońca. Olga Czerwonik i Tomek Wódkiewicz stawiają rowery pod drzewem, tuż przy zejściu do wody, i schodzą w dół skarpy, o którą opiera się na wpół zatopiony holownik "Tadek". Ostrożnie wchodzą na blisko 200-tonowy wrak i przez następne pół godziny penetrują każdy zakamarek.
Wszystko utrwalają na zdjęciach: przerdzewiałe liny, skrzypiące drzwi do kajuty, posłania nocujących tu bezdomnych.

Olga i Tomek kolekcjonują takie miejsca od ponad roku. Uwieczniają je na zdjęciach, przekopują biblioteki w poszukiwaniu informacji. Efekt ich (często wielotygodniowej) pracy ląduje na stronie www. warsawsun.pl, pierwszym internetowym Alternatywnym Przewodniku po Warszawie.
- Stworzyliśmy go zmyślą o ludziach aktywnych w mieście, starających się je animować i odkrywać - tłumaczy Tomek (zawód wyuczony: kulturoznawca, wykonywany: montażysta filmów wideo; wokalista i gitarzysta punkrockowego zespołu Skurcz).

Warsawsun jest jego odpowiedzią na podobne polskie strony, które pod chwytliwymi nazwami kryją opisy żywcem przepisane z przewodników po mieście - domeny wykupywane przez informatyków, którzy oczekują wpływów z reklam, ale nie potrafią zapełnić ich treścią. W działającym od marca serwisie umieścili więc z Olgą to, czego nie znaleźli nigdzie indziej - trącającą pogaństwem kapliczkę ocalałą z wyburzonego budynku na Solcu, szkielet dawnego hotelu robotniczego na Żeraniu. Ale też sprawdzone przez siebie kluby offowe i restauracje, z których większość jest odpowiednia dla wegan takich jak Olga (polonistka, redaktorka i dziennikarka).

Wykrzyczeć cały ból na naszym Hornie
- W tym mieście jest mnóstwo miejsc nieodkrytych nawet przez okolicznych mieszkańców. Są fascynujące, jak na przykład hale dawnych Zakładów Elektrycznych Lamp Wytwórczych i Rtęciowych im. Róży Luksemburg na Woli, niszczejąca przestrzeń koło Muzeum Powstania Warszawskiego, częściowo zaadoptowana na biurowiec i lofty - opowiada Tomek.

"Róża" to jego najnowsza fascynacja. Zakładów pilnuje wartownik, ale do ich wnętrza można zajrzeć zza ogrodzenia. Doskonale widać stare krzesła, farbę płatami odpadającą ze ścian. Najciekawsze są jednak podziemia - z umywalnią dla pracowników zawierającą pozostałości przedwojennych zlewów, i dach, z którego podziwiać można panoramę Woli.

Takie atrakcje to już jednak propozycja dla amatorów tzw. turystyki ekstremalnej, z definicji omijających zasieki i zakazy. Tomek i Olga nie propagują rozrywek tego rodzaju. Nawet jeśli sami zapuszczają się w miejsca nie do końca bezpieczne, nie proponują ich odwiedzającym.

- Mamy mnóstwo krytycznych mejli od eksploratorów miasta, którzy mają frajdę, kiedy ktoś pogoni ich z pitbullem. Narzekają, że jesteśmy za bardzo zachowawczy, że to taki serwis dla dzieci. Tłumaczę wtedy, że nie wszystkim odpowiada chodzenie po pas w szambie i odkrywanie kanałów. Większość szuka nieco łagodniejszej rozrywki - wyjaśnia Tomek.

Sam zwiedził parę miejsc niedostępnych warszawiakom, m.in. tor testowy na Żeraniu, gdzie do lat 80. testerzy FSO rozpędzali polonezy do zawrotnych prędkości 150 km/h, a potem sprawdzali, czy działają w nich wszystkie układy. Betonowy tor pełen nierówności robi wrażenie, zwłaszcza jeśli wyobrazić sobie malucha pędzącego po nim 100 km/h. W przyszłości Tomek Wódkiewicz chciałby go pokazać użytkownikom serwisu. Na razie mogą zwiedzać go wirtualnie, dzięki dostępnej na stronie panoramie 3D, podobnie jak animację Dworca Centralnego, ronda de Gaulle'a i placu Wileńskiego.
Jednym z największych odkryć Olgi i Tomka jest warszawski Horn. Dostrzegli go w betonowych ostrogach wyrastających z Wisły przy praskim krańcu mostu Śląsko-Dąbrowskiego.
strona: 1 z 5 »

Sonda

Czy prowadziłeś kiedyś samochód pod wpływem alkoholu?

Reklama

Warszawa»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy