Chodził przed laty po Warszawie pijaczek-intelektualista Tadeo, który jeszcze zanim został menelem, parał się m.in. uczeniem polskiego w mojej szkole. Brodaty, wiecznie zalany, dopadał znajomych w knajpach (najbardziej lubił modny na początku lat 90. klub garnizonowy na Mazowieckiej ze specjalnością: ciepła wódka i zapiekany makaron z boczkiem) i tam zadręczał poprzekręcanymi cytatami z Gałczyńskiego i Miłosza. »
Reklama
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.