Karol May swoje poczciwe indiańskie gawędy o Winnetou napisał, odsiadując w niemieckim więzieniu kary za kradzieże, a do Stanów pojechał dopiero jako sędziwy weteran pióra w roku 1908. Podobno zdziwił się, że Dziki Zachód wcale nie wygląda tak dziko jak ten z jego powieści, a poza tym było mu przykro, że jankesi pukają się w czoło na jego widok. Ale też May musiał komicznie wyglądać wystrojony w wielkie sombrero, buty z ostrogami i pas z coltem. »
Mariusz Grabowski Polska Aktualizacja 2012-03-23 13:49:31
Dawno temu, gdy jeszcze chciało mi się podróżować po świecie, najbardziej uteologicznionym miastem wydała mi się Marsylia. To tam w dzielnicy portowej widziałem zakład fryzjerski o nazwie Origenes. Właściciel siedział przed swoim przybytkiem na koślawym krześle i jadł rybę z frytkami, nie zwracając uwagi na rój fotografujących go japońskich turystów. Odziany bardzo biblijnie w lniane giezło i ozdobiony imponującą brodą, dokładnie taką samą, jaką miał starożytny patron jego zakładu. Poszukiwaczom ciekawostek służę stosownym zdjęciem. »
Mariusz Grabowski Polska Aktualizacja 2012-03-02 11:59:16
Wybaczam Marcinowi Wrońskiemu wszystko: że publikował w "Lampie i Iskrze Bożej", że założył kabaret Osoby o Nieustalonej Tożsamości, że swego czasu upadł tak nisko, iż został nauczycielem, że podjął próbę podrasowania Andersena w dramacie "Pasterka i kominiarczyk", że wreszcie - jak odnotował na Facebooku - lubi Świetliki, muzyczne straszydło z Krakowa. Po przeczytaniu "Skrzydlatej trumny" jestem mu gotów wybaczyć nawet groteskowy zarost, który nosi chyba tylko po to, żeby prześladował fryzjerów w nocnych koszmarach. Od kiedy Marek Krajewski zaszył się gdzieś po wydaniu cokolwiek przekombinowanych "Liczb Charona", to Wroński wyrasta - moim zdaniem - na lidera polskiego kryminału. »
Mariusz Grabowski Polska Aktualizacja 2012-02-23 19:16:41
Z Morskiego Oka, jak wiadomo, do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów w najelegantszy sposób można się dostać przez Świstówkę. Ponoć żyją tam świstaki, ale to raczej bujda. Nawet bez tych świstaków to półtorej godziny malowniczego spaceru niebieskim szlakiem. I właśnie na Świstówce spotkałem kiedyś zimą dwóch Anglików. Spotkanie było wyjątkowo absurdalne. »
Reklama
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.