poniedziałek 15 marca 2010 r. imieniny obchodzą: Ludwika, Klemens, Longin

Polska » Artykuł

Pierwsi Polacy legalnie zbankrutują już 31 marca

Pierwsi Polacy legalnie zbankrutują już 31 marca

Tadeusz Broś, niegdyś znany prezenter "Teleranka", chce ogłosić upadłość i żyć bez długów (© Bartek Syta/POLSKA)

Polska Joanna Pieńczykowska, Konrad Dulkowski

2009-03-07 07:12:11, aktualizacja: 2009-06-05 19:58:22

Już za dwa tygodnie każdy Polak, który wpadł w długi, będzie mógł legalnie zbankrutować.

Wierzyciele, np. banki, nie będą mogli ścigać go przez całe życie. Umożliwi to wchodząca w życie ustawa o upadłości konsumenckiej. Z takiej możliwości chce skorzystać ok. 200 tys. rodzin - wynika z ostatnich szacunków Centrum Adama Smitha. Liczba ta będzie większa, jeśli bezrobocie nadal będzie rosło w dotychczasowym tempie. Obecnie bez pracy jest już 10,8 proc., co oznacza, że nie pracuje 1,7 mln Polaków. W tym roku będzie ich co najmniej 2 mln.

Są jednak takie miejsca w kraju, gdzie bez pracy jest ponad 30 proc. mieszkańców: dane ze stycznia wskazują na pięć takich powiatów w województwie warmińsko-mazurskim, na Mazowszu i Pomorzu, natomiast w październiku ub.r. był tylko jeden. Już teraz 1,3 mln Polaków spóźnia się z różnymi płatnościami (za czynsz, światło, gaz itp.). 200 tys. z nich ma zaległości przekraczające 10 tys. zł.

Protesty, które przetoczyły się wczoraj przez Polskę, pokazują nastroje społeczne. 10 tys. pracowników firm zbrojeniowych protestowało w Warszawie. W Gdańsku 5 tys. pracowników firmy Energa domagało się zmiany prezesa, obawiając się o swoje etaty. W Augustowie i Poznaniu na ulice wyszli ratownicy medyczni. Wszyscy nieśli transparenty żądające ochrony miejsc pracy.

Prawo do ogłoszenia upadłości przez osobę fizyczną nie zapewni im pensji. Może za to uratować przed wpadnięciem w pętlę zadłużenia tych, których nie będzie stać na spłaty rat. Bank nie będzie mógł naliczać im karnych odsetek, dostaną pięć lat na spłatę długów, a jeśli im się nie uda wszystkiego zapłacić, reszta zostanie umorzona.

Polacy czekają na upadłość

31 marca wejdą w życie przepisy, które zwykłemu Kowalskiemu mogą pomóc wyzwolić się z długów. Tadeusz Broś, niegdyś znany prezenter telewizyjnego "Teleranka", a dziś warszawski taksówkarz, z niecierpliwością czeka na 31 marca. Dziś ma ponad 600 tys. zł zaległości w banku i - jak twierdzi - nigdy nie będzie w stanie ich spłacić. Kiedy pracował w telewizji, zaciągnął 200 tys. zł kredytu na mieszkanie.

Pod koniec lat 90. zarabiał 7 tys. zł, więc spłacanie 3 tys. zł miesięcznie nie stanowiło dla niego problemu. - Myślałem, że zawsze będzie niedziela - mówi. Ale kiedy w 2000 r. stracił pracę, sytuacja radykalnie się zmieniła. Długo nie mógł znaleźć zatrudnienia, a gdy skończyły się oszczędności, przestał płacić raty. Banki skrupulatnie naliczyły odsetki karne. Do tego doszły koszty upomnień, odsetki od odsetek, opłaty za wyroki sądowe. W sumie dług urósł z 200 tys. do ponad 600 tys. zł.

Broś ma nadzieję, że gdy wejdzie w życie ustawa o upadłości konsumenckiej, będzie mógł ogłosić bankructwo. Co prawda, jeśli podda się procedurze upadłościowej to zostanie zlicytowane jego mieszkanie, ale będzie miał szansę uwolnić się od reszty długów. W podobnej sytuacji w Polsce jest od 50 do 200 tys. dłużników - wynika z szacunków Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

W poważne tarapaty popadło już 1,3 mln Polaków - aż tyle osób nie spłaca rat i nie reguluje rachunków dłużej niż 60 dni - wyliczyło Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor. Około 200 tys. z nich ma zaległości przekraczające 10 tys. zł. Obecnie tzw. trudne długi przekraczają 8,6 mld zł, z czego połowę stanowią niespłacone raty w bankach. W ciągu ostatniego roku przeterminowane zaległości wzrosły o 40 proc.
strona: 1 z 2 »



Wszystkie komentarze »

Komentarze (8)

Sonda

Robert Kubica ma szansę na podium w tym sezonie Formuły 1?

Reklama

Polska»

Reklama

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Reklama | eGazety | Sklep internetowy