piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Polska » Artykuł

Dramatyczny przebieg premiery "Carmen"

Dramatyczny przebieg premiery "Carmen"

"Carmen" to popisowa rola Małgorzaty Walewskiej. Śpiewała ją już wiele razy (© Wojciech Matusik)

Gazeta Krakowska Katarzyna Fortuna

2010-03-08 10:51:18, aktualizacja: 2010-03-08 17:46:12

Premiera "Carmen" w Operze Krakowskiej miała dramatyczny przebieg. Po przedłużającej się przerwie, która nastąpiła po pierwszym akcie, zza kurtyny wyłonił się dyrektor Bogusław Nowak i oznajmił, że występująca w roli tytułowej Małgorzata Walewska zasłabła i zastąpi ją Monika Ledzion.

Tym samym wyjaśniły się wątpliwości dotyczące słabej formy wokalnej znakomitej śpiewaczki.
Odkąd wyszła na scenę, widać było wyraźnie, że porusza się z trudem i opiera o elementy scenografii.

Mogło to budzić zdziwienie, szczególnie jeśli porównamy żywiołową, kipiącą temperamentem Carmen Walewskiej, jaką pokazała w końcu nie tak dawno choćby w Teatrze Muzycznym w Gliwicach. Jednak i tak wysiłek śpiewaczki zasługuje na najwyższe uznanie, zwłaszcza że dzielnie dośpiewała do końca I akt dzieła, po czym karetka odwiozła ją na oddział intensywnej terapii.

Ale dziwne i dramatyczne wydarzenia od początku towarzyszyły operze Georgesa

Bizeta. Podczas jednego z pierwszych spektakli "Carmen" w 1875 roku francuska primadonna Galli-Marie zemdlała. Stało się to podczas trzeciego aktu, kiedy skończyła śpiewać "arię z kartami". Zobaczyła w nich bowiem przepowiednię śmierci kompozytora, gdyż wyciągnęła z talii same piki.

I rzeczywiście tak się stało. Po zakończonej porażką prapremierze, od lat cierpiący na skłonność do depresji, artysta zachorował na anginę. Następstwem choroby były komplikacje. Dokładna przyczyna zgonu Bizeta nie jest jednak znana. Oficjalnie nastąpił on 3 czerwca o drugiej nad ranem. Twórca miał wówczas niewiele ponad 36 lat.

Oczywiście trudno z tego wydarzenia wyciągać wnioski, że nad "Carmen" wisi klątwa. To przypadek, iż krakowska premiera miała tak dramatyczny przebieg. Spektakl w reżyserii Laco Adamika, ze scenografią Barbary Kędzierskiej, można by określić jako dość zachowawczy. Twórcy pokazali na scenie gwarną hiszpańską ulicę. Wśród przechodniów pojawiła się grupa rozśpiewanych dzieci. Dziewczynki w szkolnych strojach były zaczepiane przez ministrantów.
strona: 1 z 2 »

Sonda

Czy w polskich szkołach powinno odbywać się nauczanie religii?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy