Zawdzięczamy to m.in. pracowitości - pracujemy bowiem najwięcej w kraju, bo ok. 170 godz. w miesiącu. Dziś przyglądamy się zarobkom warszawiaków zatrudnionych w dwóch sektorach: samorządach i administracji publicznej oraz służbie zdrowia. Jak kryzys odbija się na zarobkach tych zawodów?
Samorządowcy w kominie
Samorządowców problem kryzysu nie dotyczy. Zarobki są stałe i nie spadają,
mimo zapowiadanych cięć w sektorze budżetowym. W skład pensji pracownika budżetówki wchodzi wiele różnych składowych i to one decydują o sumie, jaka co miesiąc spływa na jego konto. Podstawę stanowi wynagrodzenie zasadnicze, tzw. płaca podstawowa, do której doliczane są różne dodatki. Pracownik może dostać dodatek za wieloletnią pracę czy też dodatek funkcyjny.
Oczywiście, dostaje też pieniądze za pracę w nocy, pracę w niedziele i święta. Corocznie pracownicy samorządów otrzymują też trzynastkę, czyli równowartość miesięcznej pensji pomniejszonej o zwolnienia lekarskie czy wolne brane na opiekę nad dzieckiem. Przysługuje ona każdemu pracownikowi, który w danym roku przepracował przynajmniej sześć miesięcy.
Ograniczeniem dla wysokości płac w sektorze samorządowym jest ustawa wprowadzona w 2000 r. zwana potocznie kominową. Dotyczy ona zmniejszenia zarobków osób, które zajmują najwyższe pozycje w administracji publicznej i spółkach należących do Skarbu Państwa. Ustawa kominowa ogranicza zarobki dyrektorów i ich zastępców oraz prezydentów i wiceprezydentów miast.
Jednak organy decydujące o wynagrodzeniu tych osób coraz częściej skutecznie ją omijają. Robią to, przyznając ogromne nagrody czy też premie. W zeszłym roku na nagrody stołeczny ratusz przeznaczył 58mln zł. Pozwoliło to na zatrzymanie w urzędach najlepszych specjalistów, którzy w przeciwnym wypadku mogliby przejść do sektora prywatnego.
Służba zdrowia stabilna
Na pierwszy rzut oka kryzys nie wpłynął również na wynagrodzenia warszawiaków zatrudnionych w służbie zdrowia. Ich zarobki na ogół nie są niższe niż kilka miesięcy temu, ale na stałą wysokość swoich pensji pielęgniarki, lekarze i położne muszą pracować więcej. O swój portfel nie muszą martwić się farmaceuci.
Zarobki personelu medycznego w szpitalach i przychodniach opierają się na wynagrodzeniu stałym. Dochodzą do niego różnego rodzaju dodatki, takie jak funkcyjny i za wysługę lat. W przypadku lekarzy premiowana jest także ilość specjalizacji. Lekarz bardziej wyszkolony i o dłuższym stażu pracy zarobi więcej.
W przypadku pielęgniarek i położnych na wysokość wynagrodzenia wpływa ilość dyżurów. W podobnej sytuacji są rehabilitanci i radiolodzy. Kryzys nie dotknął znacząco farmaceutów. Ich pensje nie zmalały i - jak prognozują specjaliści - wzrosną w czwartym kwartale 2010 r.
Marta Sułkowska, Radosław Wojnowski