piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Polska » Artykuł

Mamy bat na Gazprom

Mamy bat na Gazprom

Niemiecko-rosyjskie konsorcjum próbuje zbudować rurociąg, który zagraża Bałtykowi (© AP ARCH)

Polska Jakub Mielnik

2009-06-11 23:30:31, aktualizacja: 2009-06-11 23:57:12

Polska przejmie kontrolę nad unijnym programem oczyszczania Bałtyku z poniemieckiej broni chemicznej. Decyzję taką ogłosiła w minioną środę unijna komisarz ds. regionów Danuta Hübner.

Przygotowany przez polskich ekspertów raport na temat zagrożenia ekologicznego może utrącić niebezpieczny dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego plan połączenia Rosji i Niemiec gazociągiem Nordstream. Realizacja tego projektu może uwolnić dziesiątki tysięcy ton toksycznych chemikaliów z czasów II wojny światowej. - Powinniśmy szybko przygotować raport, który uniemożliwi realizację planów Gazpromu
- mówi "Polsce" były europoseł Marcin Libicki, który jako pierwszy domagał się niezależnych od inwestora ekspertyz ekologicznych. To dzięki jego inicjatywie powstała bałtycka koalicja przeciwników Nordstream. Poza Polską także Szwecja, Finlandia i kraje bałtyckie zarzucają niemiecko-rosyjskiemu konsorcjum, że forsuje inwestycję groźną dla środowiska.

Polska dostała oręż przeciw bałtyckiej rurze Gazpromu

Jest realna szansa na utrącenie szkodliwego dla Polski projektu budowy rosyjsko-niemieckiego gazociągu po dnie Bałtyku. Polska może do tego celu wykorzystać unijny projekt strategii rozwoju Morza Bałtyckiego.

Bruksela powierzyła Polsce koordynację unijnego projektu oczyszczenia dna Bałtyku z chemikaliów bojowych zatopionych tam pod koniec II wojny światowej.

- Chodzi o sporządzenie solidnych map i generalną analizę sytuacji, nie tylko składów broni chemicznej, ale też toksycznych wraków - ogłosiła w minioną środę unijna komisarz ds. regionalnych Danuta Hübner. Szczegółowa analiza zagrożeń, jakie stanowi zatopiona w Bałtyku broń chemiczna, może stać się skutecznym orężem w walce z bałtyckim gazociągiem Gazpromu.

Ma on dostarczać gaz z Rosji na zachód Europy z pominięciem Polski, co dawałoby Moskwie możliwość szantażowania gazowego Europy Środkowej bez ryzykowania zadrażnień z resztą UE. Polityczne argumenty przeciwko rosyjsko-niemieckiej inwestycji nie znalazły wielkiego posłuchu w Unii, gdzie Niemcy odgrywają decydującą rolę.

Pomogła za to ekologia. Republiki bałtyckie, Finlandia i Szwecja, przyłączyły się do Polski w protestach przeciwko budowie rury po dnie morza naszpikowanego tysiącami ton trucizn bojowych z czasów II wojny światowej.

Według ostrożnych szacunków chodzi przynajmniej o 40 tys. ton broni chemicznej, nie wspominając o kolejnych 300 tys. ton konwencjonalnej broni, rdzewiejącej na dnie Bałtyku.

- Decyzja Komisji Europejskiej w sprawie powierzenia Polsce koordynacji projektu to wielki sukces - mówi "Polsce" Marcin Libicki, były eurodeputowany i autor raportu o ekologicznych zagrożeniach, jakie stwarza dla państw UE rosyjsko-niemiecka inwestycja. Raport Libickiego wskazywał, że w przypadku projektu Nordstream Unia nie powinna opierać się na ekspertyzach ekologicznych przedstawionych przez inwestora, który będzie bagatelizował zagrożenie.

Zgodnie z przewidywaniami Rosjanie próbowali przeforsować własną ocenę zagrożeń. Nie udało się.
Niespodziewany protest zgłosili dwa dni temu Niemcy, którzy są zaangażowani w budowę Nordstream. Projekt nie podoba się jednak Bundeswehrze, której sztab kwestionuje przebieg rurociągu zbyt blisko poligonów wojskowych.
strona: 1 z 2 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (4)

Sonda

Czy w polskich szkołach powinno odbywać się nauczanie religii?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy