Anna Sobczyk z Jędrzejowa , uczennica kieleckiego "Plastyka" dostała się do finału prestiżowego konkursu The Look of The Year. Nie udało jej się wygrać ale sam udział w finale to duży sukces.

ZOBACZ: Córka i syn Cindy Crawford robią karierę na wybiegach. „To może być trochę przerażające dla naszych rodziców, ale są super dumni”

(Dostawca: x-news)

Dlaczego zdecydowałaś się spróbować swoich sił właśnie w modelingu?
- Przyznam, że jeszcze kilka lat temu nie wiązałam swojej przyszłości z mode-lingiem. Na początku byłam do tego nastawiona dość sceptycznie. To się zmieniło, kiedy postanowiłam przenieść się do Państwowego Liceum Plastycznego w Kielcach. Można powiedzieć, że to właśnie tam zaczęła się moja przygoda z modą. Na moją pierwszą sesję zdjęciową namówił mnie znajomy stylista - Björn Svenson, który wspierał mnie od początku mojej „kariery” i zawsze doradzał, w co warto się zaangażować, a co lepiej sobie odpuścić. Po sesji uznałam, że skoro już stanęłam przed obiektywem, to dlaczego nie pokazać się na wybiegu. Zgłosiłam się na casting do konkursu Off Fashion w Kieleckim Centrum Kultury i tam zdałam sobie sprawę, że to jest właśnie to, co chciałabym robić w życiu.

Gdzie zdobywałaś doświadczenie w branży? Być może masz już na swoim koncie ważne pokazy czy sesje zdjęciowe?
- Konkurs Off Fashion dał mi ogromną szansę na zdobycie doświadczenia i mimo że już nie biorę w nim udziału, to wszystko czego się tam nauczyłam wykorzystuję do dzisiaj. Dzięki Kieleckiemu Centrum Kultury miałam przyjemność między innymi iść w pokazie duetu Paprocki & Brzozowski, Natashy Pavluchenko, Jacoba Brige’a, Łukasza Jemioła, Mariusza Przybylskiego i wielu młodych i zdolnych projektantów, którzy próbowali swoich sił w konkursie.

Co skłoniło Cię do wzięcia udziału w The Look of The Year?
- O samym konkursie usłyszałam dopiero rok temu i już wtedy myślałam o wzięciu w nim udziału. Niestety - część castingów przegapiłam, a inne były na drugim końcu Polski, dlatego zrezygnowałam, ale kiedy zaczynając studia w Łodzi zobaczyłam plakat informujący o castingu do kolejnej edycji stwierdziłam, że teraz już nie odpuszczę. Podjęłam taką decyzję, ponieważ kocham to, co robię i chciałabym to kontynuować najlepiej jak się da. Konkurs daje ogromną szansę na zaistnienie w świecie mody i rozwinięcie swoich umiejętności.

Zdaniem Mateusza Życińskiego, z którym niedawno rozmawiałam, w grupie finalistów panowała wyjątkowo pozytywna, wręcz przyjacielska atmosfera. Czy masz podobne spostrzeżenia?
- To prawda, dobrze się ze sobą dogadujemy, nawet mimo różnicy wieku miedzy niektórymi uczestnikami. Istnieje taki stereotyp, że modele i modelki mocno ze sobą rywalizują i kopią pod sobą dołki. U nas nie ma takich sytuacji. Pomimo tego, że każdy z nas chce wygrać, nie ma zawiści ani złośliwości. Myślę, że po finale nasz kontakt się nie urwie.

Jakie szanse, Twoim zdaniem, daje udział w konkursie i oczywiście wygrana? Czy rzeczywiście ma to dla modeli fundamentalne znaczenie?
- Tak jak wspomniałam wcześniej, konkurs daje możliwość zaistnienia w świecie mody. Nasze poczynania obserwują różne agencje, projektanci, fotografowie, więc istnieje prawdopodobieństwo że ktoś będzie chciał nawiązać z nami współpracę, dlatego już sam udział daje wiele możliwości. Myślę, że wygrana jeszcze bardziej zwiększa szanse na taką ciekawą współpracę, nie tylko w Polsce, ale też za granicą.

Jak widzisz swoją przyszłość po konkursie? Planujesz karierę w branży, a może pasjonują Cię również inne dziedziny?
- Tak daleko w przyszłość nie wybiegam, ale na pewno nie chcę zamykać się tylko na jeden kierunek. Myślę, że oprócz pracy modelki, chciałabym się dalej rozwijać w sztukach plastycznych, które w moim przypadku odegrały znaczącą rolę w początkach mojej kariery.