- Nie byłam pierwsza z takim pomysłem i obym nie była ostatnia - mówi pani Agata, która zamiast kwiatów na ślubie poprosiła o karmę dla psów

Przeklikuję się przez internet i nagle zauważam pani zdjęcie z dziesiątkami kilogramów karmy. Czytam: panna młoda zamiast kwiatów poprosiła ślubnych gości o karmę dla psów, a potem przywiozła ją do schroniska w Gorzowie...
... nie miałam pojęcia, że schronisko się tym pochwali. Byłam zaskoczona. To bardzo miłe, że zauważyli mój prezent. Jednak zapewniam, że nie byłam pierwsza z takim pomysłem i mam nadzieję, że nie będę ostatnia! Proszę zaznaczyć, że wiele innych par robiło tak przed nami.

Skąd pomysł?
Jestem gorzowianką. Kocham zwierzęta. Mam konia. Zwierzaki zawsze były mi bliskie. Jednocześnie wiem, że wakacje, lato, to ciężki czas w schronisku. I wiem, jak ciężko wolontariusze pracują w schronisku Azorki w Gorzowie. Postanowiłam to jakoś połączyć. Stąd pomysł, by zamiast kwiatów goście weselni przynieśli karmę.

Nie było żadnych obaw?
(Śmiech) Mój mąż miał co najwyżej obawy techniczne. Zastanawiał się na głos, jak goście będą wyglądali podczas ceremonii z workami z karmą zamiast bukietów. Jednak doszliśmy do wniosku, że po prostu zostawią je w bagażnikach. Poza tym kwiatów nie brakowało. Miałam bukiet, kwiaty były elementem wystroju. Co zrobiłabym z kolejnymi 70 bukietami? A karma naprawdę się przydała.

Kiedy był ślub a kiedy zawiozła pani karmę?
Uroczystość była 1 lipca, w sobotę, a w poniedziałek pojechaliśmy do Azorków.

Ile było karmy?
Zaskoczę pana: nie wiem. Nie ważyliśmy, nie liczyliśmy. Ale pewnie ponad 200 kilogramów, a może i więcej, bo w sumie dwa bagażniki niemałych samochodów. Tylko gdy zobaczyłam, ile jest psiaków do wykarmienia, doszło do mnie, że nasz prezent to pewnie porcja dla wszystkich podopiecznych na jeden dzień.

A ten malec w pani ramionach też miał jakiś udział w zbiórce?
To Antoś, syn mojej koleżanki Izabeli Zawadzkiej, która pomogła mi tę akcję ogarnąć. Dodam jeszcze, że Antoś był z nami w schronisku nieprzypadkowo - ma w domu adoptowanego ze schroniska psa, wabi się Dafi. Antoś kocha zwierzęta, jest uczony, że należy im pomagać.

Mój telefon panią zaskoczył?
Tak, ponieważ nie zrobiłam nic wyjątkowego i nie spodziewałam się zainteresowania. Podkreślę: każdy może pomagać innym. Ślub to świetna okazja, bo można poprosić gości by pamiętali o jednym, konkretnym celu. Jedne pary zbierają prezenty dla domu dziecka, inne - jak my - dla schroniska - ale adresatów pomocy może być wielu.

Przeczytaj też: Pies ledwo uszedł z życiem. Co się stało w Bobrownikach? [ZDJĘCIA]

Zobacz też wideo: Nie porzucaj i adoptuj. Schroniska apelują w Międzynarodowy Dzień Psa