Prace nad zakazem handlu w niedzielę ruszyły z miejsca. W czwartek i środę odbyły się kolejne spotkania podkomisji stałej ds. rynku pracy. Członkowie komisji opowiedzieli się za dwoma wolnymi niedzielami

W środę na spotkaniu podkomisji zmieniono nazwę projektu. Złożony w Sejmie, obywatelski projekt ustawy, nosił nazwę ''o ograniczeniu handlu w niedzielę''. Teraz nazwa projektu brzmi : ''o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz niektóre inne dni'' . Co natomiast wiadomo po czwartkowym posiedzeniu? Poprawki Przewodniczący komisji, posła PiS Janusza Śniadka, dopuszczają, że małe sklepy będą mogły być otwarte, jeśli za ladą będzie stał sam właściciel. Otwarte mogą być też m. in placówki handlowe na dworcach autobusowych, kolejowych i lotniczych, czy stacjach benzynowach. Sprzedaż internetowa nie będzie zakazana, jeśli ma ''charakter zautomatyzowany''.

Handel będzie mógł odbywać się w drugą i czwartą niedzielę miesiąca. W pozostałe sklepy będą nieczynne. Teraz projektem zajmie się Komisja Polityki Społecznej i Rodziny. Ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2018 roku.

Mimo, że zarówno Solidarność, jak i rząd opowiadają się za zakazem handlu, to różni ich pogląd na liczbę wolnych niedziel w miesiącu. Związkowcy chcą, aby wszystkie niedziele były dniem wolnym od pracy. PiS za to opowiada się za tym, by placówki handlowe były zamknięte w co drugą niedzielę. – To co oni nazywają kompromisem, my nazywamy kompromitacją. Przypominamy Prawu i Sprawiedliwości, że jeszcze, gdy byli w opozycji, to sami optowali za ograniczeniem handlu we wszystkie niedziele. Prowadząc swoją kampanię wyborczą, mówili o oddaniu tego dnia pracownikom. Dziś, gdy przechodzimy do konkretów, to zachowują się zupełnie inaczej – mówi Marek Lewandowski. – Niedziela jest wyjątkowym i niezastąpionym dniem nie tylko ze względu na wiarę, ale tez tradycję i kulturę. To, że możemy pójść do sklepu kiedy chcemy nie może odbywać się kosztem innych, szczególnie kobiet, które w tym dniu są często zmuszane do pracy – dodaje.

Z propozycją kompromisu wystąpiły Konfederacja Lewiatan i Forum Obywatelskiego Rozwoju. Chodzi o zagwarantowanie w Kodeksie Pracy dwóch wolnych niedziel każdemu pracownikowi. – To rozwiązanie pozwala osiągnąć ten sam cel, co wprowadzenie zakazu handlu w dwie niedziele w miesiącu, bez ponoszenia wskazanych negatywnych konsekwencji gospodarczych i społecznych, które godzą w potrzeby pracowników handlu i konsumentów. Biorąc pod uwagę, że 90 proc. osób pracujących w handlu sieciowym i sieciach kupieckich jest zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, najlepszą gwarancją ich czasu wolnego będzie modyfikacja Kodeksu pracy – mówi Krzysztof Kajda, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

Co o takim rozwiązaniu sądzi Solidarność? – Kodeks pracy zawęża swoje działania tylko i wyłącznie do pracowników pracujących na etacie, nie uwzględnia już osób zatrudnionych w oparciu o umowy cywilnoprawne. Gdy w 2007 roku pojawiła się propozycja zakazu handlu w dni świąteczne, w swoim stanowisku, Konfederacja Lewiatan napisała, że skutkiem wprowadzania zakazu będzie zlikwidowanie 27 tys miejsc pracy. Należy przypomnieć, że w tym momencie trwał już kryzys. Jednak po wejściu w życie przepisów zwiększyło się zatrudnienie w handlu – zaznacza Marek Lewandowski.

Przeciwnicy zmian mówią o likwidacji blisko 100 tys. miejsc pracy i zmniejszeniu obrotów sklepów od 6 do 15 proc. Według nich na rozwiązaniu miałoby ucierpieć tez państwo, w związku z ograniczeniem wpływów do budżetu.