Czy Polsce grozi blackout? Brak inwestycji w sieci przesyłowe może wkrótce doprowadzić do długotrwałych wyłączeń prądu nawet przy normalnej pogodzie.

Operator Polskiej Sieci Elektroenergetycznej (PSE) ze względu na wystąpienie zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej w Polsce, wprowadza ograniczenia w dostarczaniu i poborze energii na terenie całego kraju od godziny 10 rano 10 sierpnia. Jak zapewniają eksperci, nie powinny tego odczuć gospodarstwa domowe.- Ta decyzja jest racjonalna, podjęta w trosce o ciągłość energii dla odbiorców komunalnych i wrażliwych.

Przyczyną wprowadzenia ograniczeń są warunki pogodowe, a przede wszystkim warunki hydrologiczne. Chodzi tutaj zarówno o podwyższenie temperatury wody w zbiornikach jak i jej znaczący ubytek. Również warunki sieciowe ulegają pogorszeniu, przez co mamy spore ubytki. Ponadto mamy awarię w jednej z elektrowni, a także ubytek mocy z tytułu postojów awaryjnych około 2 tys. MW - wyjaśnia dr Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.

Już w piątek operator sieci elektroenergetycznej ostrzegał, że wysoka temperatura może doprowadzić do utrudnień w przesyle prądu. Apelował o ograniczenie zużycia energii miedzy godzinami 11. a 17. Od poniedziałku od godziny 10 do 17 obowiązuje 20 stopień zasilania. Oznacza to, że firma będzie pobierała ustaloną minimalną moc, niezbędną do funkcjonowania zakładu.


- Ogłoszony 20 stopień to przestroga dla tych, którzy już zapomnieli, że energetyka to system, który wymaga ciągłej troski i bardzo strategicznego traktowania. To się może pogłębić, ponieważ temperatury nie będą maleć, a posiadamy elektrownie, które są szczególnie wrażliwe na temperatury zewnętrzne - tłumaczy Herbert Gabryś, przewodniczący Komisji do spraw polityki klimatyczno- energetycznej Krajowej Izby Gospodarczej.

Eksperci zgodnie twierdzą, że polska sieć elektroenergetyczna wymaga modernizacji. Ministerstwo Gospodarki przyznało, że bez odpowiednich inwestycji w sieci i nowe moce wytwórcze, w 2016 roku należy liczyć się z pierwszymi blackoutami, czyli zaciemnieniami wywołanymi przerwami dostaw energii elektrycznej, nawet bez ekstremalnych zagrożeń pogodowych.- Powinniśmy budować nowoczesne elektrownie o najwyższej mocy w miejsce starych i zużytych. Muszą zapaść strategiczne decyzje ze strony państwa, żeby nie było sytuacji krytycznych - dodaje Gabryś.

Zaniedbanie inwestycji w połączeniu z trwałym deficytem mocy w Polsce w najgorszym razie może się przełożyć na zatrudnienie w zakładach produkcyjnych. Jednak eksperci uspokajają i twierdzą, że nam to nie grozi. - W Polsce nie ma trwałego deficytu mocy, mamy pewne możliwości importu energii elektrycznej w godzinach szczytowych, także nic takiego nie powinno nam grozić. Nie zwalnia to polityków i decydentów z myślenia o dalszych inwestycjach. Niedobór mocy dla gospodarki jest dużo bardziej kosztowny, niż podjęte działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa.

Skala ograniczeń nie jest na tyle wysoka, żeby bezpośrednio dotykała gospodarstwa domowe. - 20 stopień to bardzo poważne ograniczenie. Na razie jednak dotyczy tylko gospodarki, więc telewizory i lodówki w domach będą dalej zasilane - mówi Herbert Gabryś.