Jeszcze za wcześnie na szacowanie strat w gospodarkach światowych, po chińskim, giełdowym tsunami. Według ostrożnych prognoz analityków polska gospodarka raczej nie powinna zwolnić.W razie czego z pomocą przyjdą zamówienia z Niemiec, które notują wysoką konsumpcje wewnętrzną wynikającą z niskich kosztów kredytu i małego bezrobocia.


- Na pytanie czy załamanie na chińskim rynku akcji wpłynie na polskie przedsiębiorstwa poznamy już 1. września wraz z publikacją indeksu PMI dla sektora przemysłowego w Polsce za sierpień. Jest to miara nastrojów menedżerów logistyki w przedsiębiorstwach. Odczyt da odpowiedź na pytanie, czy obawy o sytuację w Państwie Środka są na tyle duże, by rzutowały na wielkość zamówień -powiedział  Błażej Kiermasz  analityk DM TMS Brokers. - Naszym zdaniem ryzyko jest niewielkie ponieważ sytuacja na rynku kapitałowym w Chinach nie ma bezpośredniego przełożenia na sferę realną tamtejszej gospodarki - dodaje Kiermasz. Zdaniem analityka DMTMSBrokers jeżeli chińska waluta dalej traciłaby na wartości to negatywnie odbiłoby się to na niemieckich przedsiębiorstwach, co z kolei pośrednio negatywnie wpłynęłoby na polskie przedsiębiorstwa.

Nawet jeżeli by do tego doszło, to z pomocą może przyjść dobra sytuacja wewnętrzna w Niemczech. Gospodarka Niemiec jest obecnie w fazie stopniowego ożywienia, podobnie jak gospodarka Polski.  Chiny są trzecim co do wielkości rynkiem eksportowym Niemiec (po Francji i USA), z 7proc. udziałem w niemieckim eksporcie. Wpływ sytuacji w Chinach na gospodarkę Niemiec jest jednak większy niż wynikałoby to przepływów handlowych, ze względu chociażby  kursów walut. Pomimo „chińskich” problemów nastroje wśród niemieckich przedsiębiorców wyrażane poprzez indeksy PMI i Ifo są bardzo dobre.  Dodatkowo sierpniowy raport Bundesbanku wskazuje na potencjał solidnego wzrostu gospodarczego w kolejnych miesiącach tego roku, który wspierany będzie przez wysoką konsumpcję wewnętrzną, wynikającą m.in. z niskiego bezrobocia czy niskich kosztów kredytu.

- Rosnący popyt krajowy w Niemczech powinien skompensować spadek eksportu do Chin, więc wpływ na polski eksport do Niemiec powinien być umiarkowany - uważa Arkadiusz Krześniak główny ekonomista Deutsche Bank Polska. -Ryzyko widziałbym raczej w pogorszeniu się globalnych nastrojów, jeśli spadki cen akcji w Chinach nadal będą się przekładać na spadki na giełdach globalnych, co mogłoby prowadzić do pogorszenia sentymentu wobec rynków wschodzących, opóźnienia podwyżek stóp w USA, i kolejnego impulsu deflacyjnego na rynkach surowców - dodaje Krześniak z Deutsche Bank .

Kluczowe będzie to, jak długo obecne załamanie potrwa. Wczoraj europejskie giełdy świeciły na zielono, już widać pierwsze oznaki odbicia, co  może świadczyć o tym, że poniedziałkowa reakcja była przesadzona. - Pomimo, że wczoraj indeks Shanghai Composite, podobnie jak w poniedziałek spadł o około 8 proc., to panika nie rozlała się na światowe rynki akcji, które zaczeły się odbijać  od dna.

-Niewykluczone, że władze Państwa Środka nie będą już starały się wspierać rynku akcji. Zdaniem tamtejszych oficjeli jest to zbyt kosztowne, a rynek akcji zbyt mały by wywołać jakieś poważniejsze turbulencje w światowych  gospodarkach - mówi Kiermasz Z DM TMS Brokers.