Wrzesień dla większości rodziców, raczej niezbyt dobrze się kojarzy. Ledwo skończyły się wydatki związane z wakacjami, a już trzeba sięgać do portfela. Komitet rodzicielski, przybory szkolne, wymiana ubrania, ubezpieczenie, świetlica, obiady,xero, zajęcia dodatkowe, książki i przybory szkolne, buty oddzielne na wf, oddzielne do chodzenia po szkole - lista wydatkówjest długa. Koszty wysłania dziecka we wrześniu idą w setki, jeśli nie w tysiące. A przecież poza szkołą sa inne wydatki opłaty, jedzenie, kredyty itp.

- Często w tym okresie słyszymy od dłużników, że nie zapłacili za raty pożyczek czy nie opłacili rachunków, ponieważ wysłanie dzieci do szkoły jest dla nich ważniejsze. Oczywiście, jest ważne, ale trzeba pamiętać, że niezapłacone zobowiązania i tak prędzej czy później trzeba będzie spłacić. A odkładając to w czasie, możemy sprowadzić na siebie duże problemy. Nie tylko w następnych miesiącach będziemy musieli zapłacić rachunki skumulowane z kilku cyklów rozliczeniowych, ale także doliczone nam zostaną koszty związane z windykacją – ostrzega Radosław Koński, dyrektor departamentu windykacji Kaczmarski Inkasso.

Wielu zwykłym rodzinom w Polsce po prostu nie wystarcza i są zmuszeni do wzięcia pożyczek. Potwierdzają to najświeższe badania Millward Brown wykonane na zlecenie Krajowego Rejestru Długów.


Kiedy brakuje funduszy na zakup nowego plecaka czy podręczników, najchętniej po pomoc rodzice zgłaszają się do rodziny lub znajomych. Robi tak aż 84 proc. badanych. Rozwiązaniem tych kłopotów  jest też kredyt w banku (14 proc.), pożyczka w firmie pożyczkowej (13 proc.) lub w  miejscu pracy (9 proc.). Niektórzy korzystają też z debetu na karcie kredytowej (7 proc.)

 

Dla 40 proc. rodziców wysłanie dzieci do szkoły to duży lub bardzo duży wydatek. Co drugi z rodziców musi mocno zacisnąć pasa i ograniczyć wydatki, 25 proc. rodziców ratuje się pożyczkami.  Oczywiście koszt wyparwki zależy od  ilości dzieci.  Na jedną pociechę trzeba przeznaczyć średnio 565 zł. Dla 16 proc. rodziców koszt ten jest nieodczuwalny, 58 proc. musi ograniczyć inne wydatki, a co czwarty rodzic nie jest w stanie kupić wszystkiego. Kiedy pociech jest dwójka, koszt szkolnej wyprawki zwiększa się do 823 zł. To dla 42 proc. rodziców wydatek duży lub bardzo duży, co druga osoba musi lekko zaciskać pasa i oszczędzić na innych wydatkach, a tylko 4 proc. badanych nie odczuwa tego w swoim portfelu. Przy większej liczbie dzieci w wieku szkolnym, wydatek zwiększa się średnio do ok 1 448 zł. Wiele rodzin nie może sobie poradzić z takim obciążeniem domowego budżetu. 62proc. rodziców ledwo może sobie na niego pozwolić lub nie jest w stanie kupić wszystkiego, 36 proc. musi ograniczyć inne wydatki, a jedynie 2 proc. nie ma problemów ze sfinansowaniem wszystkich potrzebnych do szkoły rzeczy. 16 proc. badanych za podręczniki i przybory szkolne zapłaciło więcej niż 2 tys. zł. Co trzecia z tych rodzin jest wielodzietna, ale są też takie, które taką kwotę przeznaczają na jedno dziecko. Najbardziej oszczędnym z portfela ubędzie natomiast nie więcej niż 200 zł. Tyle pieniędzy wyda 6 proc. badanych. Przygotowanie dziecka do szkoły najbardziej obciąża budżet tych, których pociechy uczą się w gimnazjum. Aż 43 proc. osób skarży się, że jest to dla nich duży bądź bardzo duży koszt. Najmniej odczuwają to rodzice, którzy swoje dzieci wysyłają do szkoły zawodowej – to duże obciążenie dla budżetu 23 proc. rodzin.

Ponad połowa rodziców planuje wydatki wcześniej i już od jakiegoś czasu odkłada pieniądze, by móc wyprawić swoje dzieci do szkoły, trochę mniej, bo 42 proc., rezygnuje z innych wydatków. Są tacy, którzy kupują tylko to, na co ich stać (36 proc.).  Ponad 70 proc. badanych nie jest w stanie sfinansować wyprawki dla dzieci z własnych pieniędzy. 25 proc. korzysta z przygotowanych na ten cel dofinansowań – pomocy państwa lub organizacji pozarządowych, co czwarty pożycza pieniądze, a co piąty odkłada w czasie spłatę innych zobowiązań.

– Miesiące wakacyjne to dla wielu rodziców bardzo ciężki okres. Muszą liczyć się z wieloma wydatkami związanymi z wyprawieniem dziecka do szkoły. Choć każdy chce swojemu dziecku kupić wszystko, co najlepsze, nie powinno się tracić głowy. Warto przemyśleć, jak zaoszczędzić i nie doprowadzić swojego domowego budżetu do ruiny. Mozę się to skończyć popadnięciem w długi, a w konsekwencji wpisaniem do Krajowego Rejestru Długów – ostrzega  Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów. – Dobrym sposobem jest kupowanie przyborów stopniowo, np. już na początku wakacji lub zamiast nowego drogiego piórnika, pomyśleć, czy ten z poprzedniego roku jeszcze się nadaje – radzi.