Jak pokazują dane Krajowego Rejestru Długów w bazie danych biura informacji gospodarczych KRD notowanych jest prawie 240 tys. osób, których łączny dług wobec kolei wynosi ponad 197 mln zł.

Szacuje się, że pociągami w Polsce podróżuje około 300 mln osób rocznie. Nie są to wyniki powalające, ponieważ jeszcze dziesięć lat temu, liczby te były kilkakrotnie wyższe. Niestety, wraz z upływem czasu, tak popularny kiedyś środek transportu, traci na znaczeniu. Jednak – chociaż maleje liczba pasażerów – nie znikają ci, którzy z usług polskich kolei korzystają „na gapę”.

Najwięcej dłużników kolejowych znajdziemy w woj.

mazowieckim – stanowią oni ponad 16 proc. całej grupy podróżujących pociągami bez biletu. Rekordzistą, który za swoje długi kolejowe mógłby bez większego problemy kupić samochód, jest 36-letni mężczyzna z województwa mazowieckiego, który do oddania ma ponad 55 tys. zł. Na kolejnych miejscach plasują się gapowicze ze Śląska i Dolnego Śląska. Najmniej osób jeżdżących pociągami na gapę znajdziemy w województwie podkarpackim.


– Liczba dłużników kolejowych od lat pozostaje na podobnym poziomie. Oznacza to, że w naszym społeczeństwie przyjęło się przekonanie, że za podróże koleją nie trzeba płacić. Nie zapominajmy jednak, że jeżdżąc na gapę zamykamy się w kole bez wyjścia. Tłumacząc, że nie chcemy płacić za niską jakość usług, nie dajemy przewoźnikom szansy na to, aby coś poprawili czy zmodernizowali. Bo przecież na to wszystko potrzebne są pieniądze – zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Średnia kwota zadłużenia, jaką mają do odzyskania polskie koleje od swoich nieuczciwych pasażerów to 831 złotych. Za te pieniądze można by 4 razy przejechać w tę i z powrotem najdłuższą funkcjonującą w Polsce trasę Szczecin-Przemyśl podróżując do tego pierwszą klasą! I choć wydawać by się mogło, że najliczniejszą grupą wiekową, jaka podróżuje pociągami bez ważnego biletu, będą osoby bardzo młode, jazda na gapę jest głównie domeną osób w wieku 26-35 lat.

Stanowią oni aż 40 proc. wszystkich dłużników kolejowych. Co czwarty z podróżujących pociągami gapowiczów jest pomiędzy 36. a 45. rokiem życia. To właśnie oni mają najwyższe średnie zadłużenie notowane wśród wszystkich gapowiczów, 900 zł. Co ciekawe, wśród wszystkich jeżdżących na gapę pociągami trudno będzie jednak znaleźć nieuczciwą pasażerkę - kobiety stanowią zaledwie 18 proc. dłużników kolejowych. Jedynie w najmłodszej grupie wiekowej rozkład dłużników według płci przebiega dokładnie pośrodku. Jednak im starsza pasażerka, tym częściej kupuje bilet. Wśród 25-latek nie płaci jeszcze co czwarta pani, ale wśród 35-latek już tylko 17 proc. „zapomina” o tym, aby kupić bilet.

Internet pełen jest porad, co zrobić, aby jeździć koleją bez płacenia za bilet i unikać kontroli. Jednak taki sposób podróżowania jest już swoistym wyborem – w pociągach, w przeciwieństwie do komunikacji miejskiej, kontrola jest prowadzona zawsze.


- O bilecie na pociąg, nie można zapomnieć. Konduktor jest zawsze obecny, a to oznacza nieuchronność kontroli. Koleje też coraz sprawniej radzą sobie niepłacącymi podróżnymi. Nie tylko korzystają z możliwości dopisania dłużnika do KRD, ale też aktywnie windykują tych, którzy „zapomnieli” kupić bilet. Kolejną możliwością, jaką wykorzystują jest sprzedaż długów gapowiczów firmom windykacyjnym. Musimy mieć więc świadomość, że kara za jazdę bez biletu może spotkać nas nawet po latach – ostrzega Radosław Koński, dyrektor Departamentu Windykacji z firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.