Krajowe media sporo uwagi poświęcają tematowi emigracji zarobkowej. Znacznie rzadziej poruszana jest kwestia migracji w obrębie kraju. Po przeanalizowaniu danych GUS-u okazuje się, że ciekawe zmiany są widoczne np. w Rzeszowie i Katowicach. Przeprowadzki osób w wieku produkcyjnym to jeden z czynników, które napędzają lokalne rynki deweloperskie.

- Informacje na temat migracji ludności możemy znaleźć w Banku Danych Lokalnych Głównego Urzędu Statystycznego. Te statystyki nie uwzględniają osób zamieszkujących w danym mieście bez meldunku na pobyt stały (np. studentów). Tym niemniej, dane GUS-u mogą być przydatne do analizy rynków mieszkaniowych – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Trzeba bowiem pamiętać, że decyzja o stałym zamieszkaniu w danym mieście lub zakupie własnego lokum, zwykle wiąże się z zameldowaniem w aktualnym miejscu pobytu.

e

Po przeanalizowaniu danych GUS-u okazuje się, że to Warszawa jest najbardziej atrakcyjnym celem migracji na pobyt stały.

W latach 2005 - 2014, atrakcyjnym celem migracji na pobyt stały były również takie miasta, jak Kraków, Rzeszów oraz Wrocław. W ogólnym ujęciu, najwięcej osób wyprowadziło się z Poznania (średnio 46 rocznie na każde 10 tys. mieszkańców od 2005 r. do 2014 r.).


- Ten wynik jest związany m.in. z atrakcyjnymi możliwościami zamieszkania na terenie powiatu poznańskiego – tłumaczy analityk portalu RynekPierwotny.pl.

Jeśli uwzględnimy tylko ludność w wieku produkcyjnym to okaże się, że największy problem z ujemnym saldem migracji mają następujące miasta: Kielce (średni wskaźnik salda migracji: -49), Bydgoszcz (-37), Katowice (-36), Opole (-27), Lublin (-26) i Łódź (-16). W przypadku Poznania, odnotowany wskaźnik też jest niski (-30), ale trzeba brać pod uwagę powszechną migrację ludności do okolicznych gmin. Dane GUS-u wskazują, że od 2005 r. do 2014 r. liczba ludności w powiecie poznańskim wzrosła o jedną czwartą. Praktycznie wszyscy klienci firm deweloperskich to osoby, które według GUS-u znajdują się w wieku produkcyjnym. Dlatego zależność między saldem migracji wspomnianych osób i liczbą wybudowanych mieszkań powinna być zauważalna. Dzięki informacjom z poniższego wykresu, które dotyczą 16 miast wojewódzkich możemy sprawdzić, czy taki związek rzeczywiście występował w latach 2005 - 2014.

Po porównaniu średniego wskaźnika migracji (wiek produkcyjny) z lat 2005 - 2014 oraz przeciętnej rocznej liczby oddanych mieszkań w przeliczeniu na 1000 osób można stwierdzić, że liniowa zależność między tymi wartościami jest dość dobrze widoczna. Znacznie więcej lokali w relacji do liczby mieszkańców, budowano na terenie miast cechujących się dodatnim saldem migracji osób w wieku produkcyjnym (Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk, Rzeszów). Deweloperzy byli najmniej aktywni w tych ośrodkach miejskich, które mają problemy z zatrzymaniem u siebie pracowników (Kielce, Bydgoszcz, Katowice, Opole, Łódź i Lublin). Warto również zwrócić uwagę na specyficzną sytuację Warszawy. Wskaźnik salda migracji sugeruje, że w tym mieście powinno powstawać więcej mieszkań niż średnio 9 lokali rocznie/1000 osób. Budowę kolejnych mieszkań na terenie stolicy, hamuje jednak niekorzystna relacja między poziomem płac i cenami metrażu.

Masowa migracja do takich miast, jak Warszawa, Kraków i Wrocław skutecznie pomaga tamtejszym deweloperom w utrzymaniu wysokiej sprzedaży. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że równocześnie potencjalnych klientów tracą inwestorzy operujący na terenie mniejszych miast. Takie zjawisko w przyszłości będzie potęgowane przez niekorzystne zmiany demograficzne. Można oczekiwać, że wiele firm deweloperskich, które na fali boomu mieszkaniowego zainteresowały się mniejszymi miastami, zupełnie zrezygnuje z działalności w tych lokalizacjach.

e