Od nowego roku wzrastają koszty utrzymania mieszkania. Wszystko to „zasługa” zmian w naliczaniu podatku od nieruchomości. Nowy wymiar podatku będzie uwzględniał całą wspólną powierzchnię budynku - więc np. od strychu, czy pomieszczenia do przechowywania wózków zapłacimy proporcjonalnie do wielkości posiadanego mieszkania.

Dotychczasowe przepisy umożliwiały wyłączenie części takiej powierzchni z opodatkowania. Teraz takich wyjątków już nie będzie. Wyższe stawki podatku od nieruchomości dotkną przede wszystkim mieszkańców budynków, w których dość duży procent ogólnego metrażu stanowią powierzchnie wspólne. W jednych przypadkach (zwłaszcza w nowszych budynkach) nie należy liczyć na istotne podwyżki, ale już np. w starszym budownictwie, gdzie liczba lokali w budynku jest niewielka, a części wspólne duże (np. duże strychy w kamienicach), podwyżka może być odczuwalna dla budżetu gospodarstw. Coraz większe znaczenie będzie mieć sposób gospodarowania powierzchniami wspólnymi. Wspólnoty będą musiały zadbać o jak najbardziej efektywne zarządzanie tymi pomieszczeniami.

Niektóre z nich można np. wynająć czerpiąc dodatkowe profity dla wspólnoty. Być może w przyszłości ze względów podatkowych zmienia się także sposób projektowania części wspólnych, aby nie obciążać potencjalnych nabywców mieszkań zbyt wysokimi podatkami. W przekroju całego rynku zmiana ta nie powinna mieć przełożenia na decyzje zakupowe osób poszukujących mieszkania. Może się jednak zdarzyć, że wysoka stawka podatku może zniechęcać do zakupu, zwłaszcza gdy w konkurencyjnych ofertach, w innych budynkach, podatek będzie znacznie niższy.