W Krajowym Rejestrze Długów figuruje obecnie 359 firm z branży turystycznej. To oznacza, że wyraźnie rośnie ryzyko korzystania z usług biur podróży. Być może ostatnie bankructwa nie były przypadkowe i zapowiadają serię upadłości. Od początku roku o ponad 10 proc. wzrosła liczba firm działających w branży turystycznej, które nie obsługują swoich zobowiązań i zostały wpisane do Krajowego Rejestru Długów (KRD). O ile na początku marca br. w rejestrze były odnotowane 324 firmy z tej branży, o tyle według danych z 31 sierpnia br. grupa ta wzrosła do 359.


- Być może to są te właśnie biura, które wyspecjalizowały się w kierunkach północnoafrykańskich i teraz mają kłopoty, gdy po zamachach w Tunezji zapał do oglądania tamtejszych plaż zmalał - wskazuje Andrzej Kulik, pełnomocnik zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Analiza danych zawartych w KRD potwierdza taką opinię. W ciągu 2014 r. wyraźnie zmniejszyła się liczba niesolidnych dłużników z tej branży i aż do początków marca br.

utrzymywała się na stabilnym poziomie - 324 podmiotów. Dwa miesiące później, na początku maja lista zwiększyła się o 5 kolejnych firm, w połowie czerwca w rejestrze było ich już 337. Jak widać wzrost liczby niesolidnych dłużników z tej branży nabiera coraz większego tempa. Od połowy stycznia do końca sierpnia br. wzrosła też łączna kwota niespłaconych zobowiązań przez firmy turystyczne - z ok. 8,2 mln zł do 9,6 mln zł.

Nie są to dobre wiadomości dla osób, które wolą wybierać na wypoczynek, zwłaszcza zagraniczny, miesiące powakacyjne. Kłopoty ze spłatą zobowiązań przez wiele biur turystycznych mogą bowiem skończyć się ogłaszaniem upadłości kolejnych firm z tej branży. Przyszli turyści, którzy jeszcze nie podpisali umowy z tour-operatorem lub są w toku negocjacji powinni więc sprawdzić nie tylko umowę od strony prawnej, ale i biuro - od strony jego kondycji finansowej.