Możemy być spokojni o siłę złotego, bo w perspektywie do końca 2017 r. średni kurs euro będzie wynosił nie więcej niż 4,1 zł, a na koniec 2017 r. nawet tylko 4,0 zł. Tak prognozują na potrzeby Narodowego Banku Polskiego najwybitniejsi eksperci. Z opublikowanej we wtorek 14 lipca cyklicznej ankiety makroekonomicznej NBP wynika, że w latach 2015-2017 średni wzrost gospodarczy w naszym kraju powinien wynosić 3,7 proc., a w całej strefie euro w tym czasie ma wzrosnąć z 1,4 proc. w tym roku do 1,7 proc. za trzy lata.

Ekonomiści mają dobre wiadomości nie tylko dla osób spłacających kredyty walutowe (prognozowany kurs euro), ale i dla preferujących krajową walutę. W analizowanym okresie nie powinniśmy spodziewać się przesadnego wzrostu stóp procentowych; główna stopa ma wzrosnąć w tym czasie z obecnej 1,5 proc. do maksymalnie 2,3 proc. Będzie to związane z niewielką jak na polskie warunki inflacją. Rok bieżący ma się jeszcze zakończyć deflacją (średnio minus 0,6 proc.), w następnym inflacja ma wynieść 1,4 proc., a w 2017 r. 2 proc.

Ekonomiści prognozują ponadto, że do 2017 r. średni nominalny wzrost płac wyniesie 4-4,5 proc. rocznie (najwyższy będzie w przyszłym roku). Nie spodziewają się natomiast lawinowego spadku bezrobocia; z 10,7 proc. w br. do 9,6 proc. w 2017 r.

Zła wiadomość jest taka, że nie mamy już co liczyć na tańsze paliwa. Według prognozy ceny ropy będą sukcesywnie rosnąć – od 62 dolarów za baryłkę w tym roku do 78 dolarów na koniec 2017 r.