Menu Region

Turniej WTA w Miami: Na drodze Agnieszki Radwańskiej znów...

Turniej WTA w Miami: Na drodze Agnieszki Radwańskiej znów stoi Serena Williams

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewicz (AIP)

Prześlij Drukuj
Turniej WTA w Miami: Na drodze Agnieszki Radwańskiej znów stoi Serena Williams Turniej WTA w Miami: Na drodze Agnieszki Radwańskiej znów stoi Serena Williams

(© Mark J. Terrill/AP)

Trudne losowanie Agnieszki Radwańskiej w Miami. W drodze do finału. Polka może trafić m.in. na Simonę Halep i Serenę Williams. Bulwersująca wypowiedź dyrektora turnieju w Indian Wells.
Alize Cornet, Camila Giorgi, potem Ana Ivanović lub Timea Bacsinszky – tam może wyglądać droga Agnieszki Radwańskiej do ćwierćfinału rozpoczynającego się we wtorek turnieju Miami Open. Poźniej drabinka robi się jeszcze bardziej stroma, bo o półfinał Polka może powalczyć z Simoną Halep, a o finał z niepokonaną na Florydzie od trzech lat Sereną Williams.

– Słabo to wygląda – nie kryje Paweł Ostrowski, były trener Angelique Kerber i Marty Domachowskiej.
Słusznie, bo to dość wyboista droga, jak na nową wiceliderkę rankingu WTA. Gdyby turniej w Miami rozpoczynał się dzień później Radwańskiej przypadłby w rozstawieniach numer dwa i z Williams mogła by się spotkać dopiero w finale. Problem w tym, ze losowanie odbyło się w niedzielę, gdy nasza tenisistka była jeszcze oficjalnie numerem trzy. Może więc dojść do powtórki z zakończonego w niedzielę turnieju w Indian Wells, w którym przegrała w półfinale właśnie z Amerykanką.

– Ja tam nie patrzyłbym na razie na ćwierćfinały, czy półfinały, bo ciężki może być już sam początek turnieju. Agnieszka ma za sobą mecz z Sereną, który zagrała w końcu tak, jak byśmy wszyscy chcieli. Podjęła rękawicę, walczyła do końca [przegrała 4:6, 6:7 (1-7) – red.]. Takie mecze mocno dają jednak w kość, więc na pewno jest zmęczona, a czasu na regenerację sił nie było dużo – uważa Ostrowski. – Dobrze chociaż, że jako rozstawiona, ma w pierwszej rundzie wolny los. Powinna jednak uważać, bo Cornet jest nieobliczalna [wracająca na korty po kontuzji Francuzka musi najpierw pokonać Galinę Woskobojewą z Kazachstanu – red], a z trójki Giorgi, Ivanović, Bacsinszky każda jest do ogrania, ale każda może również mieć dzień konia, tak jak Giorgi rok temu w Katowicach [Włoszka pokonała wówczas Radwańską w półfinale – red.]. Najlepiej nie patrzeć na razie na drabinkę. Niech Agnieszka najpierw dojdzie do tego ćwierćfinału, a potem będzie można się zastanawiać, jak pokonać Halep, czy Serenę – dodaje były trener tegorocznej mistrzyni Australian Open.

Ćwierćfinał oznaczałby progres, w porównaniu z ubiegłym rokiem, gdy Polka odpadła z turnieju w 1/8 finału. To ważne, bo trzecią w światowym rankingu Kerber wyprzedza tylko o 75 punktów, a Niemka o polskich korzeniach odpadła ostatnim razem w trzeciej rundzie. Teoretycznie to samo może jej się przytrafić również tym razem, bo po swoim sensacyjnym zwycięstwie w Melbourne Angelique przegrywa niemal wszystko, co się da. Z Indian Wells odpadłą już w drugiej rundzie, po porażce z 64. na świecie Czeszką Denisą Allertovą.

– Agnieszce, ze względu na swój styl gry, zawsze będzie trudno gdy trafi na rywalkę, która bije mocno i trafia. Na szczęście ona cały czas się rozwija i do perfekcyjnej defensywy dodaje coraz więcej elementów agresywnych – mówi Wojciech Fibak. – Może mieć problem z każdą z wymienionych, ale każdą jest również w stanie pokonać. Serenę również. Amerykanka czasem się potyka, miewa gorsze dni, tak jak w niedzielnym finale w Indian Wells, który przegrała z Wiktorią Azarenką. Półfinał z Agnieszką też zaczęła tak, jakby myślami była gdzie indziej. Dopiero od 2:4 w pierwszym secie zaczęła się nawałnica, która potrwała do 3:0 w drugim. Takie słabsze chwile będą się Serenie przytrafiać częściej. To typowe, po trzydziestce więcej się człowiekowi w głowi kotłuje – dodaje deblowy mistrz Australian Open z 1978 roku.

W turnieju męskim faworyt jest jeden – Novak Djoković. Serb przegrał póki co w tym roku tylko jedno spotkanie (z Feliciano Lopezem w Dubaju) i to bardziej sam ze sobą, niż z rywalem, bo musiał skreczować z powodu infekcji oka. W Indian Wells był bezkonkurencyjny, a w finale dał lekcję (6:2, 6:0) Kanadyjczykowi Milosowi Raoniciowi.

Tegoroczny turniej w Kalifornii zostanie zapamiętany również z innego powodu. Bulwersującej wypowiedzi dyrektora turnieju Raymonda Moore’a.

– Gdybym był tenisistką, na kolanach dziękowałbym Bogu za to, że na świecie pojawili się Federer i Nadal, bo to oni wypromowali ten sport – wypalił były tenisista rodem z RPA, nawiązując do faktu, że pule nagród w turniejach kobiecych są dziś takie same, jak w męskich (kiedyś lepiej zarabiali tenisiści). – W następnym życiu chciałbym być działaczem WTA, głównie dlatego, że jadą na plecach męskiego tenisa. Nie muszą podejmować żadnych decyzji i mają szczęście – dodał.

Na ripostę nie musiał długo czekać. – To naprawdę obraźliwe. Mamy klękać i dziękować mężczyznom? Nie musimy przed nikim klękać. My kobiety również przebyłyśmy długą drogę – stwierdziła Serena Williams. Dodała, że podczas ostatniego US Open bilety na finał kobiet wyprzedały się szybciej niż na męski. – Czy grał w nim Roger albo Rafa? – dopytywała.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się