Menu Region

Wybory prezydenta FIFA. Chętnych pięciu, a stołek jeden...

Wybory prezydenta FIFA. Chętnych pięciu, a stołek jeden [SYLWETKI KANDYDATÓW]

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewicz, Tomasz Biliński (AIP)

Prześlij Drukuj
W piątek odbędzie się kongres FIFA, na którym wybrany zostanie następca Seppa Blattera. Największe szanse na zwycięstwo mają Gianni Infantino i szejk Salman Bin Ebrahim al-Khalifa. Jeszcze pół roku temu zdecydowanym faworytem w walce o schedę po rządzącym w światowej federacji przez niemal dwie dekady (1998–2015) Seppie Blatterze byłby obecny prezydent UEFA Michel Platini. Podejrzany przelew na dwa miliony franków szwajcarskich, który w 2011 r. trafił z kont FIFA do Francuza (oficjalnie miało to być honorarium za usługi doradcze), sprawił jednak, że został w grudniu zawieszony na osiem lat (w środę kara została zmniejszona do sześciu) i Komisja Wyborcza FIFA nie zaakceptowała jego zgłoszenia. Odpadły również kandydatury szefa liberyjskiej federacji Musy Hassana Bility’ego (nie przeszedł pomyślnie kontroli Komisji Etycznej FIFA), a także byłego reprezentanta Trynidadu i Tobago Davida Nakhida. Spośród pozostałej w grze piątki największe szanse na sukces wydaje się mieć...
Salman al-Khalifa
1/6

(© Hasan Jamali/AP Photo)

Opis: Dokładnie szejk Salman Bin Ebrahim al-Khalifa. Urodzony w Bahrajnie prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej i jeden z wiceprezydentów FIFA. Wcześniej popierał Platiniego, teraz to on jest faworytem – nie tylko zdaniem bukmacherów, którzy płacą jedynie 1,5 za każdego postawionego na jego zwycięstwo dolara.
49-letni dziś Al-Khalifa nie ma rewolucyjnych planów. Nie licząc może pomysłu podzielania FIFA na dwie części: biznesową (od finansów i handlu) i piłkarską, której zadaniem będzie nadzorowanie organizacji mistrzostw świata i wszystkich innych rozgrywek pod egidą światowej federacji. Popiera go nie tylko Azjatycka Konfederacja Piłkarska (AFC), ale również znaczna część Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF).

– Nie zamierzam być prezydentem, który będzie decydował o wszystkim. Zaangażuję do pracy specjalistów, którzy znają się na poszczególnych dziedzinach – zapowiada.
Przejdź do galerii
  • Były francuski dyplomata. Od 1998 r. przez 11 lat był bliskim współpracownikiem Blattera. Pracował też jako sekretarz generalny FIFA i Palestyńskiej Federacji Piłkarskiej, która ma go poprzeć w piątkowych wyborach. Ale jego szanse są tak samo małe jak Sexwale’a. Przekonuje, że gdyby został prezydentem, to walczyłby m.in. o większe wsparcie finansowe najuboższych członków federacji.

– FIFA potrzebuje debaty o przyszłości i rozwoju futbolu – stwierdził 57-letni Champagne, który z poprzednich wyborów wycofał się, bo nie zebrał wystarczającego poparcia.
– Jestem ciekaw, kto zostanie prezydentem FIFA – mówi były prezes PZPN Michał Listkiewicz. – Przez ostatnich kilkadziesiąt lat można to było przewidzieć. Dziś stawka jest wyrównana. Co czeka nowego szefa? Mimo wszystko FIFA jest w dobrej kondycji finansowej, sportowej też. Ale prestiż, reputacja, wizerunek, na to trzeba będzie od nowa mozolnie pracować – dodaje.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się