Kłótnia Glika z Krychowiakiem, czyli tajemnice kadry Adama...

    Kłótnia Glika z Krychowiakiem, czyli tajemnice kadry Adama Nawałki [FRAGMENT KSIĄŻKI]

    Sebastian Staszewski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Adam Nawałka świadomie zrezygnował z dyktatury w szatni. Tam dał piłkarzom przestrzeń tylko dla nich. To oni mają się wzajemnie motywować, podkręcać

    Adam Nawałka świadomie zrezygnował z dyktatury w szatni. Tam dał piłkarzom przestrzeń tylko dla nich. To oni mają się wzajemnie motywować, podkręcać atmosferę, tonować. ©Bartek Syta

    "(…) Jeszcze przed mistrzostwami spor postanowili załatwić bez słów Kamil Glik i Grzegorz Krychowiak. Chociaż właśnie od słów się zaczęło. Już w trakcie pierwszej połowy towarzyskiego meczu z Litwą w Krakowie doszło do utarczek między dwoma samcami alfa. Krychowiak niewybrednie skrytykował błędy w ustawieniu Glika. Kiedy piłkarze weszli do szatni, obrońca naskoczył na upominającego go „Krychę”. – Weź, kurwa, zamknij mordę! – krzyknął Glik." - jak zakończyła się ta awantura? O tym poniżej.
    Adam Nawałka świadomie zrezygnował z dyktatury w szatni. Tam dał piłkarzom przestrzeń tylko dla nich. To oni mają się wzajemnie motywować, podkręcać

    Adam Nawałka świadomie zrezygnował z dyktatury w szatni. Tam dał piłkarzom przestrzeń tylko dla nich. To oni mają się wzajemnie motywować, podkręcać atmosferę, tonować. ©Bartek Syta

    Nawałka, rocznik 1957, to pracoholik. Robot o niewyczerpalnych siłach. Analiza taktyczna kończy się o czwartej rano? Współpracownikom mówi: „Idę spać, bo o siódmej mam basen”. Noc spędzona na oglądaniu meczów? „Panowie, rano wszyscy uśmiechnięci i w pełnej gotowości”. Kolejne problemy? „Nie ma problemów. Są tylko pytania i rozwiązania”. Futbol działa na niego jak narkotyk, nie pozwala zasnąć. Po awansie na Euro jeden z reporterów spytał trenera, czy miał już czas na urlop. Nawałka z poważną miną odpowiedział: „Tak. Po meczu z Irlandią mieliśmy kilka wolnych godzin”.

    CZYTAJ TAKŻE: Radosław Gilewicz ocenia powołania Adama Nawałki. "Potrzebujemy świeżej krwi"

    - Nie wiem, jak on to robi! Widziałem Adama po nieprzespanych nocach, a wyglądał, jakby właśnie wrócił z wakacji: uśmiechnięty, wykąpany, wypachniony, pełen siły. My po takiej samej pracy jesteśmy bladzi i zmęczeni. Trener jest niczym maszyna. Od innych też oczekuje, że będą funkcjonować jak on - mówi jeden ze współpracowników Nawałka. Nowy sztab został zaprezentowany mediom na konferencji podczas zgrupowania w Grodzisku. Jego członkowie nie dostali wiele czasu na pokazanie się przed kamerami i obiektywami aparatów czy na rozmowy z reporterami. Najpierw niczym najpilniejsi uczniowie zasiedli w pierwszym rzędzie przed konferencyjnym stołem, a po kilku minutach pożegnali się z dziennikarzami, bo… musieli wracać do pracy.

    Sebastian Staszewski, „Tajemnice kadry”, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2018


    Nawałka swoją filozofię przedstawił już w dniu prezentacji. W wywiadzie, którego udzielił Łukaszowi Wiśniowskiemu z kanału „Łączy nas piłka”, grał w otwarte karty. - By osiągnąć wynik, wszystko musi być poukładane. Morale, mentalność, organizacja gry i organizacja w ogóle. To czynniki, które wpływają na poziom - wyliczał. Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, czy kadra nadal będzie miejscem towarzyskich zjazdów piłkarzy, szybko je stracił. Nawałka wysłał zawodnikom jasne ostrzeżenie: - Jest czas na pracę i na przysłowiowego grilla. Ale jeżeli komuś wydaje się, że grill będzie przed pracą, to nie ma dla niego miejsca w tej drużynie.

    - Tak jest do dziś. U trenera wszystko jest dla ludzi, jest czas na integrację czy piwko. Ale ta pora przychodzi dopiero po dobrze wykonanej robocie - tłumaczy Mączyński.

    - Trener ma zasady nie tylko w pracy, ale i w życiu. Uważa, że trzymanie się tych reguł może przynieść sukces - dodaje Arkadiusz Milik, który też poznał Nawałkę podczas gry w Górniku.

    Profesjonalizm Nawałki jest znany od lat. Jeszcze jako piłkarz zabrał na jedno ze zgrupowań Wisły Krakowa sokowirówkę oraz 30 kg marchwi i jabłek, by codziennie przygotowywać sobie soki. A działo się to w czasach, kiedy na piłkarskich obozach poza wodą królowała popijana piwem wódka. Masaże Nawałka lubił tak bardzo, że złośliwi koledzy ochrzcili go Ciepłym. Przed rodzinnym domem w Rudawie wybudował kort, by dzięki bieganiu z rakietą w dłoni rozwinąć szybkość, zwrotność i dynamikę.

    CZYTAJ TAKŻE: Na kadrę nie jedzie się w roli turysty. Kto w Arłamowie zasłuży na mundial?

    Od dawna dużą wagę przykłada też do ubioru. W PRL z zagranicznych wojaży zamiast kolejnych butelek whisky przywoził dżinsy. Kiedy w 1978 roku wraz z Czesławem Niemenem i Marylą Rodowicz wrócił ze Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów na Kubie, był opalony i wystrojony niczym model. Postanowił także i w kadrowiczach zaszczepić zamiłowanie do dobrej prezencji. Od obozu w Grodzisku zawodnicy mieli ubierać się zgodnie z jego zaleceniami.

    Zamówienie partii bezrękawników dla piłkarzy nadzorował osobiście. Słabość Nawałki do tego ubioru ujawniła się, kiedy zasiadał na ławce Górnika. Teraz mieli je polubić także kadrowicze. Kilku z nich podeszło jednak z dystansem do modowych sugestii.

    - Wcześniej nikt w bezrękawnikach nie chodził. Chłopaki założyli je dopiero pod wpływem trenera. Niektórzy tych kamizelek używali później jako poduszek w samolocie. Dziś piłkarze wolą kurtki, ale trener nie zmienił przyzwyczajeń: bezrękawnik i czapeczka z daszkiem muszą być - mówi magazynier Paweł Kosedowski.

    - Podśmiewaliśmy się z tych kamizelek. Niewielu chciało w nich chodzić, ale zakładaliśmy je wszyscy, by nie prowokować trenera - przyznaje Jakub Rzeźniczak.

    Zasady od początku były jasne. Zaraz po przyjeździe na zgrupowanie piłkarze mieli iść się przebrać, by podczas powitalnych rozmów z dziennikarzami nosić jednolity strój. Nawałka zwracał uwagę nawet na kolory. Na co dzień kadrowicze chodzili w czerwonych koszulkach, bo białe były zarezerwowane na dzień meczowy. Reżim w sprawie ubioru narzucono bezwzględnie.

    Sytuację ze zgrupowania w Abu Zabi wspomina Rzeźniczak: - Na jedno ze śniadań zeszliśmy z Kubą Wawrzyniakiem w białych koszulkach. Nie było ich specjalnie widać, bo mieliśmy na sobie bluzy. Ale trener Zając jakoś zauważył tę biel i spanikowany przybiegł do nas. Nie było dyskusji: „Biegnijcie się przebrać, bo zaraz trener zobaczy!”. Cały sztab był wówczas zestresowany tymi wszystkimi zaleceniami. - Słowo daję, wystawał ledwie kawałeczek koszulki. Ale musieliśmy ją zmienić… Wiadomo, że takie sytuacje od razu budzą pytanie: „po co?”. Ale trener był w tym wszystkim bardzo przekonujący - dodaje Wawrzyniak.

    W Grodzisku wszyscy piłkarze dostali specjalne skarpety kompresyjne, które wspomagają krążenie w nogach podczas podroży samolotem. Półtora miesiąca później, przed trwającym 11 godzin lotem na obóz w Abu Zabi, okazało się, że kilku reprezentantów nie zabrało ze sobą specjalnych podkolanówek.

    - Trener zakazał wtedy wydania kolejnej pary. Po to, byśmy zapamiętali zasady - wspomina bramkarz Rafał Leszczyński, dla którego wylot do ZEA był drugim i ostatnim kontaktem z kadrą.

    (...) W Grodzisku, po powitalnej kolacji, Nawałka rozpoczął wyliczanie obowiązków kadrowiczów. Z każdą minutą coraz bardziej przypominał nadgorliwego opiekuna kolonii, który potrafi zepsuć każde wakacje. Piłkarze patrzyli na siebie coraz większymi oczami. Nadchodziły rządy twardej ręki. Autorytet - wydawało się - miał zostać zbudowany siłą. Metody rodem z kraju demokracji ludowej, gdzie są ludzie od mówienia i ludzie od słuchania, niezbyt przypadły do gustu większości zawodnikom.


    vivi24/x-news


    POLECAMY:




    1 3 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo