Menu Region

Mecze towarzyskie przed Euro 2016. Niemcy uspokoili kibiców,...

Mecze towarzyskie przed Euro 2016. Niemcy uspokoili kibiców, Anglicy słabsi od Holandii

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Dębek

Prześlij Drukuj
Toni Kroos świętuje bramkę zdobytą w meczu z Włochami Toni Kroos świętuje bramkę zdobytą w meczu z Włochami

Toni Kroos świętuje bramkę zdobytą w meczu z Włochami (© Michael Probst)

Do rozpoczęcia Euro 2016 zostały jeszcze ponad dwa miesiące, we wtorek finaliści turnieju we Francji przysporzyli jednak kibicom wielu emocji meczami towarzyskimi. W najciekawszych Niemcy rozbiły Włochy 4:1, Portugalia pokonała Belgię 2:1, Anglia nie sprostała Holandii (1:2), a Francja ograła Rosję 4:2.
Niemiecka prasa po niespodziewanej porażce z Anglikami (zespół Joachima Lowa prowadził 2:0, a bramkę na 2:3 stracił w doliczonym czasie gry) biła na alarm, przepowiadając srogie baty od Polski na Euro. Wtorkowy mecz powinien jednak uspokoić kibiców. Już po pierwszej połowie gospodarze wygrywali na Allianz-Arenie w Monachium 2:0. Niemcy całkowicie zdominowali przeciwników, a potwierdzeniem tego były bramki Toniego Kroosa i Mario Gotzego.


Po przerwie aktualni mistrzowie świata nie zwolnili tempa. W 60. minucie Julian Draxler ośmieszył defensywę Azzurrich rajdem przez pół boiska i wystawił piłkę Jonasowi Hectorowi tak, że obrońcy FC Koln pozostało tylko wpakować ją do siatki. Kolejny cios Włosi przyjęli kwadrans później. Błąd obrońcy próbował naprawić Gianluigi Buffon, jednak skończyło się na... rzucie karnym. A z jedenastu metrów bramkarza Juventusu pewnie pokonał Mesut Ozil. Gości stać było tylko na honorową bramkę autorstwa Stephane'a El Shaarawy'ego.

Pogromcy Niemców sprzed trzech dni na Wembley zmierzyli się z Holendrami. Ci co prawda wynikami na Euro nie muszą zaprzątać sobie głowy, ale z pewnością chcieli powetować sobie brak awansu na Euro. Udało im się to całkiem nieźle. Pokonali bardzo groźnego rywala w jaskini lwa (a nawet trzech lwów). W pierwszej połowie prowadzenie Synom Albionu dał niesamowity Jamie Vardy, po przerwie strzelali jednak już tylko Oranje. Najpierw z rzutu karnego wyrównał Vincent Janssen, a kwadrans przed końcem wynik ustalił Luciano Narsingh.

Skończyła się z kolei wspaniała seria Belgów, którzy - podobnie jak Polacy - wygrali pięć ostatnich meczów. W starciu z Portugalczykami nie poszło im jednak tak dobrze. Gole Naniego i Cristiano Ronaldo w pierwszej połowie ostudziły zapał gości. Dopiero kiedy po przerwie Fernando Santos dokonał kilku zmian (zdjął z boiska m.in. zdobywców obu bramek), Belgowie doszli do głosu. Efektem tego był kontaktowy gol w 62. minucie. Padł on po... rodzinnej akcji. Wprowadzony po przerwie Jordan Lukaku dośrodkował do swojego starszego o rok brata Romelu, a napastnik Evertonu dał drużynie nadzieję na remis. Mimo odważnych ataków gości wynik nie uległ już jednak zmianie.

Sporo działo się również w innych meczach pomiędzy finalistami nadchodzącego Euro. Gospodarze mistrzostw na Stade de France pokonali Rosję 4:2. Austriacy niespodziewanie przegrali u siebie z Turcją 1:2. Szwedzi (tym razem ze Zlatanem Ibrahimoviciem w składzie) zremisowali 1:1 z Czechami. Remisem zakończyło się też spotkanie Irlandii ze Słowacją w Dublinie. Wszystkie cztery bramki padły w pierwszej połowie. Prowadzenie dla gości zdobył Miroslav Stoch, następnie w ciągu trzech minut Irlandczycy dostali (i skrzętnie wykorzystali) dwa rzuty karne, tuż przed przerwą na 2:2 golem samobójczym wyrównał jednak Paul McShane. W zespole jaka Kozaka od 64. minuty grał pomocnik Legii Ondrej Duda.

Zwycięstwo zaliczyli też Islandczycy, chociaż przegrywali z Grekami w Pireusie już 0:2. Szybko zdobyli jednak bramkę kontaktową, a w drugiej połowie dołożyli jeszcze dwa gole. Niewiele optymizmu sparingi przed finałami mistrzostw Europy wlały w serca Szwajcarów. W piątek ich kadra przegrała z Irlandią (0:1), tym razem silniejsza okazała od nich się Bośnia i Hercegowina (0:2). O tym, że w Europie nie ma już słabych drużyn przekonali się też Albańczycy. Sensacyjni debiutanci na Euro wygrali co prawda z Luksemburgiem, ale "tylko" 2:0. Oba gole strzelili w drugiej połowie, kiedy rywale grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla jednego z ich zawodników.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się