Menu Region

Prof. Michel Wieviorka: Potrzebne są szybkie zmiany, by...

Prof. Michel Wieviorka: Potrzebne są szybkie zmiany, by zatrzymać schyłek Europy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Agaton Koziński

3Komentarze Prześlij Drukuj
Prof. Michel Wieviorka - socjolog związany z L’École des hautes études en sciences sociales (EHESS) w Paryżu. Specjalizuje się w badaniach ruchów społecznych. Prof. Michel Wieviorka - socjolog związany z L’École des hautes études en sciences sociales (EHESS) w Paryżu. Specjalizuje się w badaniach ruchów społecznych.

Prof. Michel Wieviorka - socjolog związany z L’École des hautes études en sciences sociales (EHESS) w Paryżu. Specjalizuje się w badaniach ruchów społecznych. Ma polskie korzenie - jego dziadek pochodził z Polski. W latach 80. Wieviorka był doradcą opozycyjnej Solidarności. Odwiedził Warszawę na zaproszenie Ośrodka Kultury Francuskiej UW (OKFiSF), wygłaszając wykład w ramach cyklu: „Myśl francuska XXI wieku” (© Fot. Przemysław Świderski)

Solidarność miała wiele silnych osobowości: Gwiazdę, Jurczyka, Walentynowicz. Ale przywódcą był Wałęsa. Bezdyskusyjnym - mówi socjolog prof. Michel Wieviorka w rozmowie z Agatonem Kozińskim.
We wrześniu 1981 r. był Pan jedynym ekspertem z zagranicy, który współpracował wtedy z Solidarnością. Jak Pan się czuł będąc wtedy w stoczni w Gdańsku z bliska przyglądając się temu zrywowi antykomunistycznemu?
To zaproszenie do współpracy z Solidarnością napawało mnie dumą. Jestem socjologiem, specjalizuję się w ruchach społecznych, także możliwość przyglądania się z bliska tak potężnemu ruchowi jak Solidarność sprawiała, że było to dla mnie wyjątkowe przeżycie.

Wyjątkowe? Protesty we Francji wybuchają niemal każdego roku. W Polsce lat 80. były one czymś niezwykłym - ale chyba nie dla Francuza.
Naprawdę to, co wtedy obserwowałem w Gdańsku, trudno porównać z jakimś innymi protestami.
Świetnie zresztą pokazał je Andrzej Wajda w „Człowieku z żelaza”. W tym filmie świetnie oddano to, co było kwintesencją Solidarności na początku lat 80., a więc połączenie w jednym miejscu trzech środowisk: robotników, Kościoła i ówczesną opozycję polityczną. Właśnie ta jedność trzech różnych grup stanowiła o wyjątkowości Solidarności, która okazała się kluczowym elementem przy obalaniu komunizmu.

Kim w tym okresie był Lech Wałęsa?
Robotnikiem, ale także charyzmatycznym liderem, który potrafił znaleźć świetny język z innymi robotnikami.

Wtedy była cała grupa liderów.
Nie, nie, nie - lider był tylko jeden i nazywał się Wałęsa. Miałem okazję w tamtym okresie poznać także Andrzeja Gwiazdę, czy Mariana Jurczyka. Nie miałem nigdy okazji poznać Anny Walentynowicz, ale oczywiście wiele o niej słyszałem. Każda z nich była bardzo ważną osobą podczas tych protestów, ale Wałęsa był ponad nimi. Można się zastanawiać, kto był numerem dwa w Solidarności: Gwiazda, Jurczyk, czy może Walentynowicz. Ale numerem jeden na pewno był Wałęsa.
Zmieniła się tendencja, dziś mówi się głównie o suwerenności narodowej. Ale to nie znaczy, że idea europejska upadła
Rozmawiał Pan z nim w tamtym okresie?
Miałem okazję dwa lub trzy razy się z nim spotkać - pomagał mi przy tym Bronisław Geremek. Robił na mnie duże wrażenie swoją charyzmą, determinacją. Był prawdziwym przywódcą. Nie jednym pomiędzy kilkoma innymi, tylko tym jedynym.

Teraz w domu gen. Kiszczaka znalazła się teczka, z której wynika, że Wałęsa był współpracownikiem komunistycznej bezpieki w latach 70. Jak Pan odbiera te informacje?
Nie robią na mnie wrażenia. Nie muszę w ogóle zabierać głosu w tej debacie, gdyż nie jestem Polakiem - ale nawet gdybym był, to też bym odmówił. W 1980-1981 był wielkim przywódcą i to mi wystarczy. Być może wcześniej miał jakieś potknięcia, nie wiem. Ale też nie jest to dla mnie tak istotne.

W tej całej sytuacji nie jest nawet to najważniejsze, że są dokumenty dowodzące, że Wałęsa był TW Bolkiem. W niej chodzi o to, że Wałęsa temu cały czas zaprzecza - mimo solidnych dowodów na to.
Pewnie Wałęsa sam nie umie się bronić. Ale mówimy o teraźniejszości, która dla mnie nie ma większego znaczenia. Dla mnie jest on wielkim bohaterem z lat 1980-1981. To właśnie czyni go osobą bardzo ważną, godną upamiętnienia. Nawet jeśli wcześniej, czy później daleko mu było do ideału.
1 3 4 5 »
3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Ja znam taka lale ktora i madra i prawa

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ale powodzenia u chlopakow nie miala (gość)  •

Na feriach w Mielno City zauwazyl lale jakis fotograf z Warszawy. Od tego czasu wszycy dawni lale niechcacy juz lale chca i pozadaja. Ale niedawno sie okazalo ze ten fotograf to wziety grafik, a najmniej fotograf. I nie inaczej bylo z Walesa. Jak Walesa otrzymal w sluzbach fachowa obrobke i ustawiczne promocje, to cala reszta solidarnosciowcow nie miala szans na wybicie sie i przebicie w rezimowych mediach. To jest tez dokladnie jak z brodami u mezczyzn, zaczeli je nosic bo im wmowili, ze sa w nich piekni!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Przywódcą, to Wałęsa był

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gość (gość)  •

Przywódcą, to Wałęsa był, bo tak go "USTAWILI" - KTO?

Szkoda, że ślepe tłumy nie potrzebowały WYRAZISTEJ OSOBOWOŚCI "przywódcy", który prowadził... DOKĄD? KTO się nad tym zastanawiał OPRÓCZ PRZYWÓDCÓW "przywódcy"?

Rezultaty tych "BEZOSOBOWYCH" działań właśnie "konsumujemy". Smaczne? Komu, oprócz WODZÓW SB, o to chodziło? Wałęsie?

Oj, chyba Wałęsie to chodziło tylko o "wyeksponowanie się", wszystko jedno na czym. A przecież SB zagwarantowała jemu "to", a SOBIE... TO! A nam - kto, CO gwarantował?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Nie jestes Polakiem

+3 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

to po co wogóle zabierasz głos? (gość)  •

"Nie muszę w ogóle zabierać głosu w tej debacie, gdyż nie jestem Polakiem".

odpowiedzi (0)

skomentuj