piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Polska » Opinie » Wywiady » Artykuł

Płażyński: Tusk jest jak Machiavelli, z tą ekipą 400 lat temu trup słałby się gęsto

Płażyński: Tusk jest jak Machiavelli, z tą ekipą 400 lat temu trup słałby się gęsto

(© Bartłomiej Ryży)

Polska Anita Werner, Paweł Siennicki

2010-02-05 21:56:08, aktualizacja: 2010-02-07 13:21:01

O tym, jacy rogacze wiszą na ścianie gabinetu Donalda Tuska, o tym, kto jest dziś Jagodą i Jeżowem, czyja krew popłynie w PO, dlaczego wódz został sam i o potakiwaczach w polityce, z Maciejem Płażyńskim rozmawiają Anita Werner (TVN 24) i Paweł Siennicki

Przyjaciele wciąż mówią do Pana "łysy"?
Nigdy tak nie mówili, chyba że za moimi plecami.

Nie jest Panu łyso, jak patrzy Pan dziś na Platformę?
Rozstałem się z PO w zasadniczo innej sytuacji. Nie wszystko można przewidzieć.

Dlaczego?
Nie przypuszczałem, że SLD rozsypie się po aferze Rywina. Gdyby Sojusz utrzymał poparcie powyżej 20 procent,
to nie byłoby sukcesu sondażowego PO. Wtedy żylibyśmy w kraju rządzonym przez koalicję SLD i Platformy. A tak PO przygarnęła opuszczony elektorat Sojuszu i coś się przebudowało na scenie politycznej.

Od jak dawna zna Pan Donalda Tuska?
Od 1980 roku. Prawie całe dorosłe życie. Razem zakładaliśmy pierwsze w Polsce Niezależne Zrzeszenie Studentów, malowaliśmy kominy, graliśmy w piłkę, spędzaliśmy razem sporo czasu. Przez wiele lat Donald był pracownikiem spółdzielni Świetlik, a ja jej prezesem, jego przełożonym.

Mówił do Pana "prezes"?
Oczywiście, że nie. Wszyscy byliśmy grupą dobrych kumpli, mieliśmy po dwadzieścia kilka lat, podobne zainteresowania. Polityka była dla nas całym życiem.

Jaki był Tusk?
Ideowiec. Byliśmy po jednej stronie, choć w różnych miejscach. Donald wolał liberałów, a ja konserwatystów.

I jak ten ideowiec zmienił się przez 30 lat?
Zrobił się bardziej pragmatyczny i elastyczny. Może przez potrzebę sukcesu, jaką czuł przez cały czas.

Tusk dał się uwieść władzy?
Chyba tak. Z ideowca zrobił się liderem, który w imię skuteczności przyznaje się nie do swoich poglądów. I żeby mieć całą władzę, staje się Machiavellim polskiej polityki.

To poczytajmy razem "Księcia" Machiavellego. Polityka dla Tuska to przede wszystkim sztuka skutecznego działania, które musi być oddzielone od moralności, bo chodzi o skuteczność, a nie o czynienie dobra?
Mieliśmy budować partię "amerykańską", lekką, z mechanizmem prawyborów, bez rozbudowanego aparatu z dyskutującymi frakcjami. Donald podkreślał, po swoich doświadczeniach w Unii Wolności, że zło w partii rodzi się tam, gdzie dominuje aparat partyjny. Ale już po 2, 3 latach poszedł na skróty, wybierając prymat skuteczności, w imię której postawił na dyscyplinę kosztem wewnętrznej debaty. To inny pomysł, niż był na początku

Według Machiavellego władca powinien zachować pozory łaskawości, prawości, człowieczeństwa, a siłę i terror powinien łączyć z podstępem i zdradą. Pożądane jest, by poddani szanowali i kochali swojego władcę. To Tusk?
Tusk, ale także kilku innych, z którymi wygrał, których wyeliminował. Można dopisać: Jan Rokita, Paweł Piskorski, Artur Balazs.
strona: 1 z 6 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (16)

Sonda

Czy w polskich szkołach powinno odbywać się nauczanie religii?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy