piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Polska » Opinie » Od redakcji » Artykuł

Sojuszników mamy pod ręką

Sojuszników mamy pod ręką

(© Justyna Cieślikowska/POLSKA)

Polska Kamil Durczok

2009-09-18 08:16:37, aktualizacja: 2009-09-18 08:18:12

Z wyprawy po amerykańskie marzenia wracamy na tarczy, jest już jasne, że administracja prezydenta Obamy militarny dowód polsko-amerykańskiej przyjaźni odpuściła za układ z Rosją. Tarcza antyrakietowa - zaklęcie uzasadniające wszystkie ustępstwa wobec USA - odchodzi w zapomnienie.

Zaiste trudno było chwilami zrozumieć fascynację naszych polityków tą nieistniejącą militarną zabawką. Tarcza miała być ostatecznym dowodem na to, że wyrwaliśmy się z sowieckiej strefy wpływów. Miała być gwarantem naszego bezpieczeństwa więcej wartym niż wszystkie umowy obowiązujące w NATO razem wzięte. Miała być ostatecznym namaszczeniem Polski i Polaków na amerykańskich wybrańców w Europie. Symbolem ostatecznego krachu zimnowojennego podziału świata.

Na zdrowy rozum tę fascynację trudno było wytłumaczyć. Po pierwsze, tarcza była bardziej wirtualnym niż realnym bytem wojskowym. Przechodząca kolejne fazy prób, udoskonalana, poprawiana,

pozostawała nawet dla ekspertów od uzbrojenia wielką zagadką.

Dla Polski stała się, na szczęście na krótko, powodem pogorszenia naszej pozycji w Unii Europejskiej. Zamiast budować relacje z najbliższymi sąsiadami i jednym europejskim głosem wyrażać opinie o światowym bezpieczeństwie, na kilka lat staliśmy się rodzajem amerykańskiej forpoczty.

Nie wszystkim się to podobało i dziś po krachu amerykańskiej inwestycji pewnie tu i ówdzie rozlegnie się chichot. Jeśli czegoś żal, to najbardziej tej części umowy z Amerykanami, która dawała nam nowe technologie dla armii. Dziś, kiedy rząd zastanawia się, jak wydawać mniej na wojsko, wycofanie się z dozbrojenia naszych żołnierzy jest szczególnie bolesne.

Jak zwykle w Polsce najłatwiej przychodzi wskazywanie winnych. W kolejce odpowiedzialnych za fiasko umowy stoją już minister Radek Sikorski i premier Donald Tusk. Tak jakby amerykański prezydent ukrywał swoje wątpliwości na temat tarczy i decyzja o rezygnacji spadła na nas jak grom z jasnego nieba.

Tarcza była tylko jednym z elementów całego łańcucha proamerykańskich gestów kolejnych rządów. Stawaliśmy po stronie USA często, gorliwie i - jak widać - owocnie.

Może warto zredefiniować cele naszej polityki zagranicznej. Może warto wyjść z szeregu małych zabiegających o względy wielkich. Może warto nauczyć się budować sojusze z sąsiadami i nie szukać strategicznych partnerów daleko, kiedy mamy ich pod ręką.

Amerykanie oczywiście zaczynają wielką operację dyplomatyczną i tłumaczą, że to nie koniec, tylko zmiana, nie fiasko, tylko nowa strategia. Naga prawda pozostaje niezmienna - na liście priorytetów prezydenta Obamy Europa Środkowa spadła do drugiej ligi.

Wszystkie komentarze »

Komentarze (9)

Sonda

Czy w polskich szkołach powinno odbywać się nauczanie religii?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy