Ustawa o IPN i konflikt Polska - Izrael. Piotr Zaremba:...

    Ustawa o IPN i konflikt Polska - Izrael. Piotr Zaremba: Powinniśmy być mądrzejsi

    Piotr Zaremba

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    W sprawie nowelizacji ustawy o IPN byłem zwolennikiem innego rozwiązania. PiS nie mógł pod naporem wrzawy w Izraelu się cofnąć. Żaden suwerenny kraj tak się nie zachowa. Można jednak było eksperymentować ze zwlekaniem. Może na etapie prac senackich (marszałek Stanisław Karczewski początkowo był skłonny czekać), a może potem, przed podpisem prezydenta. Nic by się nie stało, gdyby zespoły ekspertów spotkały się przed zakończeniem prac legislacyjnych. Byłby to gest wobec Izraela nic Polski niekosztujący. Pokazujący: jesteśmy samodzielni, ale słuchamy waszego głosu z szacunkiem.
    Piotr Zaremba, publicysta

    Piotr Zaremba, publicysta ©Bartłomiej Ryży

    Wygrała inna opcja. Prezydent ustawę podpisał. Pewnie brał pod uwagę możliwość obsadzenia go w roli „zdrajcy”. Okrzyki narodowców przed pałacem były tego przedsmakiem. Ale też myślę, że działał zgodnie ze swoim przekonaniem. W obozie PiS zwyciężył pogląd, że nawet zwłoka to przyznanie się do braku podmiotowości. W kontekście ponurej kampanii w samym Izraelu nietrudno to zrozumieć. Ja nadal jestem ciekaw, z kompletem jakiej wiedzy Jarosław Kaczyński podejmował decyzję, aby ta ustawa była niezwłocznie uchwalona przez Sejm. Czy znał uwarunkowania? Możliwe izraelskie relacje? Czy znając je, postąpiłby tak samo?

    CZYTAJ TEŻ | PIOTR ZAREMBA: WOJNA DOPIERO SIĘ ZACZYNA. MOŻE ONA ZATRUĆ DUSZE OBU NARODÓW NA SKALĘ NAM NIEZNANĄ


    Krąży plotka, że Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadziło wszystkich w błąd. Swoje trzy grosze dodał zdymisjonowany minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski twierdząc, że jego resort przestrzegał. Z drugiej strony MSZ także nie może się wykazać idealnym monitorowaniem nastrojów w tym kraju. Kto kilka miesięcy temu próbował tam wysłać na ambasadora Barbarę Stanisławczyk, byłą prezes radia, osobę bez dyplomatycznego przygotowania? Obecny minister Czaputowicz wraz z Waszczykowskim.
    Nie gwarantuję, że nie posypią się doniesienia wzmożonych patriotycznie obywateli. Na czele stanie Reduta Dobrego Imienia
    Optymiści wskażą teraz, że, jak to ujął krytyczny przecież wobec rządu i PiS TVN, „Izrael spuścił z tonu”. Może więc najwięksi histerycy nie mają racji? Może wszystko przyschnie? Wszak ze skomplikowanych międzynarodowych powodów Izrael potrzebuje także Polski. Pesymiści przypomną ciężkie, twarde oświadczenie sekretarza stanu USA Tillersona. Nie opowiadajcie, że Trump robi to grzecznościowo, że nic go Izrael nie obchodzi. Od lat nie było tak proizraelskiej i prożydowskiej administracji. Kto chciał to wiedzieć, wiedział.

    Posłanie ustawy do Trybunału to czysty gest. Wątpliwe, aby ten ją zakwestionował. Zresztą problemem nie jest zgodność tych przepisów z polską konstytucją, a z izraelską wrażliwością. Polskie władze dostały jednak czas. Na co? Choćby na zapewnienie Izraela, że polscy prokuratorzy podlegający rządowi nie będą interpretowali tego prawa na modłę izraelskich lęków. Nie będą penalizowali samej dyskusji.

    Z tym, że ja nie jestem pewien nastawienia Zbigniewa Ziobry w tej sprawie. To jego resort prowadził sprawę negocjacji z Izraelem. A jeśli nawet ten resort postąpi zgodnie z polską racją stanu, nie gwarantuję, że nie posypią się doniesienia wzmożonych patriotycznie obywateli. A na czele wzmożonych nie stanie Reduta Dobrego Imienia Macieja Świrskiego. To on jako jedyny - przypomniał to Klub Jagielloński - „konsultował” ustawę jako czynnik społeczny. A zarazem jako szef Polskiej Fundacji Narodowej nie robi nic, aby bronić dobrego imienia Polski za granicą. A zarazem nic tu nie jest czarno-białe. Straciliśmy na tej burzy? Pewnie tak - i nie tylko dlatego, że Ameryka się gniewa. Także dlatego, że pojęcie „polskie obozy śmierci” poszło w świat. Ale też zyskaliśmy, choćby oświadczenie Niemiec o wyłącznej ich winie za obozy. Choć to z kolei podważa inny prawicowy dogmat: że w tej sprawie Niemcy są zawsze naszymi śmiertelnymi wrogami.
    Nie akceptuję mechanicznego dopisania do niej kar za pomniejszanie zbrodni ukraińskich i „zakazu propagowania banderyzmu”
    Na dokładkę ja swój naród rozumiem. Insynuacje dotyczące współodpowiedzialności za zbrodnie były nie do zniesienia. I nie zawierały się one w jednej formułce „polskie obozy śmierci”. To ta formułka mogła być prędzej mechaniczną kalką słowną. Opowieści Yaira Lapida, Jana Tomasza Grossa, a teraz już Włodzimierza Cimoszewicza są planowanym z premedytacją oszczerstwem. I nie mają nic wspólnego z debatą o skomplikowanych wojennych uwarunkowaniach, które obciążają wielu Polaków.

    Nie wiem, czy nie wybrano lekarstwa równie szkodliwego jak choroba. Ale poszukiwanie lekarstwa jest naturalne. Konsekwencje poznamy po latach, bo to są wieloletnie procesy. To jest debata nie tylko o tym, jak nas będzie postrzegał świat, ale i jak my sami będziemy się widzieć. Ta ustawa to symbol.

    Nie akceptuję wszakże mechanicznego dopisania do niej kar za pomniejszanie zbrodni ukraińskich i „zakazu propagowania banderyzmu” .

    W przypadku sporu z Grossem mamy do czynienia ze zjawiskami szkodzącymi nam w skali globalnej. To, co się nazywa „kłamstwem wołyńskim” jest ograniczone do jednej Ukrainy. Nie ma też żadnego wpływu na poglądy i nastroje w samej Polsce.

    To efekt licytacji między PiS i antyukraińskim Ruchem Kukiza, który te zapisy na Sejmie wymusił. Ale dlaczego w takim razie nie karać za propagowanie kłamstw rosyjskich? Za przedstawianie w Rosji Sowietów jako sojuszników Hitlera można tam trafić do więzienia. Nie ma to kłamstwo nic wspólnego z polskim losem? A choć Putin coś tam powiedział o odpowiedzialności Stalina za Katyń, w rosyjskich mediach wciąż można się spotkać z kłamstwem katyńskim.

    WYWIAD | JAN OŁDAKOWSKI: POLSKA WSPÓLNOTA NIE BYŁA SPRAWCĄ ZBRODNI NA ŻYDACH


    A Litwini - czy przyznają się do wojennych zbrodni na Polakach? Jeśli kierujemy taką ustawę przeciw jednemu tylko sąsiadowi, to znaczy, że nie o prawdę historyczną chodzi, a o współczesność.

    Rozumiem rozczarowanie małostkowością ukraińskiej polityki historycznej, ale w tej sprawie my powinniśmy być mądrzejsi i bardziej cierpliwi. Wygrało kłanianie się elektoratowi i emocjom.

    POLECAMY:


    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Taki POstulat?

    NaPOhybelGłu_POM (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Panie - smętny redaktorze. To, że nie ma nic w tej noweli ustawy o IPN nt. zbrodni Litwinów na Polakach w czasie II wojny ma być powodem, żeby ustawę "uwalić", czyli "żeby było, tak jak było"?

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo