Menu Region

Między Warszawą a Wenecją

Między Warszawą a Wenecją

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Janina Paradowska, „Polityka”

1Komentarz Prześlij Drukuj
Między Warszawą a Wenecją Między Warszawą a Wenecją
Czeka nas ważny tydzień, być może jeden z najważniejszych od chwili, gdy Prawo i Sprawiedliwość objęło rządy. Trybunał Konstytucyjny przyjrzy się tak zwanej ustawie naprawczej, która tenże trybunał sparaliżowała, a Komisja Wenecka wyda swoją ostateczną opinię o stanie demokracji w Polsce. Treść obu tych dokumentów nie powinna być zaskoczeniem. Nie było jeszcze w Polsce tak zgodnej prawniczej opinii o tej ustawie, nie ma takiego gremium prawniczego z Sądem Najwyższym na czele, które by tej „naprawy” nie skrytykowało. Podobne stanowisko, tak przynajmniej wynika ze wstępnego raportu i można się spodziewać, że zasadnicze wnioski nie będą się od niego zasadniczo różnić, zajmuje Komisja Wenecka. Jeżeli obecna ustawa miałaby się utrzymać, nie będzie praktycznie Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, zachwiany zostanie cały porządek demokratyczny. To jest oczywiste. PiS może uchwalić wszystko, co chce, bez żadnej kontroli. I uchwala.
Gdy spojrzeć wstecz na tych kilkanaście tygodni prac parlamentarnych, widać wyraźnie, że wszystkie ustawy będące da PiS najważniejsze, umożliwiające mu przejęcie całej władzy, mają wady konstytucyjne. Najlepiej widać to po nowym prawie o prokuraturze, w której ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu zarazem przyznano nieznane wcześniej uprawnienia (być może jest to ewenement w skali europejskiej i nie tylko), zapewniając mu jednocześnie całkowitą bezkarność, a obywatel jest zdany na łaskę i niełaskę tego urzędu.
Nie ma żadnych gwarancji, chyba że po latach obroni się w sądzie. A wiemy, jak to działa: oskarżenia przyczepiają się na trwałe, uniewinniających wyroków prawie nikt nie zauważa. Tak więc nie samo połączenie urzędów tu jest problemem, rządzący mają swobodę w wyborze modelu, wszak w konstytucji nie zdecydowano o usytuowaniu prokuratury, ale zakres uprawnień. To samo jest z ustawami znoszącymi służbę cywilną, z tak zwaną małą medialną, o policji, która wprowadza zbyt szeroko inwigilację. A przecież jest jeszcze w zanadrzu projekt ustawy o ziemi, w obecnym kształcie naruszający prawo własności. Wiele już się stało, zbyt wiele.

Prawo i Sprawiedliwość doskonale zdaje sobie z tego sprawę i stąd być może furia, z jaką zaatakowano Komisję Wenecką i jej wstępną opinię. Charakterystyczne, że nie za meritum, ale za przeciek. Przeciek ponoć ma podważać wiarygodność tego międzynarodowego gremium, niszczyć zaufanie. Nie wiadomo, skąd PiS ma tę pewność, że ów przeciek nastąpił z kręgów komisji? Bardziej prawdopodobne jest, że nastąpił w Polsce, bo to dało czas na sponiewieranie weneckich prawników, przypisanie im najgorszych intencji. To też wskazówka, że PiS nie zamierza wykonać ani wyroku Trybunału Konstytucyjnego, ani zaleceń komisji, które są „tylko opinią”, a może nawet czymś jeszcze mniejszym niż opinia. Liczba głupstw, które w ostatnich dniach na ten temat wypowiedzieli politycy partii rządzącej, jest właściwie nie do ogarnięcia.

Nie do ogarnięcia jest także to, co nastąpi potem. Oczywiście jest najprostsza droga do rzeczywistego naprawienia tej sytuacji: przyjęcie przez prezydenta ślubowania od trzech prawidłowo wybranych członków TK. Naprawa szybka i bez zbędnych korowodów. Tego jednak najmniej możemy się spodziewać. A więc co? Szukać jakiegoś kompromisu? Ale jakiego? Zmieniać ustawę o TK? Na to też potrzeba czasu, aby wypracować dobre rozwiązania. Obecnie proponowane, choćby przez klub Kukiz’15, są złe, prowadzą do tego, że poszukiwanie większości dwóch trzecich do wyboru sędziów w ogóle zlikwiduje TK, bo nikogo nie uda się wybrać. PiS zresztą nie jest partią skłonną do kompromisów. Tego słowa właściwie nie zna. Możemy więc znaleźć się w sytuacji, że będą obowiązywały różne porządki prawne. TK będzie wydawał orzeczenia, a rządzący będą udawać, że ich nie ma. Ktoś powie, że będzie ciekawie. Niestety nie będzie ciekawie, odbędzie się całkowity demontaż państwa prawa. Pierwszymi ofiarami będą obywatele, niepewni tego, co władza im jeszcze przyszykuje. Ludzie, którzy z nadzieją czekali na dobrą zmianę.
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Między między

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

paralustro (gość)  •

Między Warszawom a Wenecjom potrzeba jeszcze dużo kapitalistycznego gnoju do wyrównania poziomów i wlewa go się strumieniami do naszego kraju. Niedługo będziemy tacy sami. Spora część z nas już jest a nawet przewyższa szambodemokracjom tom weneckom !

odpowiedzi (0)

skomentuj