Rakieta do stolicy, bus do Oświęcimia

    Rakieta do stolicy, bus do Oświęcimia

    Zbigniew Bartuś

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Wsiadasz do wagonu na stacji Kraków Główny i 15 minut później wysiadasz pod Pałacem Kultury. Albo po dwóch kwadransach w Gdańsku. Wicepremier Mateusz Morawiecki wierzy w projekt wizjonera Elona Muska. Szef SpaceX i Tesli rewolucjonizuje elektrycznymi autami rynek motoryzacyjny, zaś przy pomocy tanich rakiet przybliża ludzkość do Marsa. Morawieckiemu marzy się, by zdolni i wykształceni Polacy mieli znaczący wkład w tę rewolucję, a Polska wskoczyła do czołówki technologicznych potęg - zarabiających na pomysłach, a nie taniej sile roboczej.
    Rakieta do stolicy, bus do Oświęcimia
    Kilka krajów interesuje się projektem Hyperloop: skrzyżowaniem samolotu z pociągiem, śmigającym z prędkością bliską dźwięku w naziemnej lub podziemnej rurze. Rura miałaby łączyć Pekin z Szanghajem, Hollywood z Manhattanem i Kraków z Gdynią.

    Kocham wizje. Obok pozytywistycznej pracy u podstaw (dobra edukacja, infrastruktura i administracja, kompetentni menedżerowie) gospodarka potrzebuje romantycznego ognia. To dzięki „szaleństwu” wizjonerów ludzkość zeszła z drzewa. Pozostawmy na boku kwestię, czy to dobrze - i czy każdy zszedł. Pewne jest, że właśnie „szaleństwo” napędza świat.

    Z tą refleksją i Hyperloopem w głowie postanowiłem wtorkowym świtem dotrzeć do Krynicy bez auta.
    Trochę dlatego, że nasłuchałem się ostatnio jednego z mych idoli, Saula Singera, tłumaczącego, jak w krótkim czasie 8-milionowy Izrael został krajem najbardziej pomysłowych ludzi świata i technologiczną potęgą na miarę USA. Saul zapowiada m.in. kolejny przełom techniczny i cywilizacyjny, jakim będzie masowa przesiadka ludzkości z aut do wymyślonej na nowo komunikacji publicznej: „Tylko to jest w stanie uwolnić nasze miasta od morderczych korków”.

    Stanąłem na przystanku w Oświęcimiu z plecakiem, głową pełną wizji i sercem pałającym wiarą w to, że Donald Tusk nabudował mi dróg, minister Andrzej Adamczyk z Krzeszowic wraz z Beatą Szydło z Przecieszyna (gdzie śmigam na rowerze) kontynuują dzieło, a równie dzielny marszałek Jacek Krupa dba wraz z lokalnymi włodarzami o jakość taboru wożącego suwerena. Podróż (200 km) trwała sześć godzin. Na miejscu rozmawiałem z Morawieckim i Singerem. Poznałem tyle wizji, że hej. Widziałem, jak premier Szydło zostaje Człowiekiem Roku. A potem... z powrotem.

    Trzy i pół godziny przestronnym Szwagropolem z „polskiego Davos” pod Wawel da się znieść. Ale w cuchnący jak puszka po sardynkach (czyli jak zwykle) bus z Krakowa do Oświęcimia wcisnęło się 40 osób. 12 stało w ścisku. Mikroskopijne fotele miały zagłówki dokładnie w połowie drogi między mą wyzbywającą się wizji głową a niewymownym. Pod muzeum Auschwitz dwie totalnie wymięte Tajwanki szepnęły: „Czy to Europa?”.

    Dobre pytanie. Wizjonerskie?



    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      kiedy jedyną rzeczą jaka dzieje się na świecie, czyli grabież wszystkiego co się da przez bandziorów

      od setek lat rządzących światem to głowa przy niewymownym jest luksusem (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      w porównaniu z rynsztokami jakie są gdzie indziej w bardziej zaawansowanej kapitalistycznej cywilizacji. nas to czeka za parę lat. więc cieszmy się tą chwilą luksusu, my, znaczy szaraki, którym nie...rozwiń całość

      w porównaniu z rynsztokami jakie są gdzie indziej w bardziej zaawansowanej kapitalistycznej cywilizacji. nas to czeka za parę lat. więc cieszmy się tą chwilą luksusu, my, znaczy szaraki, którym nie odpowiadał socjalizm.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Nie przegap

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama