Ważne
    Mega zwierzak w roli asystenta

    Mega zwierzak w roli asystenta

    Tomasz Jaroński, komentator Eurosportu

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Mega zwierzak w roli asystenta
    W lipcu 2004 roku, gdy Lance Armstrong wygrywał Tour de France, Facebook miał dopiero kilka miesięcy i skromny zasięg - kilka szkół i uniwersytetów. W lipcu 2014 roku Michał Kwiatkowski miał 14 lat i pierwsze kolarskie wyścigi za sobą. Marzył ledwie o stracie w Mini Tour de Pologne. W lipcu 2017 roku Armstrong nie ma wygranego żadnego Tour de France, Facebook liczy miliardy użytkowników na całym świecie, a Michał Kwiatkowski jedzie w Tour de France wyciągając Chrisa Froome’a ze wszelkiego rodzaju opresji.
    Mega zwierzak w roli asystenta
    Co ma FB wspólnego z MK? - ktoś zapyta. Ano ma. Codziennie wieczorem „Kwiato” leżąc na hotelowym łóżku (codziennie inne!), albo na stole maserskim (?), w każdym razie do masażu, Marka Sawickiego, spotyka się z kibicami. Relacja „live” stała się codziennym rytuałem podczas „Wielkiej Pętli”. Na dzień dobry, a raczej na dobry wieczór słyszymy zawsze, że etap był „mega, mega trudny”, a później kolarz Sky przez kilka minut opisuje swoje wrażenia z trasy i cierpliwie odpowiada na kilkanaście pytań Internautów. Są też nagrody za typowania.

    Piszę o tym, bo nie każdy ma profil na „fejsie” (średnia ponoć 22 lata, więc na sto procent nie każdy) i pewnie nie wie jak miła to okoliczność dla kibiców. Michała postrzegałem jako osobę zamkniętą. Zresztą on sam zwykle mówił, że jest „sfokusowany” na wyścigu i nie lubi, gdy rozpraszają go inne rzeczy. Nawet bliscy znajomi tracili z nim kontakt podczas ważnych, długich wyścigów. A teraz kapitalna zmiana. Kilkanaście tysięcy kibiców może spędzić z Kwiatkowskim kilkanaście wirtualnych minut w jego pokoju hotelowym i posłuchać bardzo ciekawych rzeczy. Ot, choćby dlatego warto mieć konto na FB, bo to jednak środek masowej komunikacji i tu ta definicja się sprawdza.

    Nie wiem czy ta zmiana wizerunkowa podziałała do zmianę sposobu jazdy Michała, czy akurat odwrotnie, ale Kwiatkowski na tegorocznym Tour de France jedzie na takim luzie, że prawie nie wierzę w jego zapewnienia, że wszystko jest „mega, mega trudne”. Sam „Frumi” określa raz Michała zwierzakiem, co w kolarstwie jest wysokiej klasy komplementem, a innym razem twierdzi, że „Kwiato” był wszędzie, robił wszystko, a nawet więcej.

    Ciekawe, że aktywność Polaka względem Brytyjczyka spotyka się w Polsce z powszechnym aplauzem (przynajmniej na FB) i miało kto dochodzi do zdradliwych wniosków, że gdyby nie ustalenia ekipy Sky, to Michał wygrałby nie tylko z Chrisem ale i z resztą peletonu. Tak jeszcze nie jest, ale jeszcze, bo co będzie za trzy-cztery lata…? Froome też swoje odrobił przy Bradzie Wigginsie. Znajomym zawsze tłumaczę, że Kwiatkowski jest takim piłkarskim pomocnikiem, który wystawia idealne piłki napastnikowi. Froome więc strzela bramki, a Michałowi możemy dopisywać asysty. Tych asyst na Tour de France zaliczył zresztą więcej niż Chris bramek, ale i w piłce, i w kolarstwie liczy się końcowy wynik.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Nie przegap

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama