niedziela 14 marca 2010 r. imieniny obchodzą: Leon, Matylda, Michał

Polska » Opinie » Artykuł

Zamieszki w Grecji były sterowane

Zamieszki w Grecji były sterowane

Ioannis Michaletos

Polska Rozmawia Tomasz Pompowski

2008-12-11 21:38:22, aktualizacja: 2008-12-11 23:45:43

Jeśli nie uda się opanować ulicznych demonstracji, całą UE czekają duże kłopoty - mówi Ioannis Michaletos, grecki ekspert ds. bezpieczeństwa w rozmowie z Tomaszem Pompowskim

Zamieszki w Grecji trwają nieprzerwanie od kilku dni. Czy jest w nich coś, co zwróciło Pana szczególną uwagę?
To największe wojny uliczne, jakich kiedykolwiek doświadczyły Ateny. Najbardziej zastanawiające jest to, jak szybko napastnikom udało się zmobilizować. Przykładowo, potrzebowali tylko 20 minut od chwili publicznego ogłoszenia informacji o śmierci nastolatka, by zacząć dewastować ulice. Służyłem w marynarce wojennej, ale nie wydaje mi się, by siły zbrojne były w stanie w takim tempie zmobilizować swoich ludzi. Tymczasem w ostatnich dniach demonstranci (z czego 30 proc. to imigranci, głównie muzułmanie) bez problemu przemieszczali się z jednej części miasta do drugiej. Używali do tego transportu miejskiego, motorów, a nawet taksówek. Wszystko po to, by dotrzeć do tzw. punktów zbiorczych. Do przekazywania sobie informacji używali internetu, telefonów komórkowych (w tym SMS-ów). W centrum miasta mieli kilka kryjówek. Wygląda na to, że korzystali z pomocy kogoś ze światowym doświadczeniem.

Co mogło być przyczyną tak gwałtownego, ale i przemyślanego działania?
Kilka spraw. Na pewno niezadowolenie społeczne. Połączenie reakcji na kryzys ekonomiczny z wpływem zagranicznym, głównie islamskim, na grecką kulturę. Szczególnie tego drugiego czynnika nie wolno lekceważyć, bo sam kryzys nie miałby aż takiego wpływu na ludzkie umysły. Protestujący, co widać było szczególnie w pierwszych dniach, chcieli przede wszystkim wyrządzić jak najwięcej szkód, a nie zagrozić politykom czy samemu rządowi. W ostatnich dwóch dniach, gdy policja postawiła większy opór, protestujący znikli. To typowa miejska partyzantka: unikać bezpośredniej konfrontacji i uderzać wtedy, gdy nikt się tego nie spodziewa. Jej podstawowym celem jest wywołanie ogólnego strachu.

To, o czym Pan mówi, nie przypomina zwykłego ludzkiego niezadowolenia.
Dokładnie. Atakujący są wyszkoleni, zdyscyplinowani i ostro zdeterminowani do długiej walki. To nie było typowe zachowanie dla grupy Greków. Dlatego można podejrzewać, że w zamieszkach udział brali też islamiści. Po tym, jak wybuchły zamieszki w Atenach, niemal jednocześnie rozpoczęły się też bitwy uliczne we wszystkich największych greckich miastach. Schemat był wszędzie identyczny. Co więcej, grupy ludzi podróżowały między miastami, zatrzymywały się w kolejnych na kilka godzin, wszczynały zamieszki i przemieszczały się dalej. Na przykład z Aten do Kozani przyjechała wieczorem grupa ludzi, wynajęła pokój hotelowy i następnego dnia rozpoczęła zamieszki. Widać więc, że ten gniew uliczny nie był tak spontaniczny, ale raczej umiejętnie rozprowadzany po kraju.
strona: 1 z 2 »



Wszystkie komentarze »

Komentarze (8)

Sonda

Robert Kubica ma szansę na podium w tym sezonie Formuły 1?

Reklama

Polska»

Reklama

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Reklama | eGazety | Sklep internetowy