Rozmawia Andrzej Godlewski
2008-11-27 19:27:38, aktualizacja: 2008-11-27 22:31:30
Jak zareagowała Pani na niedzielny incydent w Gruzji, gdzie strzelano w pobliżu polskiego prezydenta?
Bardzo się zaniepokoiłam. Dzień później niepokój ze strony Komisji Europejskiej wyraziła moja rzecznik.
To wystarczy?
Nie możemy inaczej reagować, nie mając szczegółowych informacji o tym, co tam rzeczywiście się wydarzyło. W tej chwili czekamy na raporty i analizy.
Czy w tej sprawie zadzwoniła Pani do Lecha Kaczyńskiego?
Nie. Ale po naszej rozmowie spotkam się z nim i będziemy o tym rozmawiać. To naprawdę bardzo delikatna kwestia i dlatego musimy działać bardzo ostrożnie.
Czy w swojej karierze przeżyła Pani podobną historię?
Gdy podróżuje się w niestabilne regiony, należy się spodziewać, że może być niebezpiecznie. Groźne sytuacje przeżyłam m.in. w Palestynie i Kabulu. Najgorzej było, gdy lecieliśmy do Bagdadu. Wówczas ostrzelany został nasz helikopter i wpadliśmy w turbulencje.
Czy w takiej sytuacji politycy nie oczekują, by ich europejscy partnerzy wyrazili solidarność?
Solidarność to podstawowa zasada działania Unii. Jednak w takich nadzwyczaj delikatnych sprawach musimy być bardzo powściągliwi i obiektywni.
Niedzielny incydent w Gruzji pokazał, że Rosjanie i ich osetyjscy sojusznicy nie wycofali się z zajętych terenów, do czego się zobowiązali. Czy można coś z tym zrobić?
Już wcześniej wysłaliśmy do Gruzji naszych obserwatorów. Mają oni oceniać rozwój sytuacji oraz przyczynić się do jej uspokojenia. Liczę, że dzięki temu będziemy mogli zrobić coś więcej. Nie można oczekiwać, że szybko rozwiążemy ten problem. Trzeba być realistą.
Czy te wydarzenia zmienią politykę UE wobec Rosji?
Nie zmieni się nic. Unia i Rosja potrzebują siebie wzajemnie. Niedawno wznowiliśmy negocjacje w sprawie nowej umowy. Po szczycie UE - Rosja znacznie polepszyła się atmosfera podczas rozmów. Poza tym polityka wschodnia UE ma pomóc nie tylko Gruzji, lecz także całemu regionowi.
Czego oczekuje Pani od Gruzji? Co w tym kraju musi się zmienić?
Bardzo dużo. W Gruzji muszą być przestrzegane wolność zgromadzeń i prasy oraz inne swobody obywatelskie. Zależy nam na tym, bo UE mocno wspiera Gruzję. Mimo kryzysu finansowego przekażemy jej 500 mln euro albo nawet więcej. Te pieniądze mają służyć poprawie warunków życia obywateli i w żadnym razie nie mogą być wykorzystywane do celów militarnych.
A nie oczekuje Pani również zmiany rządu, czego chcą Rosjanie?
Oczywiście, że nie. Prezydent i parlament zostali wybrani w demokratycznych wyborach i liczę, że utrzymają zasady demokracji w Gruzji.