niedziela 01 sierpnia 2010 r. imieniny obchodzą: Nadia, Justyna, Piotr

Polska » Opinie » Artykuł

Opiela: Kościół dziś tylko straszy

Opiela: Kościół dziś tylko straszy

Opiela: Z katechetami powinno się móc dyskutować. Szczególnie w okresie buntu (© Grzegorz Jakubowski/POLSKA)

Polska Rozmawia Marek Pielach

2008-09-18 19:32:44, aktualizacja: 2008-09-19 08:12:38

Z o. Stanisławem Opielą, jezuitą, rozmawia Marek Pielach.

Ponad połowa młodych ludzi w dużych miastach nie chodzi na religię. Niepokoi to Ojca?
Niepokoi. Oczywiście to wolny wybór tej młodzieży i należy go uszanować. Nie znaczy to jednak, że Kościół nie powinien ich do siebie przekonywać.

W jaki sposób?
Tak jak to zrobił np. arcybiskup Władysław Ziółek. Metropolita łódzki napisał płomienny list do wiernych zachęcający młodzież
do chodzenia na religię. Z odpowiedzią na takie apele różnie jednak bywa. Najczęściej uzyskują pozytywny oddźwięk u tych, którzy już na katechezę chodzą.

Co z tymi, którzy nie chodzą?
Do tych, którzy nie chodzą ani na lekcje religii, ani do kościoła, dotarcie jest oczywiście bardzo trudne. I tutaj w grę mogą wchodzić indywidualne, często przypadkowe spotkania. To jest oczywiście znacznie łatwiejsze, gdy nie ma nieufności w stosunku do Kościoła, do księży. We Francji spotkałem na przykład polską młodzież, która mocno krytykowała księży, ale nigdy z żadnym nie rozmawiała. Wydaje mi się więc, że kluczowy jest wpływ rodziny. Jeśli jest ona areligijna lub nawet antyreligijna, to dzieci często mechanicznie przejmują taki pogląd.

A jeśli rodzina jest religijna i właśnie dlatego nie puszcza dzieci na religię nauczaną niekiedy w bardzo nudny sposób?
Cóż, sam znam osoby wierzące i praktykujące, które katechezę omijają. Jeśli temu towarzyszy jakaś poważna lektura i refleksja osobista, to wszystko jest w porządku.

Chyba niekoniecznie. Niektórzy księża straszą, że nieuczestniczenie w lekcjach religii przekreśla szansę na bierzmowanie i ślub kościelny?
To niedobrze, że tak mówią. Przed bierzmowaniem, przed ślubem są przecież jeszcze kościelne nauki, więc to nie może być argument na rzecz decyzji, czy chodzić na religię, czy nie. To wszystko powody drugorzędne, a udział w katechezie powinien być wyłącznie sprawą przekonań osobistych, a nie takiej presji.

Ojciec udzieliłby ślubu osobie wierzącej, a niechodzącej na katechezę?
Oczywiście. Jeślibym wiedział, że jej decyzja o niechodzeniu na religię nie wynikała z lenistwa, ale była świadoma i dojrzała.

strona: 1 z 2 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (2)

Sonda

Czy prowadziłeś kiedyś samochód pod wpływem alkoholu?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy