L.Wałeśa powiedział: przez 20 lat nie będzie zagrożeń dla Polski
golan
23.09.09, 12:51:17
Zmiany geopolityczne w Europie w tym w Rosji po 04-06-1989 r. i po upadku Muru Berlińskiego zaskoczyły nie tylko światowych politologów.
Nie przygotowane kadry do dzisiaj uprawiają politykę zagraniczną bardziej awanturniczą i rozczeniową niż przemyślaną, wielodekadową i niezmienną.
Nie ma co się oszukiwać.
Amerykańskie rakiety z głowicami jądrowymi wycelowane na drogi przegrupowywania Północnego Nadmorskiego Kierunku Strategicznego zamienione zostały na "ograniczone" środki w ramach porozumienia "Start-1".
Jakby nie analizować to z każdej strony dup@ mokra.
Rosyjskie media zwracają uwagę, że okres ważności porozumienia o redukcji broni jądrowej Start-1 kończy się 5 grudnia. Przewidywało ono, że Stany Zjednoczone i Rosja ograniczą ilość głowic jądrowych do 6 tysięcy sztuk, a ilość rakiet balistycznych do 1600. Zaś w 2002 roku w Moskwie zostało podpisane uzupełniające porozumienie o redukcji pocisków jądrowych do 1700-2200 jednostek każdej ze stron. Ten poziom Rosja i Stany Zjednoczone miały osiągnąć w grudniu 2012 roku. W czerwcu dowódca rosyjskich wojsk strategicznego przeznaczenia generał Nikołaj Sołowcow powiedział, że nowe porozumienie może ograniczyć ilość pocisków jądrowych do 1500 sztuk.
Dla osiągnięcia celów i podpisania nowego strategicznego porozumienia "Start-1", poświecenie planu budowy "Tarczy" jest argumentem oczywistym.
Tym bardziej, gdy prezydent Rosji uważa, że jego kraj nie może zgodzić się z amerykańskimi planami stworzenia globalnej tarczy antyrakietowej. Jego zdaniem, natomiast, kwestia strategicznej broni ofensywnej i broni obronnej powinna być dokładnie zapisana w nowym porozumieniu.
Nawet laik dysponujący domowym komputerem podłączonym do internetu może dokładnie przyjrzeć się satelitarnym zdjęciom terenu Obwodu Kaliningradzkiego. Widać na nich liczne lotniska wojskowe, a na nich charakterystyczne sylwetki bombowców strategicznych Tu-22M3 i bojowych odrzutowców Su-24 i Su-27, przystosowanych do przenoszenia broni jądrowej. Można też dostrzec ukryte za ziemnymi obwałowaniami i kilkoma liniami ogrodzeń samobieżne wyrzutnie rakiet "Toczka". Mogą one z równym powodzeniem przenosić głowice konwencjonalne i nuklearne.
Liczba zgromadzonego w rosyjskiej enklawie sprzętu bojowego wprost poraża. Wiadomo powszechnie, że po upadku Układu Warszawskiego część wycofujących się z byłej NRD i Polski sił została rozmieszczona właśnie tam. To jednak jeszcze nie dowód na obecność najstraszniejszej broni kilkadziesiąt, kilkanaście kilometrów od polskich granic. Na zdjęciach satelitarnych nie widać przecież, jaką głowicę kryje rakieta czy luk bombowy strategicznego odrzutowca.
W roku 2000 amerykański dziennik "The Washington Times"alarmował: - Rosja przerzuca taktyczną broń nuklearną ze swoich baz do Kaliningradu.
Tymczasem Grzegorz Gromadzki i Tadeusz Wróbel, "?ekspertci" z "Polski Zbrojnej"uspokajali tłumacząc, że taktyczna broń nuklearna znajduje się na terenie Obwodu Kaliningradzkiego od wielu lat.
A w enklawie stacjonuje duża liczba zdolnych do przenoszenia głowic jądrowych taktyczno-operacyjnych rakiet "Toczka" o zasięgu 70-120 km, i posiadających tę samą zdolność rakiet "Iskander E". To właśnie wyrzutnie tych pocisków można dojrzeć na satelitarnych "szpiegowskich" zdjęciach w internecie i trudno pomylić je z czymkolwiek innym, skoro rozdzielczość niektórych fotografii pozwala np. rozpoznać fontannę Neptuna w pobliskim Gdańsku czy pomnik Lenina stojący do dzisiaj na centralnym placu Kaliningradu.
Informacje o przerzuceniu do enklawy nowoczesnej broni nuklearnej prezydent Putin i rosyjski MSZ określił jako brednie. Rosyjski przywódca nie zaprzeczył jednie, że... broń jądrowa od dawna już tam jest.
Co prawda na początku lat 90. prezydenci George Bush i Michaił Gorbaczow zawarli porozumienie o wycofaniu takiej broni z Europy Środkowej i umieszczenie jej w "centralnych" magazynach w Rosji, ale nikt nie powiedział, że takie magazyny nie mogą znajdować się nad Pregołą.
Rosjanie uznali też po negocjacjach z Zachodem, że Morze Bałtyckie jest strefą bezatomową, ale zdaniem ekspertów od wojskowości może to jedynie oznaczać, że broni atomowej nie ma na pokładach okrętów Floty Bałtyckiej i pod skrzydłami samolotów, ale wcale nie to, że zniknęła z podziemnych magazynów. Takie obiekty odkryto m.in. po wycofaniu się Armii Czerwonej z Bornego Sulinowa. Ich przeznaczenie nie budzi wątpliwości, choć Rosjanie do dzisiaj zaprzeczają, że składowali ładunki jądrowe w Polsce.
Warto wrócic do komentarza dziennikarza Radia Szwedzkiego (Sveriges Radio) Aders Held, który przez tydzień "zwiedzał" Obwód Kaliningradzki cyt. "(...) dziesiątki wojskowych odrzutowców, transporterów i okrętów rakietowych widać było nawet, gdy przejeżdżało się obok baz wiejską drogą. Kiedy znalazłem się już na polskim przejściu granicznym w Bezledach, pomyślałem: Boże, stąd jest pięć godzin czołgiem... do Warszawy!
Prof. Zbigniew Brzeziński, były szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego w administracji prezydenta USA Jimmy'ego Cartera również niedawno uspokajał:"...nawet jeśli obecność nuklearnego arsenału nieopodal polskiej granicy jest faktem, to nie ma ona większego znaczenia militarnego. Jedynie psychologiczno-polityczne.
Rosja, niedawno słaba, dzisiaj wyraźnie wzmocniona dysponuje międzykontynentalnymi pociskami jądrowymi i dalekosiężnymi bombowcami strategicznymi, takimi jak Tu-160. Zaatakowanie jakiegokolwiek punktu na Ziemi z odległej Syberii czy spod powierzchni Morza Arktycznego nie stanowi dla Rosji żadnego problemu. Rakieta wystrzelona spod Murmańska dotrze do Warszawy tylko nieznacznie później niż z Kaliningradu. Bombowiec startujący z bazy w centralnej Rosji będzie bezpieczniejszy niż ten stacjonujący pod Bałtijskiem, bo potencjalnym przeciwnikom trudniej byłoby zniszczyć jego macierzyste lotnisko i infrastrukturę.
A co my Polacy na to?
Możemy sięgnąć do "znakomitej" doktryny doktora R.Sz. od działań partyzanckich.
Żartobliwie uogólniając sprowadza się ona do:
-wpuścić ruskie tanki na rubież Dzierżoniów-Poznań-Toruń-Białystok
-jak się skończy resurs przebiegu gąsienic to z likwidacja tanków kłopotów nie będzie :)
-każdy Polak partyzantem, każdy broni własnego domu (idea Wojsk Obrony Terytorialnej)
-Bracia Niemcy nas wspomogą co zaowocowało wspólną jednorazową przysiegą złożoną przez zołnierzy wybranej jednostki niemieckiej i polskiej oraz przekazanie nam wysłużonych Leo-1 do Świętoszowa
Kontynuując:
Jeśli Rosjanie rozmieścili "atomówki" pod bokiem dawnych sojuszników (a wiele na to wskazuje), to jaki mieli w tym cel? Według prof. Richarda Pipesa, amerykańskiego specjalisty od rosyjskiej machiny wojennej z administracji prezydenta Clintona, Rosjanie są sfrustrowani rozszerzeniem NATO. Nic nie mogą na to poradzić, więc przybliżają rakiety do centrum sojuszu. Jeśli zrobili to po kryjomu, być może właśnie oczekiwali, że w końcu rzecz zostanie wykryta, co może wywołać nawet większe wrażenie. Niektórzy polscy politycy na wieść o rzekomym rozmieszczeniu głowic pod Kaliningradem orzekli nawet, że to kolejny blef Putina i jego ekipy, i że jest to typowa praktyka rosyjskich polityków. Sytuację najłatwiej byłoby wyjaśnić przeprowadzając rzetelną, międzynarodową inspekcję w obwodzie (niektórzy przedstawiciele polskiego rządu wysuwali w przeszłości takie plany), ale nikt realnie myślący nie wyobraża sobie, że Rosjanie się na to zgodzą, a nawet gdyby, to czy jej wyniki można by traktować serio?
Reasumując:
-na dzień dzisiejszy NATO nie ma sił i środków żeby zapewnić nam pełne bezpieczeństwo
-armia zawodowa jest zdolna do szybkiego przerzutu i jest szkolona z myślą o operacjach, o charakterze ekspedycyjnym. W razie konieczności bronić może jednego polskiego województwa i tyle!
-powszechne szkolenie młodzieży w zakresie PO nie istnieje, a wyszkolone rezerwy szybko się wykruszą!
-amerykański korpus ekspedycyjny do działań na Europejskim Teatrze Działań Wojennych pozostał w sferze marzeń bo USA nie ma takiej Racji Stanu.
Można odnieśc wrażenie, że NATO ( ale i decydenci polscy) nie rozumią problemów części Europy Wschodniej w tym Polski i nie dostrzegają napięć w stosunkach Polska - Rosja.
Pobicia polskich dyplomatów, zastraszanie energetyczne, budowa rurociągu Niemcy- Rosja, te wszystkie fakty najbardziej dobitnie pokazują jaką politykę prowadzi Rosja. A najbardziej spektakularnie Rosjanie pokazali swój pazur podczas tzw. „pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie. Rosja walczyła, walczy i będzie walczyła o swoją wpływy w tym regionie.
Warto przytoczyć artykuł V Paktu Pólnocnoatlatyckiego: Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego.
ALE
Działania „uznane za konieczne” to może być np. protest dyplomatyczny lub zrzucenie ulotek. Warto o tym pamiętać. Oczywiście nie zamierzam kwestionować zasadności członkostwa Polski w NATO, co więcej myślę, iż od strony politycznej Pakt jest doskonałym zabezpieczeniem, ale ze stroną wojskową może być różnie i tu My, Polacy, mamy pewne historyczne doświadczenia. Warto także pamiętać, że klasyk nauk wojskowych Carl Clausewitz zaleca podchodzić z rezerwą do deklaracji sojuszniczych, wymieniając sprzymierzeńców na ostatnim miejscu wśród wszystkich dostępnych dla państwa środków obrony.
W Wojsku Polskim trzeba wprowadzić wiele zmian. Naprawdę je zreformować, bowiem od 1989 cała reforma opierała się na kolejnych redukcjach i to redukcjach nie tych ludzi, którzy powinni z Armii naprawdę odejść. Najłatwiej uogólnić all do betonu i AUT.
Redukcje (czystki) stworzyły przepaść pokolniową uniemożliwiając przekazanie wiedzy i doświadczenia co szczególnie boli w Afganistanie, gdzie amatorskie zabezpieczenie KW przekłada się na bezsensowną śmierć żołnierzy Polskich.
Mój komentarz ma na celu przybliżenie sytuacji aktualnej, realnego zagrożenia i troski o Armię.
Dopuszczanie ludzi przypadkowych do sprawowania cywilnej kontroli nad Armią i zgoda na traktowanie Armii jak zabawki ma i mieć będzie konsekwencje nieodwracalne.
Nie dostrzeganie i bagatelizowanie pojedynczych sygnałów:
-zdjęcie pułkownikowskich pagonów
-komentarz i odejście dowódcy komandosów
-dymisja generała W. Skrzypczaka i pomijane, zapomniane a jakże ważne słowa" zostawiono nam odpowiedzialność- zabrano kompetencje"!!!
-bączek generała Kwiatkowskiego
-inne, które miały miejsce a przemilczano, więc "cicho nad tą trumną"
-"wybryk" Drawski, który spędza sen z oczu kazdego Ministra ON
prowadzą do jednego wniosku: źle się dzieje w Kraju nad Wisłą!
Kneblowanie ust Generałom w sprawach merytorycznych jest głupotą oczywistą, a wprowadzanie maxymy "dziel i rządź" w przypadku generalicji to metoda krótkodystansowa.
Można Generała Kozieja nie lubieć zarzucając mu korzenie z czasów UW. Warto jednak jego i specjalistów od wojskowości wysłuchać.
Przecież pamiętamy o kompromitujacych wydarzeniach w Nanibii, Golan Heightz i nie tylko.
Przelanie kielicha jedną kropla przyniesie skutki opłakane.
A przecież ŻOŁNIERZE to patryioci prawdziwi bez wzgledu czy słuzyli w LWP czy w WP!
Jeżeli żólnierze zaczynają mówić to należy ich uważnie wysłuchać.
Prokuratorzy wojskowi mogą być uruchamiani celem okiełznania niepokornych, ale mają też prawo prowadzić postepowanie z urzędu względem winnych zaniedbań.
Zaniechanie może być uznane za przestępstwo nie tylko przez Boga i Ojczyznę...po latach.
Rosja powróci z powrotem
Ewiak Ryszard
22.09.09, 11:31:13
Geopolityczna rywalizacja faktycznie nie zakończyła się. Czego można się spodziewać? Biblia zapowiada: "W czasie wyznaczonym [król północy = Rosja] powróci z powrotem [odzyska utracone, w wyniku rozpadu ZSRR wpływy] i wkroczy na południe [wiele wskazuje na Gruzję], ale nie będzie jak wcześniej [zwycięstwa, jak w 1921] i jak później [w 2008], gdyż ruszą przeciw niemu mieszkańcy wybrzeży Kittim [Zachód], i będzie poniżony i zawróci" (Daniela 11:29,30a). Rosja ma powrócić z powrotem. Ten szczegół już zaczął się wypełniać. Wiele wskazuje, że wypełni się na znaczną skalę. Logika podpowiada, że obecny kryzys pogłębi się, powodując rozpad UE i NATO, aby dzięki temu Rosja mogła powrócić w całej pełni.
Warto zwrócić uwagę na to, w jaki sposób wypełniła się wcześniejsza zapowiedź, dotycząca historii Rosji po II wojnie światowej. "I powróci [król północy] do ziemi swej z dobrami wielkimi [1945], a serce jego przeciw przymierzu świętemu [ateizm państwowy], i będzie działał skutecznie [odnosił sukcesy na scenie politycznej], i zawróci do ziemi swojej" (Daniela 11:28). W ostatnim fragmencie tego tekstu zapowiedziano, że garnizony rosyjskie powrócą do kraju. Tu także Niebo posłużyło się wzrastającym kryzysem gospodarczym, który mocno uderzył kraje bloku wschodniego, dzięki czemu stało się to, co jeszcze w latach 80-tych wydawało się niemożliwe, rozpadł się Związek Radziecki i Układ Warszawski. Dzięki temu proroctwo wypełniło się na pełną skalę.