piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Polska » Opinie » Artykuł

Obecny rząd grzebie idee Jerzego Giedroycia

Obecny rząd grzebie idee Jerzego Giedroycia

(© Wojciech Matusik/POLSKA)

Polska Paweł Kowal

2009-09-18 12:11:39, aktualizacja: 2009-09-18 12:12:52

Na naszych oczach zmieniają się kierunki polskiej polityki zagranicznej ukształtowane po 1989 roku. Rząd Tuska wejdzie do historii nie tylko jako ten, za którego osłabły więzi ze Stanami Zjednoczonymi.

Poważnie wyhamowały relacje Polski z Ukrainą, uważane dotychczas za podstawowe dla utrzymania pozycji Polski w Europie Środkowej.

W polityce, choć tak być nie powinno, nierzadko odgrywają rolę osobiste doświadczenia. W obu przypadkach mogą więc wchodzić w grę nie tylko zmiany polskiej polityki zagranicznej, ale i personalne zawody.

W relacjach z Ameryką rolę taką mogła odegrać nieudana misja Radosława Sikorskiego jako ministra obrony na rozmowy z Rumsfeldem, w odniesieniu do Ukrainy krytyczne stanowisko ministra mogło się utwierdzić podczas nieudanej wizyty w Kijowie w styczniu 2009 roku.

Tuż po wyborach 2007 pojawiły

się symptomy, że Tusk dokona zmiany polskiej polityki wschodniej na niekorzyść relacji z Ukrainą. Jednym wydawało się to niemożliwe, inni uznali to za chwilowe wahnięcie, tymczasem ta tendencja się utrwaliła. Kolejne wypowiedzi szefa gabinetu premiera - Sławomira Nowaka, ministra spraw zagranicznych i samego premiera to nic innego jak przygotowywanie argumentacji, której celem będzie uzasadnienie przed Polkami i historią tych niebezpiecznych zmian.

Gabinet Tuska chce dokonać zmian w polskiej polityce zagranicznej, odmawia jednak wzięcia odpowiedzialności za te ruchy. Stąd fałszywe argumenty przeciw tej współpracy powtarzane są jak złowroga mantra.

Argument pierwszy: "To nie my". W wywiadzie dla dziennika "Polska" (10.09.) Sikorski powtarza, że w 2007 roku nie znalazł w szufladzie żadnego "urobku" w sprawach ukraińskich. Gdyby do niej naprawdę zajrzał, znalazłby po poprzednim rządzie nie tylko plany, ale i konkretne projekty: m.in. Polsko-Ukraińskiej Wymiany Młodzieży w Narodowym Centrum Kultury, współpracy eksperckiej w kontekście integracyjnym w UKiE, z innych dziedzin: energetyczne czy wielki projekt Euro 2012, z których dwa ostatnie są w planowanym kształcie praktycznie zaniechane.

Osoby - mające wpływ na relacje Polski z Ukrainą, które tworzyły te i inne plany przed przyjściem Sikorskiego albo potem, awansowały na wysokie funkcje w otoczeniu Tuska, albo otrzymały awanse w służbie dyplomatycznej, albo nadal odpowiadają za tę samą problematykę. Nie jest to chyba dowodem niskiej oceny ich pracy. Radosław Sikorski kolejny raz powtarza, że dopiero on zajął się umowami o małym ruchu granicznym. "Co prawda nie grzech" - mówi stare polskie przysłowie?

Gdyby choćby przeczytał uważnie odpowiedzi kierowanego już przez siebie MSZ na moje formalne zapytania (nr 1294) i interpelacje (nr 943, 4171) w tej sprawie, wiedziałby, że musiało być inaczej. Musiałby jednak przyjąć też do wiadomości, że w kontynuowaniu dobrych spraw po poprzednikach nie ma grzechu. Na pewno można było zrobić więcej - jednak gdyby do rządu Tuska zastosować te same kryteria, które stosuje Radosława Sikorski wobec poprzedników, naprawdę byłoby mizernie.
Argument drugi: "To Ukraińcy są winni".
strona: 1 z 3 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (2)

Sonda

Czy w polskich szkołach powinno odbywać się nauczanie religii?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy