niedziela 01 sierpnia 2010 r. imieniny obchodzą: Nadia, Justyna, Piotr

Polska » Opinie » Artykuł

Polska gospodarka pnie się w rankingach

Polska gospodarka pnie się w rankingach

(© Arkadiusz Ławrywianiec/POLSKA)

Polska Szymon Sikorski

2009-05-26 23:52:41, aktualizacja: 2009-05-27 09:25:32

Zdrowe zacofanie wobec USA sprawiło, że nasze banki uniknęły ryzykownych operacji - mówi w rozmowie z Szymonem Sikorskim prof. Leszek Balcerowicz, były prezes NBP i minister finansów.

Według najnowszych danych Eurostatu, Polska jest aktualnie 7. gospodarką w Europie. Czy istotnie mamy tak stabilną sytuację ekonomiczną, czy też kryzys tak mocno osłabił naszych sąsiadów unijnych?
Przesunęliśmy się o dwa miejsca w górę, ponieważ kryzys gospodarczy, jaki występuje w świecie rozwiniętym, dotyka wszystkich. Polskę, z różnych powodów, najmniej w Europie. W efekcie nasze spowolnienie,
choć oczywiście znaczące, nie jest tak poważne jak naszych sąsiadów. Wystarczy wspomnieć PKB Niemiec minus 6 proc., Węgier minus 6 proc., krajów bałtyckich minus 10 proc. Oczywiście, dla nas najlepiej by było, gdyby ten wynik przesunięcia się o 2 pozycje w górę był osiągnięty przy wzroście PKB w Niemczech na poziomie plus 2 proc., a u nas plus 6 proc.

W którym miejscu kryzysu jesteśmy? Osiągnęliśmy już dno?
U źródeł kryzysu znajdują się poważne błędy władz publicznych, popełniane zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Od 2003 r. w USA obowiązywały zbyt niskie stopy procentowe. To znalazło odbicie w świecie, gdyż polityka amerykańska wytwarza presję na inne kraje. Naciski polityczne w USA spowodowały, iż udzielano kredytów hipotecznych nawet tym kredytobiorcom, którzy mogli okazać się niewypłacalni. To musiało się zakończyć krachem. Przechodząc zaś do określenia miejsca, w którym się znajdujemy... Sądzi się, że dno recesji w Stanach Zjednoczonych powinno zostać osiągnięte w najbliższych kwartałach. Jednak nie to jest najważniejsze, kiedy kryzys sięgnie dna. O wiele ważniejsze jest to, jak mocne będzie odbijanie się od tego dna, jaką ono będzie miało dynamikę. Ta zaś będzie zależeć od tego, jakich instrumentów używano do walki z kryzysem. To empirycznie pokaże, które metody przeciwdziałania jego skutkom zadziałały.

Jest Pan przeciwnikiem zwiększania deficytu budżetowego. Jaki według Pana wpływ na tempo wychodzenia z recesji może mieć pobudzanie gospodarki?
Pobudzanie można porównać z dodawaniem gazu w samochodzie pędzącym z góry - jest to bardzo niebezpieczne, gdyż grozi nagłym załamaniem gospodarki, czego doświadczają aktualnie choćby Węgry.

Gdzie znajdują się granice obecności państwa w sektorze gospodarki, zwłaszcza w obliczu spowolnienia gospodarczego?

Należy dokładnie analizować każdy przykład. Każde subsydium, czyli pomoc państwa, ogranicza czy wręcz eliminuje konkurencję i to w efekcie wiele kosztuje. Nie ma jednolitej recepty. Nim podejmie się decyzję, należy analizować, w jakich przypadkach i w jakim zakresie rządy na Zachodzie zdecydowały się na pomoc pewnym sektorom gospodarki.

Kiedy państwo powinno decydować się na ratowanie prywatnych firm?
Rządy udzielają tej pomocy wówczas, gdy uznają, że upadek danego podmiotu spowodowałby bardzo daleko idące skutki dla innych sektorów. Zatem jeżeli ratuje się wielkie banki, nie czyni się tego ze względu na bankierów, bo oni najczęściej są dymisjonowani i smutno kończą swoją karierę, lecz ze względu na obawę, że upadek wielkiego banku mógłby pociągnąć wiele innych mniejszych banków. Poprzez załamanie obiegu pieniądza i zamknięcie linii kredytowych mogłoby to doprowadzić do upadku wielu firm.

Czy było to konieczne także w Polsce?
W krajach Europy Środkowo-Wschodniej szczęśliwie wykazaliśmy zdrowe zacofanie wobec Stanów Zjednoczonych. Żadne znane mi instytucje finansowe w naszym regionie nie dokonały ryzykownych inwestycji finansowych, kupując na rynkach w USA jakieś wyszukane papiery wartościowe. Przynajmniej z tego tytułu nie mamy strat. A dla porównania, takie działania podjęto w Niemczech, w Szwajcarii czy Wielkiej Brytanii. Jeżeli występują u nas kłopoty, są skutkiem tego, że wzrost kredytów był za szybki. Wspomniałem o Węgrzech i ich trudnej sytuacji gospodarczej, powodowanej nadmiernym udziałem kredytów w rynku finansowym. W Polsce w analogicznym okresie działał Główny Inspektorat Nadzoru Bankowego. Była to bardzo ważna instytucja, niestety zlikwidowana pod rządami PiS.
strona: 1 z 2 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (3)

Sonda

Czy prowadziłeś kiedyś samochód pod wpływem alkoholu?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy