niedziela 01 sierpnia 2010 r. imieniny obchodzą: Nadia, Justyna, Piotr

Polska » męska rzecz » Artykuł

Męska wyprawa

Męska wyprawa

Piotr Godlewski, ojciec czterech synów, podczas spływu kajakowego

Polska Karolina Morelowska

2008-09-22 12:31:22, aktualizacja: 2008-09-22 19:07:37

Powinno być dziko i niebezpiecznie. Niedźwiedź nieoczekiwanie spotkany w lesie, burza z piorunami pod namiotem w górach, ulewa w kajaku, niedopieczone mięso z ogniska na kolację. Bo wtedy ojciec może powiedzieć swojemu synowi: "Byłeś odważny, silny, sprawdziłeś się. Jesteś facetem. Tak jak ja". On czeka właśnie na takie słowa.

"Tato, jesteś pewny, że ten piorun w nas nie walnie?", "Nie ma takiej możliwości, synku" - nigdy nie zapomnę, jak odpowiedziałem tak Krystianowi, chociaż w środku naprawdę trząsłem się ze strachu. Wiedziałem, że może stać się inaczej - opowiada Artek Bergier, który kilka lat temu wybrał się ze swoim 14-letnim wtedy synem na męską wyprawę w Bieszczady.

Pojechali samochodem.
Następnym etapem był postój w schronisku. Potem już tylko szczyty, ciężkie plecaki i oni dwaj. Gotowi na przygodę.

- Wyruszyliśmy o świcie. Słońce, lazurowe niebo. Prognozy pogody nawet nie sugerowały, że przez najbliższy tydzień - bo na tyle zaplanowaliśmy podróż - coś może się w tej kwestii zmienić. W ciągu dnia przemierzaliśmy wcześniej wytyczony szlak. A wieczorami rozbijaliśmy namiot. Po długich rozmowach przy ognisku, w nocy w namiocie, przy ciężkiej drucianej lampie, którą oczywiście dźwigaliśmy przez cały dzień, czytaliśmy sobie na zmianę głośno "Włóczęgów Północy". To był taki nasz wyprawowy rytuał.

Przez dwa dni wydawało im się, że polowe warunki, niedźwiedź, którego spotkali na szlaku, i zmęczenie czyniły z nich bohaterów. Okazało się jednak, że prawdziwa przygoda dopiero ich czeka. Trzeciej nocy gwałtownie zmieniła się pogoda. - Wieczorem spojrzałem w niebo i już wiedziałem, że coś się kroi. Zbliżała się burza. Szybko zaczęliśmy szukać miejsca na rozbicie namiotu. Żeby znaleźć w miarę równy teren, na którym można się rozbić, a potem położyć, musieliśmy wdrapać się na jakiś szczyt. Nie są to może duże wysokości, ale jednak góry.

My w namiocie, nad nami burza. Zrobiło się kompletnie jasno. Pioruny błyskały na prawo i lewo. Krystian długo milczał. W końcu zapytał tylko, i zrobił to bardzo spokojnie, czy ta burza nam na pewno nie zagraża. Skłamałem, że nie. Ale w głowie dudniła mi tylko jedna myśl: naraziłem nas, a w zasadzie Krystiana na niebezpieczeństwo. On jednak zachował się jak stuprocentowy facet. Nawet przez moment nie okazał strachu. Rano, po długiej, ciężkiej nocy wyszliśmy z namiotu. Okazało się, że we mgle nie widać kompletnie nic i ciężko oddalić się nawet o krok w celu załatwienia najpilniejszych porannych potrzeb (śmiech). Krystian był zachwycony. Myślę, że to wtedy połknął bakcyla męskich wypraw.

Dlaczego z mamą taki wypad nie może się udać? Różnicę w podejściu ojca i matki do przygody i niebezpieczeństwa doskonale obrazuje przytoczona przez psychologa Jakuba Jabłońskiego rozmowa nastolatka z rodzicami o tym, jaki chciałby mieć samochód.

"Myślałem o starym rajdowym maluchu. Co o tym myślisz, tato?". "A co byś z nim robił?" - pyta tata. "Jeździłbym nim po lesie. Wyjąłbym tylną kanapę i zrobiłbym wsporniki...". "A później pojechalibyśmy nim na świeżo zaorane pole" - dodaje ze śmiechem ojciec. "A ty jaki samochód chciałabyś dla mnie, mamo?". "Bezpieczny".

strona: 1 z 5 »

Sonda

Czy prowadziłeś kiedyś samochód pod wpływem alkoholu?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy