Menu Region

Joanna Trzepiecińska: To nie jest dobry czas dla sztuki. Dla...

Joanna Trzepiecińska: To nie jest dobry czas dla sztuki. Dla ludzi ważniejsze są dobra materialne

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Anita Czupryn

2Komentarze Prześlij Drukuj
Joanna Trzepiecińska w Teatrze Polskim gra teraz w kilku spektaklach, m.in. Podstolinę w „Zemście” Joanna Trzepiecińska w Teatrze Polskim gra teraz w kilku spektaklach, m.in. Podstolinę w „Zemście”

Joanna Trzepiecińska w Teatrze Polskim gra teraz w kilku spektaklach, m.in. Podstolinę w „Zemście” (© Waldemar Wylęgalski)

W Polsce obecnie czasy nie są przychylne dla sztuki. Rozbudzono w społeczeństwie potrzebę posiadania dóbr materialnych - pralki, lodówki, ale obrazu jeszcze nie. Winą za to obarczam edukację - mówi aktorka Joanna Trzepiecińska.
Spotykam ludzi, którzy noszą w sobie wiele talentów i nic z nimi nie robią. Popełniają grzech zaniechania. O Pani nie można tego powiedzieć. Doskonale wykorzystuje Pani zarówno talent aktorski, jak i śpiewania.
Dziękuje za te miłe słowa. Los mi sprzyja, po prostu. Spotykam na swej drodze ludzi, którzy motywują mnie do rozwijania kolejnych umiejętności, poszerzania zawodowych możliwości. Należę do pokolenia, dla którego ważnym było posiadanie mistrzów.
Ich wiedza, mądrość, talent rozbudzają moje marzenia, nie pozwalają spoczywać na laurach, zmuszają do pracy nad sobą. Od początku miałam szczęście spotykać na swej drodze niezwykle osobowości życia artystycznego. Po studiach trafiłam do teatru Jerzego Grzegorzewskiego - wybitnego artysty. Grałam u niego czechowowskie role. To wyznaczyło poziom oczekiwań wobec siebie na całe życie. A to że zawód artystyczny wymaga nieustannej pracy, wiedziałam już w piątym roku życia, kiedy zostałam uczennicą szkoły muzycznej. Zaszczepiono mi wtedy trwale pasje do uprawiania muzyki.

I nie jest to muzyka rockowa, która przecież w Polsce, zwłaszcza w latach 80. była niezwykle popularna i twórcza. Panią nie pociągnęła.
Wtedy, uczennicy średniej szkoły muzycznej wydawało się to potwornie prymitywne (śmiech). Zna Pani ten żart o muzykach rockowych i jazzowych? Muzyk rockowy gra trzy akordy i ma trzy tysiące widzów, a muzyk jazzowy gra trzy tysiące akordów i ma trzech widzów (śmiech). Wolałam przewagę tych akordów, nawet przy trzech widzach. Byłam dziewczynką kontestującą masowe działania, zawsze lepiej czułam się w grupach elitarnych i mniejszych.

Słowem, do Jarocina Pani nie jeździła.
Nie, to nie był mój świat. Jeśli chodzi o dźwięki, to dość szybko zorientowałam się, do którego świata przynależę.

Przykładem tego połączenia talentów, o jakich wspomniałam, jest Pani recital w Teatrze Polskim, „Żarcik a propos”, gdzie Pani i gra, i śpiewa na scenie.
Cieszę się, że mogę prezentować go na deskach Teatru Polskiego. Ten recital to praca moja i wspaniałych muzyków jazzowych Bogdana Hołowni, Pawła Pańty i Roberta Murakowskiego. To, że mogę z nimi pracować, to wielki dar od losu. Jestem zafascynowana tym co potrafią, jak traktują muzykę. Wielka w tym zasługa ich indywidualności, ale i umiejętność czerpania z siebie nawzajem. Słuchania tego, co proponuje partner. To przypomina pracę aktora w teatrze. Łączy nas też to, że oni również maja swoich mistrzów.

Podobno w szkole muzycznej w latach 80. ukradkiem słuchało się jazzu?
Nie uczona nas, czym jest ta muzyka, a szkoda. Uczniowie szkoły muzycznej na ogół nie znali muzyki rockowej, popowej. Wychowałam się na muzyce klasycznej. Ukradkiem słuchałam jazzu. Było to dozwolone, ale nie polecane(śmiech). To dla mnie zaszczyt, że mogę dziś pracować z tż elitarną grupą muzyków. Uprawianie jazzu wymaga szczególnego rodzaju talentu, wyobraźni, wrażliwości, odwagi i ...poczucia humoru. Jestem szczęśliwa, że przy okazji fascynacji twórczością Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory nasze drogi skrzyżowały się. Bliższy był mi departament słowa, ale dzięki edukacji muzycznej mogłam powoli wdrożyć się i rozpoznać tropy, które fascynują muzyków w twórczości Starszych Panów. Połączyliśmy nasze światy i w ten sposób powstał recital „ Żarcik a propos”, w którym znalazły się również ...

...utwory Piazzolli, teksty Marii Czubaszek, ballady z okresu międzywojennego. Jaka magia w nich tkwi, że wciąż chcemy ich słuchać, że Starsi Panowie się nie starzeją i ich piosenki również?
To jest po prostu twórczość wybitna, o światowej randze. Mieliśmy, my Polacy, niezwykle szczęście, że los nie rzucił ich np. gdzieś za ocean. Wasowski pisał standardy, które powinien grać cały świat. A finezja, wyrafinowanie i humor języka Przybory są unikatowe. To są Himalaje twórczości! To że ci dwaj autorzy spotkali się ze sobą i stworzyli kabaret tej klasy, który będzie przez wiele lat drogowskazem kulturalnym dla kolejnych pokoleń, jest wielkim świętem!

Pani świętuje właśnie recitalem „Żarcik a propos”.
Podkreślam to, opowiadając na scenie, że chyba czas ustanowić święto Starszych Panów w Polsce. Świętujmy w końcu jakiś sukces (śmiech).
1 3 »
2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Co ta majętna kobieta wie o życiu bywając jedynie w salonach nowobogackich? Góówno !!!

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

samo życie (gość)  •

Mogła się chociaż nauczyć polskich przysłów skoro nie zna życia. Czy ona wie ile milionów Polaków zostało wykluczonych z życia publicznego? Ta pani wie, że ludzie za komuny chodzili do teatrów, oper, operetek, kin, filharmonii ale już niekoniecznie wie kto był sponsorem. Warto przypomnieć: wredna komuna rozdawała darmowe bilety jak wiele innych rzeczy.
Pewnie teraz się dowiemy że była to wroga robota komunistów aby ludziom wypaczyć charaktery, aby ludzi odciągnąć od kościoła. A ci których stać finansowo na kulturę ma ją głęboko w duupie. Dla niego liczą się "plotki", "wysokie obcasy" itp szpan. Oni wyssali inne ideały.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Joanna Trzepiecińska to świetna aktorka

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

silviette (gość)  •

Joanna Trzepiecińska to świetna aktorka, najbardziej spełniająca się w komediowych rolach. Mimo to od kilku lat odkąd zakończono emisję "Rodziny Zastępczej" słuch o niej w produkcjach filmowych zaginął. W serialach i kinowych hitach ciągle pojawiają się te same twarze i oklepane nazwiska aż się oglądać nie chce. Dlaczego zapomina się o tak wspaniałych osobach jak np. Joanna Trzepiecińska? Mam nadzieję, że to się zmieni i zaczniemy oglądać tą fajną aktorkę znów w telewizji.

odpowiedzi (0)

skomentuj