Niebawem znów rozruch Wielkiego Zderzacza Hadronów (© AP)
Jonathan Leake"The Times"
2009-10-19 21:46:31, aktualizacja: 2009-10-21 12:41:32
Eksplozje, aresztowania naukowców podejrzanych o działalność terrorystyczną, tajemnicze awarie - wygląda na to, że Wielki Zderzacz Hadronów (LHC) staje się najbardziej pechowym eksperymentem na świecie.
Czy to faktycznie tylko zwykły niefart, czy może za tymi zdarzeniami stoi coś bardziej osobliwego? Wprawdzie tego typu rozważania przypisuje się raczej szaleńcom, jednak tym razem poważni naukowcy zaczynają sugerować, że ilość problemów, jakie pojawiają się w Europejskim Ośrodku Badań Jądrowych (CERN), to coś więcej niż jedynie zbieg okoliczności.
Ich zdaniem LHC może sabotować sam siebie z przyszłości, a seria komplikacji ma uniemożliwić maszynie spełnienie swego przeznaczenia.
Na pierwszy rzut oka teoria ta doskonale wpisuje się w popularny sposób myślenia, który wiąże uruchomienie zderzacza z potwornymi nieszczęściami. Zgodnie z najbardziej znanym poglądem katastrofistów LHC może dać początek czarnej dziurze, która będzie w stanie połknąć Ziemię. Podobne wymysły wywołują tylko drwiny wśród naukowców.
Tym razem jednak nie jest im do śmiechu, bowiem autorami pomysłu podróży w czasie są dwaj cenieni fizycy. Poparli oni swoją tezę ścisłą matematyką.
Holger Bech Nielsen z Instytutu Nielsa Bohra w Kopenhadze i Masao Ninomiya z Instytutu Fizyki Teoretycznej im. Yukawy w Kioto twierdzą, że tzw. bozon Higgsa, cząstka, którą naukowcy chcą uzyskać dzięki zderzaczowi, może być "wstrętny naturze".
Zdaniem Nielsena oznacza to, że wytworzenie bozonu w jakimś momencie w przyszłości może spowodować późniejszy powrót w czasie z zamiarem zatrzymania tego, co przyczyniło się do jego powstania.
Według naukowca taki pogląd wyjaśnia niepowodzenia związane z pracą LHC. Pomysł Nielsena można porównać do historii człowieka, który podróżuje do przeszłości i zabija swojego dziadka. - Zgodnie z naszą teorią każda maszyna, która będzie próbowała wytworzyć bozon Higgsa, nie będzie miała szczęścia - przekonuje fizyk. - Hipoteza ta jest oparta na matematyce, ale można ją wyjaśnić tak, że Bóg raczej nienawidzi cząsteczek Higgsa i stara się ich unikać - wyjaśnia Nielsen.
Instytut CERN pracuje nad ponownym uruchomieniem LHC. Urządzenie ma przyspieszyć protony poruszające się po 27-kilometrowym torze w kształcie okręgu niemal do prędkości światła, by zderzyć je ze sobą, imitując wszechświat ułamek sekundy po Wielkim Wybuchu.
Jeśli Nielsen i Ninomiya mają rację, wysiłki badaczy z CERN skazane są na porażkę. Zwykle naukowcy nie lubią, kiedy ich pomysły wypaczane są przez ignorantów. Jednak w ostatnim czasie fizycy zaczęli akceptować fakt, że Wielki Zderzacz Hadronów staje się elementem kultury masowej. CERN zachęca filmowców do wykorzystywania LHC jako tła dla ich produkcji.
Teraz naukowcy z instytutu stanęli przed nie lada dylematem: czy sugestie Nielsena należy traktować jako fakt, czy też jako zwyczajną fikcję? Większość badaczy najchętniej zlekceważyłaby wnioski kolegi po fachu, ale ze względu na jego pozycję w środowisku należałoby je obalić w sposób naukowy.
Zdaniem Jamesa Gilliesa, który kieruje działem komunikacji CERN, teoria Nielsena jest interesująca, choć nie wiadomo, czy może się wydarzyć w rzeczywistości. Gillies dodaje, że choć podobne pomysły bywają zabawne, to odwracają uwagę od znacznie bardziej niezwykłych zagadnień, którymi zajmie się LHC, kiedy już zacznie działać.
Zdaniem badaczy odkrycie bozonu Higgsa przy pomocy zderzacza otworzyłoby drzwi do najróżniejszych tajemnic pochodzenia i natury materii. Naukowcy liczą też na to, że dzięki LHC znajdą odpowiedzi na pytania dotyczące tzw. ciemnej materii zbudowanej z cząsteczek, które dotychczas były niemożliwe do wykrycia.
Prawdopodobnie najbardziej niezwykłe plany naukowców z CERN dotyczą zbadania dodatkowych wymiarów. Zgodnie z tą koncepcją, znaną jako teoria strun, istnieje znacznie więcej wymiarów niż cztery, które potrafimy postrzegać (trzy wymiary przestrzeni i czas). Obecnie owe dodatkowe wymiary są ukryte, ale zderzenie protonów w LHC mogłoby spowodować anomalie grawitacyjne, które ujawniłyby ich istnienie.
Niektórzy naukowcy sugerują, że skoro wydano już miliardy euro na urządzenie do testowania takich koncepcji, nie ma potrzeby tworzyć nowych teorii o podróżach w czasie i samouszkodzeniu.
Historia pokazuje jednak, że nie można z góry przekreślać pomysłów, które początkowo postrzegane były wyłącznie jako science fiction. Peter Smith, historyk zajmujący się powiązaniami między nauką a kulturą masową, podaje przykład bomby atomowej. - Idea ta nie zrodziła się w głowie naukowca, ale pisarza H.G. Wellsa. Opisał ją w swojej powieści z 1914 r. pod tytułem "The World Set Free" - wyjaśnia Smith. - Naukowiec Leo Szilard przeczytał tę książkę w 1932 r. To zainspirowało go do wymyślenia nuklearnej reakcji łańcuchowej, na której opiera się bomba - dodaje.
Niektórzy z czołowych naukowców poważnie traktują hipotezy Nielsena. - Jego koncepcje mają uzasadnienie teoretyczne. On porusza się po krańcach naszej wiedzy, co jest dobre - zauważa profesor instytutu cząstek elementarnych uniwersytetu w Manchesterze Brian Cox.
- Nielsen zauważa, że nie mamy jeszcze kwantowej teorii grawitacji, zatem wciąż nie udowodniliśmy naukowo, że wysyłanie informacji do przeszłości jest niemożliwe. Jeśli jednak podróżujący w czasie faktycznie włamują się do pomieszczeń sterowniczych LHC i wyciągają wtyczki ze ścian, to odsyłam państwa do mojego artykułu z 2025 r. popierającego teorię Nielsena - mówi profesor.
Choć zainteresowanie koncepcją Nielsena rośnie, sam autor w ostatnich dniach nieco ostrożniej wypowiada się na jej temat. - Traktujemy ten pomysł poważnie, choć jest to tylko teoria i nic więcej - zastrzega naukowiec. - Mamy świadomość, że jest mało prawdopodobne, aby ta była ona prawdziwa. Jeśli uda się odkryć bozon Higgsa w LHC, będziemy musieli ją zrewidować - dodaje.
tłum. G. Gutkowski
Wszystkie komentarze »
Komentarze (3)
Odpowiadam
michals-3
21.10.09, 17:27:48
Odpowiadam autorowi: LHC nie jest ani bardziej, ani mniej pechowym eksperymentem od wszystkich dotychczasowych. Jest tylko najbardziej medialnym (z powodu swojej wielkości) i z tego powodu o każdym problemie jest od razu głośno. Eksperyment NA48 miał także implozję rury wiązki pod koniec 1999 roku, by podać ten tylko przykład, który bardzo dokładnie pamiętam z własnego doświadczenia. I co, słyszał ktoś?
Logiczne wnioskowanie...
Pan Buk
21.10.09, 13:54:43
Nie ma to jak ciemna interpretacja naukowej teorii... Tak tak, buduj dalej urojenia, dopasowuj dobre fakty i pomijaj te złe.
"Zbyt wiele jest tych dziwnych akcji z ZH, żeby było to przypadkowe..." - Zbyt wiele by był to przypadek więc co? A no tak! Zapomniałem to ten stary wypychacz dziur w wiedzy! Czegoś nie rozumiesz? Coś jest dla ciebie nie pojęte? Skorzystaj z Boga!
"Hmm w LHC mają problemy, ciekawe dlaczego?" - Bóg tak chciał.
"Hmm w katastrofie lotniczej zgineło 100os. dlaczego? - Bóg tak nie chciał ale taki był jego plan.
Możesz nim uzupełnić każdą lukę w wiedzy, możesz się nim zasłonić w trudnej dyskusji, możesz zwalić na niego winę za swoje niepowodzenia. Tylko teraz bóg od ręki dla każdego w pakiecie zwanym religią(Przed skorzystaniem z usług skontaktuj się z lekarzem/psychiatrą. Usługa powoduje urojenia, zaburzenia logicznego myślenia, antyludzkie i antyspołeczne zachowania, nieracjonalną ocenę sytuacji oraz ciągły lęk przed śmiercią)
klątwa nad zderzaczem hadronów
zaskoczona
20.10.09, 09:50:37
Niesamowite. Wychodziłoby na to, ze nie trzeba prymitywnych "cudów w Sokółce", żeby uzmysłowić sobie istnienie Boga jako siły sprawczej. Zbyt wiele jest tych dziwnych akcji z ZH, żeby było to przypadkowe...