niedziela 01 sierpnia 2010 r. imieniny obchodzą: Nadia, Justyna, Piotr

Polska » Magazyn Rodzinny » Artykuł

Ring rodzinny

Polska Wysłuchała Sonia Ross

2009-03-06 23:17:21, aktualizacja: 2009-03-21 14:24:08

Mąż: Aktor filmowy i teatralny. Kochany przez publiczność za rolę Patryka Pietrka w "Ranczu", ale także za wiele innych ról komediowych: między innymi w serialach "Zmiennicy", "Hallo Hans", "Camera Cafe". Żona: rolą Halinki Sroki w serialu "Plebania" podbiła serca widzów. Teraz gra dyrektorkę szkoły w "Ranczu" i jeździ po Polsce z przedstawieniem "Smak Mamrota", które zawsze gromadzi komplet widzów.

Mąż Piotr Pręgowski

Aktor filmowy i teatralny. Od ponad 30 lat wierny mąż aktorki Ewy Kuryło. Kochany przez publiczność za rolę Patryka Pietrka w "Ranczu", ale także za wiele innych ról komediowych: między innymi w serialach "Zmiennicy", "Hallo Hans", "Camera Cafe". Jako licealista wyczynowo uprawiał zapasy.

Moja żona jest tak dobra, że czasem jestem tą jej dobrocią przerażony. Bo i mnie wtedy nie wypada być niedobrym. Muszę się bardzo starać. Ona wszędzie widzi ludzką krzywdę, ciągle ją coś wzrusza. Staje w obronie kogoś, kto według niej został właśnie źle potraktowany, poszkodowany,

a ten ktoś nawet nie wie, o co chodzi (śmiech). My zresztą obydwoje mamy na twarzy wypisane frajerstwo. To właśnie do nas podchodzą żebracy, ludzie, których "właśnie okradziono", i ci, którzy zbierają na lekarstwo. Co chwilę natykamy się na bezpańskiego psa lub kota, którego oczywiście zabieramy ze sobą, a dzieci, które często spotykamy gdzieś na prowincji, też wyciągają ręce z nadzieją na gumę do żucia lub garść cukierków.

Przyjemnie jest dawać i dzielić się tym, co się ma, ale denerwuje mnie czasem, że Ewa nie umie się postawić, nie umie powiedzieć "nie". Wolałbym, żeby była bardziej asertywna, więcej myślała o sobie. A ona jest siłaczką. W naszej wsi, w której pomieszkujemy od lat, dzieląc życie między Warszawę
a Warmię, przez lata "wyprowadziła na ludzi" kilkoro dzieci. Urządzała im w lecie kursy nauki, podsuwała książki, piekła ciasto, częstowała obiadem. Dziś pokończyły one licea, studia. Dzięki mojej żonie miały trochę radości. Urządziła we wsi teatr, zapraszała na spektakle przy ognisku.

Jest przy tym bardzo wyrozumiała. Wytrzymała w końcu ze mną tyle lat! A przecież jestem porywczy, ponoszą mnie emocje. Ale Ewa ma na mnie sposób: przeczekuje jak wytrawny bokser w narożniku,
a kiedy mija mi złość, ona przystępuje do kontrataku. Albo obydwojgu nam "puszcza" i Ewa pyta: Może napijemy się herbaty? Ale bywało, że kiedy kłótnia sięgała apogeum, ona brała nożyczki, wyciągała z szafy moją najlepszą sceniczną marynarkę i przykładając do rękawa nożyczki, mówiła: Jeszcze słowo, a utnę ten rękaw! A w tamtych czasach nie byłoby mnie stać na drugą! Nigdy jednak nie ucięła.

Z kolei ja, kiedy się naprawdę wściekłem, wyciągałem walizki i zaczynałem się pakować. Czekałem, że mnie będzie zatrzymywać, prosić. A ona nic. Wielka klasa i godność. Zły wychodziłem z tymi walizkami. Już na dole myślałem: Dokąd pójść? W prawo? W lewo? A, wszystko jedno! - pomstowałem. W końcu robiłem kilka rund wokół bloku. Nerwy mi puszczały. Zdyszany myślałem tylko o tym, jak uspokoić oddech. Wjeżdżałem windą z powrotem. Stawiałem cicho walizki w przedpokoju. Ewa nie komentowała. I życie znów się toczyło dalej (śmiech).

Dzięki naszej wieloletniej miłości, ale i sympatii do siebie, nie zrobiliśmy nigdy żadnego głupstwa, nie powiedzieliśmy o jedno słowo za dużo, nie poszliśmy drogą, z której nie ma odwrotu. A wielu naszych znajomych tak właśnie zrobiło. Wieloletnie pary rozstały się, nasi przyjaciele pozakładali nowe rodziny. A my ciągle razem. W domu, w pracy (gramy w tych samych serialach, jeździmy po Polsce ze spektaklem "Smak Mamrota", w którym razem z nami grają koledzy z "Rancza"), na wakacjach. Wszędzie. I może to jest jakiś rodzaj paranoi? Może powinien nas zdiagnozować psychiatra? W końcu nawet nie mamy potrzeby, żeby od siebie odpocząć (śmiech).

Staliśmy się aktorami obwoźnymi. Jeździmy po Polsce samochodem i to jest często przyczyną kłótni. Ewa prawie zawsze przy manewrach wyprzedzania krzyczy: "O Boże". Bez przerwy mi zwraca uwagę, że źle prowadzę samochód. A co ja mogę? Polskie drogi to loteria, szkoła przetrwania.
strona: 1 z 2 »

Sonda

Czy prowadziłeś kiedyś samochód pod wpływem alkoholu?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy