(© Tomasz Hołod, Polska)
Jan Miodek
2008-06-10 10:58:09, aktualizacja: 2008-08-29 13:12:25
Właściwie bez przerwy mówię i piszę o tym, że w niczym nie zagrażają polszczyźnie angielskie zapożyczenia typu komputer, kompakt, skaner, laptop, dżojstik, e-mail czy ploter. Przyswojone - dostosowują się do reguł gramatycznych naszego języka.
Właściwie bez przerwy mówię i piszę o tym, że w niczym nie zagrażają polszczyźnie angielskie zapożyczenia typu komputer, kompakt, skaner, laptop, dżojstik, e-mail czy ploter. Przyswojone - dostosowują się do reguł gramatycznych naszego języka. Gorsze są wkradające się po cichu dosłowne tłumaczenia angielskich form.
To one niszczą system znaczeniowy, w dodatku są nieznośne stylistycznie. Wszelkie rekordy popularności bije słowo "dokładnie", używane jako "tak, tak jest, owszem" - kalka angielskiego exactly. "Dokładnie" doganiane jest niemal przez "kondycję" i "projekt" (tę pierwszą traktuje się już jako lepszy wariant stanu, warunków czy sytuacji; natarczywy projekt wygrywa z pomysłem, zamiarem, planem, konspektem, ideą, scenariuszem, scenopisem, programem).
Od roku 2003 zaczęło się w Polsce rozpowszechniać wyrażenie mapa drogowa. To wtedy głośno było o amerykańskim planie utworzenia państwa palestyńskiego, a w naszych mediach pojawiały się konstrukcje typu: "Izraelski rząd zaakceptował plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu, zwany mapą drogową. Mapa drogowa przewiduje utworzenie państwa palestyńskiego w 2005 roku".
No i się zaczęło. Ktoś napisał o "mapie drogowej dla Białorusi", ktoś inny o "mapie drogowej prac nad szeroką nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji" albo "o mapie drogowej programu bezwizowych wyjazdów do USA" i tak utrwaliło się nowe, przenośne znaczenie tego wyrażenia: "plan, harmonogram czegoś".
A przyszło ono z języka angielskiego, w którym road map to nie tylko tradycyjna, dosłownie rozumiana "mapa drogowa", ale także "a detailed plan to guide progress toward a goal", to jest "szczegółowy plan działania".
Że nowe zjawiska ogarniają swym zasięgiem nawet środowiska niejako ex definitione zachowawcze, pokazał niedawno dr Henryk Duda w bardzo ciekawym szkicu o mapie drogowej zamieszczonym w branżowym czasopiśmie "Język Polski". Oto na stronie internetowej jednej z polskich parafii mój lubelski kolega znalazł plan przygotowań kandydatów do bierzmowania zatytułowany "Mapa drogowa kandydatów do bierzmowania".
Dopowiem, że przed paroma miesiącami wychwyciłem z jednego z kazań kierowanych do młodzieży: "Musicie być z Chrystusem ful time". Widać polskie "cały czas" było zdaniem kaznodziei mało zrozumiałe.
A jak oceniam ową mapę drogową jako "plan, harmonogram"? Zdecydowanie negatywnie! Jest to wyrażenie mylące, kojarzące się przeciętnemu użytkownikowi polszczyzny dosłownie z mapą (w łacinie, z której pochodzi, oznaczała pierwotnie "obrus") bądź z jakimś terenowym szkicem. No i mamy przecież tradycyjny plan bądź harmonogram - wyrazy doskonale spełniające swoją podstawową funkcję komunikatywną.