piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Polska » Magazyn » Artykuł

Noce i dnie w obozie Auschwitz

Noce i dnie w obozie Auschwitz

Puff w Auschwitz mieścił się w bloku 24, tuż za bramą z napisem „Arbeit macht frei” (© ap photo)

Polska Jarosław Zalesiński

2010-02-11 19:23:02, aktualizacja: 2010-02-11 19:28:31

Dziwki - tak określano kobiety pracujące w tzw. puffach w obozach koncentracyjnych. To ofiary - przekonuje w rozmowie z Jarosławem Zalesińskim historyczka seksualności Agnieszka Weseli. Wkrótce TVP pokaże film "Noce i dnie w obozie kobiecym Auschwitz-Birkenau"

Puffy, bo były dwa, powstały w 1943 roku. SS zaczęło być w tym czasie krytykowane, że obozy pracy są niewydajne i niewystarczająco wspierają wysiłek zbrojeniowy Rzeszy. Puffy miały z tym związek?
Dokładnie. Pogarszająca się sytuacja na frontach sprawiała, że machina obozowa musiała stać się bardziej wydajna. Wymyślono więc system motywowania więźniów, który otrzymał potoczną nazwę Frauen,
Fressen, Freiheit, co można przełożyć jako kobiety, żarcie i wolność - w innej wersji to hasło brzmiało Fressen, Ficken, Freiheit, czyli żarcie, pieprzenie i wolność. Według niektórych przekazów z pomysłem stworzenia systemu przewidującego też wizyty w puffie jako jedną z form motywacji wystąpiła dyrekcja koncernu IG Farben, który zarządzał fabrykami między innymi w kompleksie obozowym Auschwitz.

Ze wspomnień polskich więźniów można wysnuć wniosek, że w puffie pracowały wyłącznie Niemki, ale inne relacje temu zaprzeczają.
Więźniowie polityczni w określony sposób opisują pensjonariuszki puffów. Pogardliwie, z jednoznacznie negatywną oceną. Dzięki takiemu opisywaniu tych kobiet w pewien sposób ustawiają samych siebie w rzeczywistości obozowej. To oni mieliby należeć do grupy, która nie dała się upodlić do tego stopnia, żeby korzystać z domu publicznego. To zresztą ciekawe, że mówią o wizycie w puffie jako o czymś upodlającym dla nich, a nie przychodzi im do głowy, że sytuacja tych kobiet również była upodleniem. Ale kiedy opisuje się je jako wredne Niemki, które znacznie więcej miały wspólnego z niemiecką załogą obozu czy z więźniami funkcyjnymi niż ze zwykłymi więźniami, nie zauważa się, że te kobiety były zmuszane do dysponowania swoim ciałem.

Może niekoniecznie "wredne Niemki", ale niemieckie prostytutki pracowały w puffie.

Sądzę, że część z tych kobiet rzeczywiście była niemieckimi prostytutkami. Być może było im łatwiej podejmować taką decyzję. Skoro już trafiły do obozu jako tak zwane Aso, czyli elementy asocjalne, bo tak prostytucja była w Niemczech nazistowskich traktowana, mogły się na coś takiego łatwiej zdecydować. To zresztą jeden z wielu absurdów tego systemu: formalnie zwalczał on prostytucję, a zarazem był największym alfonsem, bo państwo zatrudniało prostytutki i czerpało korzyści z ich pracy.One też są ofiarami, a nadal nie są rozpoznane jak ofiary, bo mówi się o nich jedynie jako o dziwkach i kolaborantkach. A to nieprawda

Mówi Pani, że te kobiety były zmuszane do pracy w puffie. W relacjach mówi się, że to była ich dobrowolna decyzja.
Mit, że kobiety robiły to dobrowolnie, został stworzony przez samych Niemców. W relacjach esesmanów, którzy zarządzali puffem, powtarzają się zdania, że kobiety robiły to z własnej i nieprzymuszonej woli i kiedy była robiona wybiórka do puffu, mogły powiedzieć tak albo nie, zrezygnować i nic im się złego nie działo.

W tej rzeczywistości było miejsce na mówienie tak albo nie?
Jestem głęboko przekonana, że nie można mówić o ich wolnym wyborze. Znajdowały się przecież w sytuacji zagrożenia życia. Wybór, jakiego dokonywały, był wyborem między życiem a śmiercią.
strona: 1 z 3 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (1)

Sonda

Czy w polskich szkołach powinno odbywać się nauczanie religii?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy