Dave Erickson: Nigdy nie wycofałem czegoś, bo było zbyt...

    Dave Erickson: Nigdy nie wycofałem czegoś, bo było zbyt okrutne [FEAR THE WALKING DEAD]

    Weronika Kowalska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Dave Erickson: Nigdy nie wycofałem czegoś, bo było zbyt okrutne [FEAR THE WALKING DEAD]

    ©materiały prasowe

    W moim domu wszędzie leżą poprawki i wersje robocze każdego scenariusza. To chyba, bardziej robi ze mnie bałaganiarza niż mózg operacji” - mówi Dave Erickson, scenarzysta i producent serialu „Fear The Walking Dead”.
    Dave Erickson: Nigdy nie wycofałem czegoś, bo było zbyt okrutne [FEAR THE WALKING DEAD]

    ©materiały prasowe

    Najnowszy sezon „Fear the Walking Dead” doskonale bazuje na tym, co odróżnia go od popularnych „zombie-produkcji”. Dogłębnie pokazuje relacje rodzinne, zachowania międzyludzkie i co najważniejsze - strach w obliczu zagrożenia. To właśnie „strach” jest tu głównym bohaterem. Strach staje się motorem do wszelkich przemian i zachowań. To on porusza machinę akcji, napędza bohaterów i scala fabułę w realistyczną wizję postapokaliptycznej, mrocznej rzeczywistości.
    Ten sam strach, który budzi instynkt walki, pragnienie przetrwania i determinację w obronie najbliższych osób, jest tu przyczyną śmierci bądź ocaleniem. Największe, jak się wydaje na początku, zagrożenie w postaci tajemniczego wirusa, staje się niczym w konfrontacji z ludzką naturą i wszechogarniającym chaosem.

    Akcja kolejnego, trzeciego już sezonu rozgrywa się na terenie nieistniejącej granicy USA i Meksyku. Tym razem rodzina Clarków podejmuje walkę o życie w kształtującym się na nowo świecie, gdzie dawne granice i podziały przestały istnieć, a władzę ma ten, kto ma dostęp do podstawowych środków do życia. Surowa rzeczywistość staje się zaczątkiem do budowania nowego społeczeństwa. Jest bardziej krwisto, mięsisto, gęsto i dosadnie.

    Już od pierwszego momentu można odczuć, że trzeci sezon korzysta z wiedzy zdobytej w poprzednich dwóch seriach. I tak, jak wcześniej serial, pod względem poziomu, postaci czy samego charakteru produkcji, nie był do końca miarowy, tym razem utrzymuje zarówno tempo jak i ciąg przyczynowo-skutkowy na stałym, wysokim poziomie. Skala, na jaką zdecydowali się producenci, robi naprawdę duże wrażenie. I mimo, że twórcy zdecydowanie postawili na akcję, nie oznacza to, że zrezygnowali z tego, co stanowi siłę i rdzeń serialu - z mieszanki ludzkich instynktów i zachowań, reakcji budzących się w sytuacji zagrożenia życia. Bohaterowie ewoluowali, niekoniecznie w kierunku, który byśmy dla nich przewidywali. I o ile Madison, jedna z najsilniejszych postaci poprzednich sezonów, nie zbacza kursu i staje się jeszcze bardziej nieugięta i chropowata, o tyle Strand pokazuje zupełnie inne oblicze. Miłym zaskoczeniem jest także Alicia, która z nierozsądnej nastolatki awansuje na pełnoprawną postać nowej serii . Oprócz „starych” sprawdzonych postaci, poznamy nowych bohaterów. Zderzenie dwóch rodzin - zahartowanych mieszczuchów i twardych, trochę bezwzględnych ludzi pogranicza - napędzać będzie dalszy rozwój wypadków. Zresztą wątki rodzinne wciąż odgrywać będą kluczową rolę w dalszej części sezonu.

    ***

    Jeśli weszlibyśmy do Ciebie do domu, rozpoznalibyśmy, że to Ty jesteś tym człowiekiem, który stoi za serią „Fear The Walking Dead”? Wszędzie rozrzucone scenariusze, plakaty na ścianach?
    Dave Erickson: Owszem. Obecnie moje biuro jest w domu. Wszędzie leżą poprawki i wersje robocze każdego scenariusza, który zrobiliśmy w tym sezonie. I scenariusze z poprzednich sezonów. Właściwie to miał przyjść mój asystent i zabrać te stosy papierów. Wcześniej musiałem to wszystko mieć. To doprowadza moją żonę do szału, ponieważ zajmuję różne części domu i zawsze zostawiam za sobą projekty. Z jednej strony to rozumie, bo sama jest showrunnerką. Z drugiej strony właśnie dlatego, że rozumie, powoduje to u niej jeszcze większą frustrację. To chyba bardziej robi ze mnie bałaganiarza niż mózg operacji.

    Jestem świeżo po obejrzeniu trzech pierwszych odcinków nowego sezonu. Przede wszystkim podziwiam skalę przedsięwzięcia. Możesz podać jakieś liczby? Wszystko wydaje się ogromnym wręcz projektem.
    Sądzę, że nie zobaczymy już takiego rozmachu, dopóki znów nie wrócę do sezonu. Musiałbym dokładnie sprawdzić, jeśli miałbym podać szczegółowe liczby. Pojazdy wykorzystaliśmy dzięki uprzejmości meksykańskich wojskowych. Cały czas więc było niebezpieczeństwo, że będą wycofane z planu filmowego. Myślę też, że wykorzystanie śmigłowca nadało wyższy poziom akcji. Helikopter jest własnością Vinca Gilligana, twórcy „Breaking Bad”. To największe przedsięwzięcie, jakie zrobiliśmy do tej pory na planie.

    W serialu granica pomiędzy USA a Meksykiem odgrywa ważną, wręcz symboliczną rolę. Według mnie „Fear TWD” pokazuje różnice w sposobie postrzegania śmierci pomiędzy tymi dwoma krajami. Amerykanie zabijają bez skrupułów, są zdeterminowani, brutalni. Meksykanie starają się zrozumieć śmierć. Czy tak jest w rzeczywistości? Dla Europejczyków te różnice nie są tak oczywiste.
    To ciekawe. Myślę, że to było coś, co próbowaliśmy zbadać w zeszłym sezonie. Sądzę, że w meksykańskich kulturach jest mniej strachu przed śmiercią. Można to było zobaczyć za sprawą postaci Alejandra. Pewna forma tego wątku, pojawi się także w tym sezonie. W następnych odcinkach, pojęcie przodków i tych, którzy byli przed tobą, poczucie tego, co im zawdzięczasz, jest czymś bardzo ważnym.

    Jedną z rzeczy, którą zobaczymy - nie w tym meksykańskim czy naszym amerykańskim charakterze - jest pojęcie ciężaru odpowiedzialności za historię swojej rodziny. To jest element, który trwa przez cały sezon. To, co według mnie było ważne to, fakt, że w pewnym stopniu badamy także ideę przestrzeni, ideę granicy. W szczególności tego, co się dzieje, gdy ta linia zostanie zlikwidowana.

    Czujesz, że to jest ten właściwy moment na opuszczenie show i bezpieczne przekazanie odpowiedzialności komuś innemu?
    Tak sądzę. To były bardzo intensywne trzy lata. Gdy prowadzisz taki projekt, nie masz zbyt dużo wolnej przestrzeni, czasu dla rodziny. Moim celem było doprowadzenie serialu do momentu, gdzie wiem, że przekazałem w historii to, co chciałem powiedzieć. Jestem ciekawy, gdzie Scott i Andy zaprowadzą tę historię w następnym sezonie. Są w serialu pewne wątki, które chciałbym, żeby zostały pociągnięte. Chociaż mogę powiedzieć uczciwie, całe show jest pozostawione w naprawdę dobrym momencie. Myślę, że dla mnie nadszedł czas, żeby spróbować czego mniej skupionego na zombie.

    Nie jest Ci szkoda zostawiać swoich bohaterów? To trochę jak z dziećmi, które musisz komuś oddać pod opiekę.
    Rozmawialiśmy o tym szczerze. W tym momencie trzeba dać postaciom pełną swobodę. Będzie trochę czasu żeby zmienić perspektywę, odświeżyć bohaterów. Scott jest bardzo dobry w pracy nad materią komiksu, znajdywaniu ciekawych wersji, angażowaniu odbiorców. Mamy dużą korzyść w postaci tego, że nie ma sztywnego planu, zarysu, poza regułami świata zombie. Można więc zrobić z tym, co tylko się zechce. Jestem ciekaw gdzie nas to wszystko zaprowadzi. To ekscytujące.

    Czy istnieje jakaś dynamika pomiędzy procesem pisania scenariusza a ocenami, reakcjami na konkretne sceny?
    Cóż, i tak i nie. W dzisiejszych czasach jest tak wiele programów nasyconych spektakularnymi sztuczkami, efektami. Jest to jakaś forma przynęty i nie ma w tym nic złego. Ale jeśli skupisz się na tym za bardzo, zbyt mocno pragniesz, żeby ludzie o tym rozmawiali, żyli tym co stworzyłeś, zaczyna być ryzykownie. Przede wszystkim dla integralności opowieści i postaci. Mam na myśli końcowy cel. Nigdy nie planujemy na początku sezonu, kogo będziemy uśmiercać.

    Ważne wątki muszą być skonstruowane w spójny, przemyślany sposób, ponieważ tego typu zmiany mają bardzo głęboki wpływ na charakter serialu, bohaterów ale - mam nadzieję - w konsekwencji także na widzów. W przeciwnym razie nie miałoby to sensu. Więc dla mnie krótka odpowiedź brzmi: nie. Tworząc historię, nie myślę o ocenach. Nigdy z resztą nie otrzymałem informacji zwrotnej na zasadzie „musi być inaczej”, żeby zwiększyć oglądalność.

    Zdarzyło Ci się prosić scenarzystę o przerobienie sceny dlatego, że wydawała się zbyt brutalna?
    Dlatego, że była zbyt brutalna? Nie. Staram się myśleć o takiej scenie, jakby jednak coś było ponad tym. Często musimy uznać, że to zombie show. Ale za tym idą pewne wątki, tropy, taka scena sama w sobie nie jest docelowa. Jestem otoczony przez wielu różnych scenarzystów. Mamy tę samą wrażliwość i koncentrujemy się na tym, czym jest widowisko. Mamy inną perspektywę i różne punkty widzenia. To, że mamy różne pomysły sprawia nam największą frajdę. Nigdy nie wycofałem czegoś, dlatego, że było zbyt okrutne. Bardziej martwiłbym się sytuacją, gdyby czegoś zabrakło tylko dlatego, że ktoś uznał, że to zbyt brutalne.

    Często zaznaczasz, że serial bardziej opiera się na odczuwaniu niż planowaniu. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się obudzić w środku nocy z jakimś pomysłem czy myślą?
    Tak, były chwile kiedy nie spałem zbyt dużo. Więc jeśli nagle się budziłem i miałem notatnik przy łóżku, to często coś zapisywałem i znów zasypiałem. Później okazywało się, że to był błyskotliwy przełom jakiegoś wątku. Ale na ogół takie pomysły przychodzą kiedy mam chwilę wolnego. Wtedy mam przypływ inspiracji.

    Strasznie fajnie jest , spotkać się w grupie 5-6 pisarzy. Rzucamy pomysłami, prawie jak mięsem. Najfajniej jest, kiedy ktoś podrzuci coś, czego nawet nie rozważaliśmy. Bierzemy ten pomysł i go jeszcze bardziej rozwijamy. Inspiracje przychodzą zewsząd. To naprawdę wspaniałe mieć tak dużo utalentowanych ludzi wokół siebie.

    Z czego jesteś najbardziej zadowolony w swojej dotychczasowej pracy nad serialem?
    Szczerze mówiąc w tym sezonie tych momentów było więcej niż jeden. W perspektywie postaci mógłbym podać wiele przykładów. Z wątków historii Madison, Nicka, Alicji zaczęła rozwijać się opowieść będąca tym, co definiuje cały serial. Chodzi o to, że dużą korzyścią dla nas był fakt, że nie musieliśmy się ściśle wzorować na postaciach z komiksu. Mogliśmy stworzyć zupełnie nowe postaci. To nam pozwoliło nieco bardziej niż w „The Walking Dead” poznać członków rodziny. Oni musieli przejść od zera do apokalipsy w jakieś pięć sekund, co jest rodzajem ekspresji w komiksach. Dla mnie ważną rzeczą było to, że mogłem pracować nad dysfunkcjonalnym elementem rodzinnym, który jest bardzo ważny w naszej historii.

    Jaki jest Twój ulubiony odcinek?
    Jak do tej pory, to będzie chyba 208 (8 odcinek 2 serii - Grotesque). Nick podróżuje z Guadalupe do Tijuany. Według mnie, to jest to jeden z niewielu odcinków, które zrobiliśmy naprawdę dobrze. Dlatego, że jest tam tylko jeden bohater. Ten odcinek jest całkowicie autonomiczny. I myślę, że Frank był w tym wszystkim wspaniały. Znaleźliśmy fajny balans pomiędzy niebezpieczeństwem dnia obecnego a fragmentami retrospekcji. Powiedziałem, że jeden odcinek. Ale teraz tak myślę, że także Jami O’Brien napisał świetny odcinek w bieżącym sezonie. Pojawia się w nim sporo informacji na temat Madisson, jest dosyć ciężki. Wyreżyserował go Andrew Bernstein. Tak, na ten moment to byłyby moje dwa ulubione.

    Jak dla mnie, to co jest najbardziej interesujące w odcinku 208 to fakt, ze Nick pokazuje swoją siłę i niezależność. Wcześniej był raczej pogubionym chłopcem. To w pewnym sensie jego inicjacja.
    Tak, to prawda. Nick zaczyna się uniezależniać od Madison. Ich drogi i historie się rozchodzą. Do tej pory widzieliśmy Nicka i Alicję tylko w kontekście relacji matka-dziecko. W tym sezonie się to zmienia. Już pod koniec poprzedniego sezonu Nick odcina się od Madison. Myślę, że ta decyzja nie była jedynie buntem, ale w dużej mierze wynikiem jego uzależnienia od heroiny.

    Pociąg do śmierci, poszukiwanie silnych przeżyć, balansowanie na granicy życia i śmierci - to go napędza. Moment, w którym postanawia, że będzie chodził pośród umarłych, będzie ryzykował życie, daje mu siłę, determinację i wolę walki.

    „FEAR THE WALKING DEAD” POLSKA PREMIERA DWÓCH PIERWSZYCH ODCINKÓW DRUGIEJ CZĘŚCI 3. SEZONU W TYM SAMYM CZASIE, CO W STANACH ZJEDNOCZONYCH 11 WRZEŚNIA (PONIEDZIAŁEK) O 3:00 i 21:00 NA KANALE AMC

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Nie przegap

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama