Nieletnie dziewczęta z filmu Katarzyny Rosłaniec: pierwsza z lewej Alicja, w którą wcieliła się Anna Karczmarczyk
(© Monolith Films)
Magdalena Rigamonti
2009-09-23 22:31:13, aktualizacja: 2009-09-23 22:32:44
Wystarczy wybrać się do dowolnego dużego centrum handlowego, by na swej drodze spotkać przechadzające się po przestronnych korytarzach wyzywająco ubrane i umalowane nastolatki (znak rozpoznawczy: białe kozaczki i błyszcząca biżuteria).
To właśnie galerianki, uczennice podstawówek, gimnazjów i liceów poszukujące sponsorów. Nie żądają wiele. Czasem wystarczy kupić im opaskę na włosy albo maskotkę, by dostać to, za co w burdelu trzeba zapłacić kilkaset złotych. Nie ma się więc co dziwić, że chętnych na usługi lolitek nie brakuje.
"Jak kupisz mi dżinsy, to zrobię ci loda" - to słowa 14-letniej dziewczyny skierowane do co najmniej dwa razy starszego od niej mężczyzny. Akcja rozgrywa się w jednej z naszych rodzimych galerii handlowych. Facet, na początku lekko zdezorientowany, szybko przystaje na niecodzien_ną propozycję kuso przystrojonej lolitki i ochoczo zmierza wraz z nią w ustronne miejsce, by dobić interesu. Panienka ma na imię Milena, uczy się w gimnazjum, a wolny czas spędza w galeriach handlowych.
I jest jedną z tysięcy polskich dziewczynek, które w zamian za ubrania, kosmetyki i telefony komórkowe prostytuują się we współczesnych świątyniach handlu. I o takich właśnie dorastających bywalczyniach drogich sklepów powstał fabularny film zatytułowany "Galerianki". Już w najbliższy piątek obraz wyreżyserowany przez debiutantkę Katarzynę Rosłaniec wchodzi na ekrany polskich kin. Wchodzi z hukiem, bo po pierwsze, niedawno został uznany za najlepszy debiut na festiwalu filmowym w Gdyni, a po drugie, przez media właśnie przetacza się dyskusja dotycząca dziecięcej prostytucji.
Problem musi być palący, bo Rosłaniec nie jest jedynym reżyserem, który wziął na warsztat ten temat. Robert Gliński, znany z takich filmów jak choćby pamiętny "Cześć, Tereska", w tym roku przygotował fabułę "Świnki", opowiadającą o młodocianych prostytutkach obydwu płci "pracujących" na zachodniej granicy Polski. Gliński udowadnia, że w dobie kapitalizmu to dzieci są najbardziej poszkodowane. Z kolei Rosłaniec w swoim filmie stawia tezę, że choć czasy, w jakich żyjemy, sprzyjają patologicznym zachowaniom, to i tak większość winy ponoszą rodzice i nauczyciele. Jej zdaniem i jedni, i drudzy nie potrafią z dziećmi rozmawiać, mówić o tym, co jest naprawdę ważne i sprawiać, by czuły się bezpieczne.
A jak uczy armia socjologów i psychologów społecznych, potomstwo puszczone samopas nie wie, co jest dobre, a co złe, więc kiedy ma okazję zasmakować wielkiego świata, wyrusza do galerii handlowych i się zwyczajnie puszcza. Rosłaniec w swoim filmie pokazała więc, jak łatwo stać się galerianką. Poznajemy Alicję, klasową szarą myszkę. Dobrze się uczy, ale nie ma koleżanek. Zazdrośnie spoziera na wyzwoloną, palącą fajki i wyrażającą głośno poglądy Milenę ("Miłości w naszych czasach nie ma. Trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać"). Równolatka zabiera ją do sklepu i pokazuje, co robić, żeby żyć na wysokim poziomie. I Alicja dostępuje życiowego wtajemniczenia w melanżowaniu.
Dotychczasowe jej życie to bezrobotna matka z pretensjami i harujący za psie pieniądze ojciec. Rodzice od lat nie rozmawiają ze sobą. Ala ma stary telefon komórkowy, a chciałaby mieć nowy. Dopiero doświadczona Milena instruuję ją, co robić, żeby zarobić. Problem w tym, że Ala seks zna tylko w teorii, ale zrobi wszystko, by zdobyć doświadczenie. I robi, a my widzowie coraz głębiej wbijamy się w fotel i ze zdumieniem nabieramy przekonania, że oto coś bardzo złego stało się z nadwiślańską młodzieżą.
Razem z Alą wędrujemy po galerii handlowej, idziemy do klubu, w którym dziewczyna podchodzi do faceta stojącego przy barze i proponuje mu swoje usługi i przeżywamy rozterki miłosne. Bo Rosłaniec w "Galeriankach" znalazła też miejsce na love story. W Ali kocha się kolega z klasy. Michał jest mądry, inteligentny i przystojny. Jego wybranka na początku odrzuca zaloty, następnie próbuje się z nim związać, po czym manipulowana przez doświadczoną Milenę rezygnuje z nierokującego finansowo absztyfikanta. Mimo że film trwa niewiele ponad godzinę, wszystko tu dzieje się jak w kalejdoskopie.
Kadry z ociekających bogactwem centrów handlowych i dyskotek mieszają się z brutalnymi scenami erotycznymi, mrożącymi krew w żyłach ujęciami z domu głównej bohaterki i zdjęciami zrealizowanymi w odrapanym gimnazjum. Powstał film porażający, dający do myślenia i z zaskakująco dobrym aktorstwem. Z pewnością to z tego powodu, że w tytułowe galerianki wcieliły się dziewczyny, które Rosłaniec zrekrutowała w prawdziwym gimnazjum.
Wszystkie komentarze »
Komentarze (2)
koncert Robie Williams w Krakowie
kijowcentrum
09.10.09, 23:51:41
ROBBIE WILLIAMS NA ŻYWO W KIJÓW.CENTRUM.
Po trzech latach od ostatniego koncertu w brytyjskiej telewizji na żywo, Robbie Williams wystąpi w BBC Electric Proms. Już 20 października we wtorek o godzinie 21:00 wielbiciele artysty obejrzą transmisję koncertu HD Live prosto z Londynu na Dużym ekranie w KIJÓW.CENTRUM.
Koncert Robbiego Williamsa otworzy w tym roku BBC Electric Proms. Będzie nadawany do prawie 200 kin w 23 krajach w Europie. Międzynarodowi wielbiciele muzyki będą mieli okazję równocześnie obejrzeć koncert w wysokiej rozdzielczości, który prawdopodobnie, będzie największą transmisją muzyki na żywo w kinach.
Robbiemu Williamsowi będzie towarzyszyć sekcja smyczkowa, sekcja dęta i zespół. Zaprezentuje kilkanaście klasycznych utworów oraz nowy materiał z nadchodzącego albumu "Reality Killed The Video Star", który trafi do sklepów muzycznych już 9 listopada. Kierownictwo muzyczne nad koncertem obejmie Trevor Horn. Robbie Williams powiedział: "To bardzo ekscytujące, jak pomyślę, że występ, który zagram w Londynie będą mogli równocześnie obejrzeć ludzie na całym świecie ". Kino KIJÓW.CENTRUM jako jedyne w Krakowie przeprowadzi taką transmisję.
Czas koncertu 90-100 min
Cena biletów: 40 złotych
Bilety dostępne od 9 października w kasach KIJÓW.CENTRUM oraz na www.bileteria.pl!
Więcej szczegółów na www.kijow.pl
KIJÓW.CENTRUM
Al. Krasińskiego 34, Kraków
Walnijcie się w piersi dziewczyny
spokojny
24.09.09, 18:33:44
Walnijcie się lepiej w piersi dziewczyny i nie nabijajcie swoją głupotą kabzy plastycznym naganiaczom. Nie niszczcie swego ciała! Operacyjne usuwanie komórek tłuszczowych jest szkodliwe, to po pierwsze. Mniej jeść a za to zdrowiej i się ruszać i tyle, bo operacje to chwilowy i pozorny efekt. Po drugie nie dajcie sobie wmówić, że jak będziecie mieć wymiona wielkości balona to na to poleci rozsądny facet. Baran chyba otumaniony medialnie i wychowany na monstrualnych karykaturach Pameli Anderson, Doli Parton i jakiego tam krówska jeszcze.
Liczy się całość, osobowość i naturalny wdzięk a nie jakiś sztucznie napompowany rozmiar. Może ktoś lubi tyłek na pół stodoły jak u Penelopy Cruz i nie mam nic do tej kobity, taki jej wyrósł i w porzo. Ja wolę akurat tą Keirę Nightley z Piratów, tylko żeby sobie nic nie wstrzykiwała, bo się zeszpeci, chyba, że chce startować w konkursie na najdłuższe piersi. Czyli mówię: zostawcie wszystko jak jest naturalnie i nie dajcie się ogłupiać, bo niedługo to każda będzie chciała wyglądać jak jakiś szkielet Barbie albo te kuriozalne, niedożywione wieszaki-modelki. Jedne się wygrubiają, inne wychudzają a tu rozsądku potrzeba a nie skrajności.
A może to wina tych gier komputerowych, gdzie kobity składają się z nóg podtrzymujących dwa arbuzy z tyłu i dwa z przodu?